oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Monika Orłowska + Hanna Szymkiewicz - MEDI 2/2011; dps.pl 13.01.2012)

Tekst opublikowany w MEDI nr 2/2011

 

Z Senatorem Mieczysławem Augustynem - przewodniczącym Komisji ds. Rodziny i Polityki Społecznej rozmawiały: Monika Orłowska i Hanna Szymkiewicz

 

 

Redakcja Medi: Jak ocenia Pan obecny system opieki nad oso­bami niesamodzielnymi? Na ja­kie wsparcie mogą liczyć osoby niesamodzielne?

 

Senator Mieczysław Augu­styn: Systemu tak naprawdę w tej dziedzinie nie ma. Są nie­skoordynowane ze sobą działa­nia prywatne, pomocy społecz­nej, ochrony zdrowia i systemów emerytalnych, ale nie układają się w spójny system wsparcia osób niesamodzielnych. Nakła­dają się na siebie nieprecyzyjne orzeczenia o niezdolności do samodzielnej egzystencji (znacz­nej niepełnosprawności). Świad­czenia są rozproszone i zupełnie nieadekwatne do kosztów usług. Są na dodatek źle zaadresowane, tzn. nie trafiają do najbardziej potrzebujących. Dostępność do świadczeń jest bardzo niska z po­wodu kosztów, więc kwitnie sza­ra strefa. Wszystko to ma miejsce w sytuacji, gdy na opiekę długo­terminową wydajemy w Polsce ok. 0,8 PKB czyli 10-13 mld zł rocznie. Na kwotę tę składają się dodatki i zasiłki pielęgnacyj­ne, świadczenie pielęgnacyjne, część zasiłków stałych z pomo­cy społecznej, usługi opiekuń­cze w środowisku, pielęgniarska opieka długoterminowa, koszty pobytu w placówkach ółstacjonarnych i całodobowych, za­równo w ochronie zdrowia, jak i pomocy społecznej. Najwięcej wsparcia udzielają oczywiście rodziny z pomocą zatrudnionych nieformalnie opiekunów, ale te­go nikt nie jest w stanie precy­zyjnie oszacować.

 

R.M.: Co i dlaczego należy zmienić?

 

M.A.: Diagnoza stanu opieki nad osobami zależnymi od pomo­cy innych pokazuje, że trzeba dopiero stworzyć w Polsce jed­nolity system wsparcia dla tej rosnącej grupy osób. Wymaga to całkowitej przebudowy tego, co jest: zasad orzekania, warun­ków przyznawania świadczeń, sposobu ich realizacji oraz kon­troli jakości i cen, wzbogacenia oferty usług tak, aby utrzymać podopiecznego w domu jak naj­dłużej, podniesienia poziomu dostępności do usług poprzez koncentrację środków finanso­wych na usługach, stworzenia konkurencyjnego rynku usług, zapewnienia koordynacji działań wszystkich niezbędnych uczest­ników procesu wsparcia, „wy­ciągnięcia" nieformalnych opie­kunów z tzw. szarej strefy do legalnego zatrudnienia.

 

R.M.: Co nowego wniesie usta­wa? Na czym będą polegały zmiany?

 

M.A.: Osią systemu mają być czeki opiekuńcze. Przyznawane będą osobom, które zostaną zakwalifikowane jako niesamodziel­ne przez lekarza orzecznika i dla których określony zostanie zakres usług. W zależności od stopnia niesamodzielności (będą trzy ta­kie stopnie) czek będzie miał róż­ną wartość - od 800 do 1200 zł na miesiąc. Czekiem tym będzie moż­na płacić za usługi świadczone w domu, placówce półstacjonarnej lub całodobowej. Wybierać będzie można jedynie spośród tych świadczeniodawców, którzy będą spełniać standardy opieki i znajdą się w rejestrze wojewo­dy. Jeśli ktoś z rodziny zdecydu­je się zrezygnować z pracy, by opiekować się bliską osobą nie­samodzielną, opłacimy za niego wszystkie składki ZUS, sfinansu­jemy niektóre koszty opieki oraz zapewnimy podopiecznemu opie­kę wytchnieniową na czas urlopu lub pobytu w szpitalu. Wszystkim chętnym osobom niesamodziel­nym zaoferujemy system przy­woławczy połączony z ośrodkiem opiekuńczym i numerem 112.

 

R.M.: Z jakich środków bę­dzie finansowany nowy model opieki? Czy czekają nas wyższe składki?

