oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Jedyny w Gliwicach hostel, w którym niepełnosprawni mieszkają wspólnie z osobami upośledzonymi, ma kłopoty. Zabrakło pieniędzy na zatrudnienie asystentów socjalnych, bez których lokatorzy nie mogą się obejść.

Hostel powstał trzy lata temu dzięki zaangażowaniu Społecznego Komitetu Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym. Miasto przekazało za darmo mieszkanie na os. Sikornik i zrezygnowało z pobierania czynszu. Pomogli też sponsorzy i ludzie dobrej woli. Mieszkają tu w szóstkę. Jurek, sparaliżowany po nieudanym skoku do wody, niedawno skończył liceum zawodowe. Sebastian, Krzysiek i Kasia są lekko opóźnieni w rozwoju, a Halina ma zespół Downa. Razem z nimi mieszka Krzysztof Karas, przykuty do wózka inwalidzkiego nauczyciel i szef hostelu. Tu nauczyli się samodzielności. Sami sprzątają, myją łazienki i zmywają naczynia. Chłopcy pomagają sparaliżowanemu Jurkowi w poruszaniu się, a on wspiera ich w trudnych sytuacjach. Porozmawia i doradzi.

Halina przed przyjściem do hostelu mieszkała w domu dziecka. Nie potrafiła nawet posmarować sobie kromki chleba. Tu przygotowuje jedzenie dla innych.

Krzysztof Karas: - Na Zachodzie hostele są bardzo popularne, ale u nas wciąż przegrywamy z tradycyjnymi domami opieki społecznej

Przez pierwsze dwa lata hostel nie miał problemów finansowych. Dostał grant z Unii Europejskiej, pomagali fundacja państwa Buzków, prywatni sponsorzy i miasto. Kłopoty zaczęły się w tym roku. Skończyły się unijne pieniądze, a gmina odrzuciła prośbę o dotację. Zabrakło na zatrudnienie niezbędnych asystentów socjalnych. Pomagają niepełnosprawnym w toalecie, umawiają wizyty u lekarza, chodzą na zakupy. - Potrzebujemy jeszcze czterech asystentów. Ten rok przebiedujemy, ale boję się, co będzie w przyszłym. - mówi Karas. Dodaje, że potrzeba mu 30 tys. zł. Nie wie, skąd je wziąć.

Okazuje się, że dla hosteli nie ma czytelnych przepisów. Nie może jak zwykły dom pomocy społecznej zawrzeć kontraktu z gminą na finansowanie usług asystentów. Co roku musi też prosić miasto o dotację, a gmina ma prawo odmówić (jak zrobiła to ostatnio). - Mamy dużo więcej wniosków o dotację niż pieniędzy. Zawsze więc ktoś będzie niezadowolony - mówi Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy magistratu. - Przypomnę tylko, że hostel już dostał mieszkanie od gminy i nie płaci czynszu - dodaje.

Komisja ds. rodziny i polityki społecznej przy gliwickiej Radzie Miejskiej przygotowała projekt nowej uchwały dotyczącej pomocy organizacjom pozarządowym. Zaproponowała, by organizacje mogły zawierać z gminą długoterminowe kontrakty (od roku do trzech lat) na świadczenie usług. Jeśli we wrześniu Rada Miejska zaakceptuje uchwałę, hostel dostanie więcej pieniędzy i będzie mógł zatrudnić dodatkowe osoby do pomocy.