oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Do kogo należy krakowski Dom Pomocy Społecznej przy ul. Krakowskiej 45? Urząd miasta utrzymuje, że do skarbu państwa. Potomkowie właścicieli kamienic przekonują, że jest własnością prywatną. Końca sporu nie widać.

Chodzi o dwie największe kamienice należące do DPS-u: front i oficynę. Mieszka w nich niemal trzy czwarte pensjonariuszy, z których część to ludzie obłożnie chorzy. W 1995 r. miasto uzyskało w sądzie prawo zasiedzenia do obu budynków. Ale gruntowny remont ruszył kilka lat wcześniej.

- Przedtem były tu ruiny i slumsy, a po remoncie powstał prawdziwie nowoczesny ośrodek - mówi Maria Gdula-Argasińska, dyrektorka DPS-u. Mieszkańcy mają teraz do dyspozycji nowoczesne windy hydrauliczne, wyłożone kafelkami łazienki, do oficyny dobudowano obszerną kuchnię ze stołówką.

W 1998 r. o budynki upomnieli się jednak spadkobiercy Rebeki Chaber, przedwojennej właścicielki. Sąd uchylił prawo zasiedzenia.

- Nie można mówić, by miejscy urzędnicy popełnili w tej sprawie błąd - uważa Barbara Czerwińska, radca prawny zajmujący się sprawą kamienicy. - Przez wiele lat spadkobiercy nie interesowali się budynkami. Państwo włożyło w renowację mnóstwo pieniędzy, uratowało te miejsce od ruiny. Nic dziwnego, że uzyskaliśmy prawo zasiedzenia.

Innego zdania jest Krystyna Kuklewicz, reprezentująca spadkobierców. - Kamienice nigdy nie były znacjonalizowane, nawet dawne Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej nie było ich właścicielem, tylko zarządcą. Są na to dowody. Gdyby urzędnicy sprawdzili dokładnie stan prawny, nie mieliby dziś kłopotu. To własność prywatna!

Wzajemne roszczenia na tym się nie kończą. Spadkobiercy wystąpili do sądu z żądaniem zwrotu pieniędzy utraconych, jak twierdzą, z tytułu niezapłaconych czynszów. Oszacowali swoje straty na ponad 5 mln zł. Z kolei UMK zażądał zwrotu pieniędzy wyłożonych na remonty (ponad 3 mln zł), a jednocześnie podważył prawo spadkobierców do spadku.

Pracownicy DPS-u nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, co stanie się, jeżeli potomkowie właścicieli uzyskają prawo do budynku. - Wspólny węzeł ciepłowniczy, kanalizacja, klatki schodowe, windy - wyliczają. - Jak mamy się tym podzielić?

Spadkobiercy właścicielki kamienicy uspokajają jednak, że nie chcą przejmować kamienic. Ustalili natomiast czynsz - rocznie ma on wynieść około 800 tys. zł.

- To horrendalna kwota. Nie stać na pokrycie takich wydatków - komentuje dyrektor Gdula-Argasińska. Zarówno urzędnicy z UMK, jak i spadkobiercy zapowiadają, że nie zrezygnują ze swoich żądań. - Chcieliśmy ugody i "stanu zerowego": my nie żądamy pieniędzy od miasta, miasto rezygnuje z odzyskania nakładów. Nie udało się, bo miejscy prawnicy nadal utrzymują, że kamienice są państwowym mieniem - rozkłada ręce Krystyna Kuklewicz. Dodaje, że z naliczania czynszu zrezygnować nie może.