zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Błażej ma porażenie mózgowe i ciężką postać padaczki. Chłopiec dostaje od państwa 418 zł comiesięcznej pomocy. Gdyby był w zakładzie, państwowe wsparcie byłoby pięcioktrotnie wyższe!

Z opieki społecznej dostaję na syna 418 zł, ale gdybym go oddała do zakładu opiekuńczego, państwo dawałoby na Błażeja ponad 2000 zł miesięcznie! - żali się Anna Krenc z Lubonia pod Poznaniem.

Matka od urodzenia dziecka nie przepracowała ani jednego dnia. I nie podejmie żadnej pracy ze względu na stan chłopca, który wymaga całodobowej opieki. - Wszystkie matki takich dzieci karane są finansowo przez państwo za swoje bezgraniczne poświęcenie - mówi Anna Nowak, prezes Stowarzyszenia na rzecz Dzieci i Młodzieży z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym, matka niepełnosprawnej córki.

Miłość bez granic

Nic nie wskazywało na to, że noworodek, którego matką była Alina Krenc, obciążony jest wadą wrodzoną. Położnik uznał go za stuprocentowo zdrowe dziecko: - Dopiero, gdy miał rok, zaczęłam obserować niepokojące objawy. Wtedy dowiedziałam się, że syn ma porażenie mózgowe - wspomina pani Alina, dla której w jednej chwili świat legł w gruzach. - Musieliśmy ułożyć sobie tak życie, aby już do końca było w nim miejsce dla Błażeja. Nigdy nie stanie się samodzielny, nie ożeni i nie wyprowadzi z domu, jak inne dzieci - opowiada matka, która pogodziła się z ograniczeniami wynikającymi z niepełnosprawności dziecka. W podobnej sytuacji jest każda kobieta, która tak jak Alina Krenc, nigdy nie myślała o oddaniu dziecka w obce ręce: - Kiedyś namawiano mnie, abym wywiozła Błażeja do Lisówek koło Poznania, gdzie jest zakład. Nie mogłam tego słuchać. Wyszłam z sali - opowiada mieszkanka podpoznańskiego Lubonia. W podobnej sytuacji jest Wanda C. z Pleszewa. Jej 15-letnia córka urodziła się z przepukliną oponowo-rdzeniową. Ma taki sam zasiłek - 418 zł, który - co zdarza się wcale nierzadko - wypłacany jest w ratach. Według tego samego klucza traktuje się dziesiątki innych dzieci i ich rodziny. Mieszkają w Czempiniu, Pobiedziskach, Pile, Kole. Błażej ma pełną rodzinę. Beatka, Liliana, Piotruś, Karolina zdane są na siły tylko matki. Maciek, kiedy umarła mama, pozostał sam z ojcem i teraz on wcielił się w jej rolę.

Co ich czeka?

- Błażej niebawem skończy 18 lat i wtedy mój zasiłek zosatnie zamieniony na rentę dla niego. Kwota jest taka sama, niby to samo, ale różnica kolosalna - mówi Alina Krenc.

Póki odbiorcą pieniędzy jest ona, płacone są - na jej konto - składki ZUS. Z chwilą zmiany tytułu wypłat, matka zostaje pozbawiona wszystkiego! Nic jej nie przysługuje. Do pracy nie pójdzie, bo dzieciak nadal potrzebuje jej jak dawniej. Nie dostanie nigdy emerytury, a na rentę jest za... zdrowa. Na nią i jej dziecko pracuje mąż taksówkarz. Dlatego nie ma go w domu całymi dniami.

Z wiekiem dzieci przybywa problemów i zmartwień, często też chorób. Brakuje pieniędzy na wszystko. Także na rehabilitację, bez której dzieciak zamienia się w roślinę. Nawet jeżeli któreś ukończy szkołę życia w wieku 21 lat, nigdy nie opuści rodzinnego domu. Przed rokiem pozbawiono matki możliwości przejścia na emeryturę po 20 latach najbardziej oddanej służby, jaką matka pełni przy swoim kalekim dziecku. W ostatnim czasie podwyższono pułap dochodów, od jakich należy się pomoc finansowa państwa. Może więc na nią liczyć mniej osób wychowujących niepełnosprawne dzieci.

- Mój ksiądz niedawno mi powiedział: my będziemy stali w kolejce, a panią wpuszczą do nieba bez czekania. To moja jedyna dzisiaj nadzieja - mówi gorzko Alina Krenc.

Anna Nowak - prezes Stowarzyszenia na rzecz Dzieci i Młodzieży z Porażeniem Mózgowym:

Rodzina zastępcza na każde dziecko - zdrowe! - dostaje od państwa 1100 zł. Matka biologiczna opiekująca się swoim niepełnosprawnym otrzymuje 418 zł, ale gdyby je oddała do zakładu, wtedy państwo będzie płaciło na to samo dziecko ponad 2 000 zł miesięcznie.

Gdzie te zakłady?

Katarzyna C., matka chłopca, który nie wstaje, nie chodzi i wymaga karmienia, próbowała umieścić dziecko na tydzień, aby pójść na operację do szpitala. W poznańskicm zgromadzeniu s.s. Serafitek na miejsce czeka się długo, ale przyjmowane są tylko dziewczynki. W poznańskim hostelu usłyszała, że przyjmują tylko dzieci chodzące. Wskazano jej miejsce pod... Bydgoszczą, więc na razie zrezygnowała z leczenia.