 

M.A.: Nowy system przez wiele lat będzie mógł być finansowany z budżetu, bo środki wydajemy dziś już w rozmiarach europej­skich. Chcemy je tylko zebrać, „zagregować" i skoncentrować na świadczeniach nowego sys­temu. Będzie się to działo suk­cesywnie, tak aby nikt nie utracił uprawnień nabytych. Stopniowo będzie też rosła grupa osób niesa­modzielnych obsługiwanych i fi­nansowanych po nowemu. Dzięki nastawieniu na racjonalizację wy­datków unikniemy wprowadza­nia ubezpieczenia opiekuńczego jeszcze co najmniej przez dekadę, a może i dłużej. Chciał to już od 2007 roku zrobić PiS, co ogło­sił śp. prof. Religa. My jeszcze nie przesądzamy, czy w odległej przyszłości trzeba będzie wprowadzić ubezpieczenie. Demogra­fowie mówią, że to nieuchronne, no chyba że przeznaczymy na ten cel część wpływów z eksportu gazu łupkowego, wzorując się na Norwegach.

 

R.M.: Jak będzie wyglądała procedura wydawania i reali­zowania czeków?

 

M.A.: Po uzyskaniu orzecze­nia, czek emitowany jako druk ścisłego zarachowania będzie wydawany w ośrodku pomocy społecznej w gminie zamiesz­kania lub pobytu osoby niesa­modzielnej. Być może będzie to książeczka czekowa. Czekiem dysponować będzie sama osoba zainteresowana lub jej opiekun faktyczny. Mamy nadzieję, że wyzwoli to mechanizm „płacę, wiec wymagam". Na czeku opie­kun będzie potwierdzał wykona­nie usługi zgodnie ze standar­dem i w odpowiedniej jakości. Przed realizacją czeku pracownik socjalny będzie również dokony­wał oceny jakości usługi, bo on również będzie potwierdzał jej wykonanie. Pod tymi warunkami świadczeniodawca będzie mógł zamienić czek na gotówkę w ka­sie urzędu gminy.

 

R.M.: Kto będzie decydował o stopniu niesamodzielności?

 

M.A.: Lekarz orzecznik z odpo­wiednimi kwalifikacjami: w ZUS, KRUS lub powiatowych zespo­łach ds. orzekania o niepełno­sprawności. Listę takich leka­rzy będzie udostępniał ośrodek pomocy społecznej. Orzekanie będzie jednak dwustopniowe. O zakresie usług będzie decy­dował powiatowy zespół interdyscyplinarny. Oczywiście więk­szość tych czynności będzie się odbywać przy łóżku czy wózku inwalidzkim zainteresowanego, bo zdajemy sobie sprawę, że on już do tych lekarzy i specjalistów nie dotrze. W zależności od zdol­ności do samodzielnego wyko­nywania czynności życiowych określany będzie stopień niesa­modzielności oraz zakres i ilość koniecznych świadczeń.

 

R.M.: Kto będzie realizował czeki opiekuńcze? Osoby fi­zyczne czy placówki?

 

M.A.: Czeki będzie można re­alizować w ośrodkach pomocy społecznej. Zapewne chodzi jed­nak o to, kto będzie mógł być usługodawcą. Będą to zarówno osoby fizyczne, jak i przedsię­biorstwa czy placówki publicz­ne, pod warunkiem, że przejdą odpowiednie przeszkolenie, bę­dą spełniać standardy i zareje­strują się u wojewody.

 

R.M.: Czy podczas urlopu wytchnieniowego dla członków rodziny osoba niesamodzielna będzie mogła wybrać między opieką w placówce opiekuń­czej a opieką we własnym do­mu?

 

M.A.: Tak. Pod warunkiem, że opieka ta będzie gwarantowała bezpieczeństwo i będzie co do zakresu i poziomu usług zgodna z orzeczeniem o niesamodziel­ności.

 

R.M.: Jakie są szanse na uzy­skanie poparcia rządu?

 

M.A.: Poparcie ministrów już jest, bo przedstawiciele resor­tów uczestniczą w naszych pra­cach. Ponadto, zespól doradców strategicznych premiera służy nam pomocą w obliczeniach. Nie jest to jednak poparcie całego rządu, bo o to zabiegać będzie­my, gdy projekt będzie gotowy. Nie sprzedaje się przecież nie­dojrzałych jabłek. Jestem jednak o to poparcie o tyle spokojny, że wiem, jaka w tej sprawie będzie presja społeczna i jakie parcie sa­morządów, na które spada coraz większy ciężar opieki nad oso­bami niesamodzielnymi, którym (także ze względu na koszty) nie jest w stanie pomóc rodzina. Tak naprawdę, na razie na stole jest tylko nasz projekt. Poprzedni rząd proponował o wiele bar­dziej dolegliwą wersję ubezpie­czenia opiekuńczego, więc my­ślę, że także największa partia opozycyjna poprze nasz projekt, który przygotowaliśmy, bazując na dorobku poprzedników.

 

R.M.: Kiedy ustawa ma szansę wejść w życie?

 

M.A.: Trudno to zadeklarować. Chcemy być gotowi z projektem do końca kadencji, więc realnym jest wprowadzenie tych rozwią­zań w 2012 roku. To jednak za­leży od woli nowego rządu, dla­tego ten projekt staramy się pro­mować jako ponadpartyjny.