oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

W poniedziałek w naszej redakcji odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Programowej "Warszawa bez barier". Niepełnosprawni walczą o swoje prawa, bo całe miasto w demokracji powinno być powszechnie dostępne.

Osoby na wózkach i krzesłach zasiadły za jednym stołem. Za plecami mieliśmy wystawę architektoniczną "Plany na przyszłość". Tak zawiązana nieformalna grupa ekspertów będzie teraz m.in. naciskać urzędy, by egzekwowały prawo, które mówi, że każdy nowy budynek publiczny ma być dostępny dla wszystkich. - A nie jest, bo po jego otwarciu zawsze pojawiają się jakieś nieoczekiwane schody. Nasz cel to raz na zawsze skończyć z barierami. Prezydent Sztokholmu obiecał, że całe miasto będzie całkowicie dostępne dla niepełnosprawnych w 2010 r. Kiedy to się stanie w Warszawie? - pytał Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji.

Kultura dla silnych i zdrowych

W Warszawie nie wszyscy mogą skorzystać z oferty nawet z tych kin i teatrów, które są oznaczone jako przyjazne dla niepełnosprawnych.

- Na przykład Teatr Powszechny. Przy wejściu czeka na mnie schodek, do szatni - kolejne trzy schodki. Toalety są w piwnicy, windy nie ma - mówi Piotr Pawłowski.

Wytyka, że w obiektach kultury może siedzieć tylko obok pierwszego lub ostatniego rzędu, by nie tarasować przejścia i nie przeszkadzać innym. W nowoczesnych multipleksach dla osób na wózkach przygotowano co prawda specjalne "dziury", czyli miejsca, z których są wymontowane fotele. - Ale tylko w pierwszym rzędzie, dlatego praktycznie nie chodzę do kina - zdradza Piotr Pawłowski.

Za najwygodniejsze i najbardziej przyjazne uważa kino Muranów.

Przejście nie do przejścia

Bulwersujący przykład podała Izabella Odrobińska, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Kiedyś załatwiała sprawy w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych przy rondzie ONZ. Potem musiała się udać do Marriotta. I jeden, i drugi budynek ma udogodnienia dla osób poruszających się na wózku. - I co z tego, jeśli miasto jest pełne barier? Po drodze wyrasta przeszkoda nie do pokonania: przejście podziemne pod skrzyżowaniem al. Jana Pawła II z Al. Jerozolimskimi. Musiałabym jechać aż do ul. Żelaznej, potem do Chałubińskiego, następnie Koszykowej, by w końcu zawrócić i dostać się do Marriotta - opowiadała Izabella Odrobińska. Tylko pozornie krótkiego dystansu między dwoma budynkami nie mogła sama pokonać. Musiała zamówić taksówkę.

Demokracja dla sprawnych

- Sprawa powszechnej dostępności przestrzeni publicznej miasta, jego budynków, parków, środków komunikacji jest przecież warunkiem demokracji - zauważył Krzysztof Chwalibóg, przewodniczący Polskiej Rady Architektów.

Przypomniał, że o tym doskonale pamiętają władze miast europejskich. W Barcelonie czy Skandynawii są oznaczone na planach "szlaki powszechnej dostępności". - To powinno się zapisać w strategii rozwoju miasta, a potem w studium zagospodarowania - mówił. Uznał, że brakuje świadomości już "na poziomie planowania miasta", wśród urbanistów i władz.

Za wzór stawiano Gdynię. Tam prezydent nie otwiera obiektów "tylko dla młodych i zdrowych". Jolanta Budny, doradca w gdyńskim ratuszu ds. barier architektonicznych, zdradziła, że wszystko zaczęło się od policzenia niepełnosprawnych (stanowią 16 proc. tamtejszej populacji), opracowania strategii i wyznaczenia pełnomocnika przy prezydencie, który tym się zajmuje. Wola polityczna sprawiła, że główna ulica turystyczno-handlowa w tym portowym mieście - Świętojańska - jest po remoncie pozbawiona barier (dla sklepikarzy były nawet zachęty finansowe, by je usuwać). - Dlatego minister infrastruktury nagrodził to rozwiązanie - przypomniał Kazimierz Kobylecki z tamtejszego departamentu architektury i budownictwa.

- W Warszawie mimo niedawnego remontu Nowego Światu czy Marszałkowskiej wszędzie mamy po dwa, trzy schodki, które skutecznie odcinają nas od sklepów i innych lokali. Co zrobić, żeby to się nie powtarzało? - pytał Piotr Pawłowski.

- Państwo powinno uczestniczyć w projektowaniu zmian na Krakowskim Przedmieściu, w pracach nad planem zagospodarowania pl. Defilad czy Piłsudskiego - stwierdził Tomasz Zemła, naczelnik wydziału administracji architektoniczno-budowlanej Warszawy.

Stowarzyszenie Integracja marzy o tym, by przy okazji remontów kolejnych gmachów czy całych ulic skutecznie usuwać bariery architektoniczne. - Tak naprawdę czasem wystarczy worek cementu - przypomniał Piotr Pawłowski.