oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Weryfikację rencistów, zmianę funkcji rent inwalidzkich, przyznawanie renty nie dłużej niż na trzy lata przy orzeczeniu ograniczonej zdolności do pracy, a po ukończeniu przez inwalidę 62-roku życia zamianę renty na emeryturę zapowiada wicepremier, minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner.

Propozycje te zawarte są w "Programie uporządkowania i ograniczenia wydatków publicznych", który Hausner przedstawił na czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie.

Weryfikacja rencistów ze stałą niezdolnością do pracy ma być rozłożona na trzy lata i obejmowałaby w pierwszym roku - roczniki najmłodsze (20-35 lat), później osoby w wieku średnim (36-44 lata) i na koniec osoby najstarsze (45-55 lat). Niepełnosprawność orzekana byłaby na czas określony, nie dłuższy niż na 3 lata.

"Nie może powstać wrażenie, że wszystkie osoby, które mają orzeczone inwalidztwo, to są osoby nieuczciwe. Musimy postępować w taki sposób, by oddzielić to, gdzie mamy do czynienia rzeczywiście z (...) człowiekiem, który wymaga pomocy, od sytuacji, gdzie mamy do czynienia z naciąganiem" - powiedział Hausner.

Według wiceministra pracy Krzysztofa Patera, tzw. weryfikacja rencistów dotyczyć będzie wyłącznie osób, którym przyznano renty na stałe i które mają więcej niż 10 lat do osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego. "Spełnione muszą zostać te dwa warunki łącznie, w związku z tym dotyczyć to może około 480 tys. osób" - poinformował Pater. Dodał, że weryfikacja zaplanowana jest na 2-3 lata.

W Polsce - jak zaznaczono w programie - ponad 13 proc. obywateli między 20 a 64 rokiem życia jest rencistami. Jest to ponaddwukrotnie więcej niż średnia w państwach OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). Liczba osób pobierających renty inwalidzkie wzrosła między 1950 a 2002 rokiem 8,6 raza, do poziomu 3,2 mln.

Według "Programu uporządkowania i ograniczenia wydatków publicznych", budżet na weryfikacji rent "zaoszczędziłby" tylko w 2004 r. około 170 mln zł, a docelowo na koniec 2007 r. ponad miliard zł.

Zaproponowano zmianę funkcji świadczeń rentowych. Przy całkowitej niezdolności do pracy świadczenie miałoby charakter kompensujący dochody, przy częściowej niezdolności - charakter uzupełniający dochody, a przy ograniczonej niezdolności do pracy przyznawane byłoby okresowo na nie dłużej niż 3 lata.

W przypadku orzeczenia częściowej niezdolności do pracy suma renty i uzyskiwanych dochodów nie może być wyższa od tej sprzed uznania inwalidztwa. Osiągnięcie przez inwalidę dochodów z pracy wyższych niż przed uzyskaniem renty oznaczałoby automatycznie całkowitą zdolność do pracy i utratę prawa do renty.

Obecnie - jak napisano w programie - "osoby uzyskujące niskie dochody z pracy szczególnie chętnie szukają możliwości przyznania im renty inwalidzkiej. Otrzymując rentę, mogą one nadal pracować, a suma ich łącznych dochodów jest wyższa niż przed jej uzyskaniem".

Jedna trzecia osób pobierających renty w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego osiągnęła wiek emerytalny. Otrzymują one jednak nadal renty inwalidzkie, gdyż są wyższe niż emerytury. Program proponuje jednorazowe przekwalifikowanie rencistów w wieku emerytalnym na emerytów z zachowaniem prawa do dotychczasowej wysokości zasiłku. Każdy rencista po osiągnięciu górnego wieku pobierania renty (62 lata) otrzymywałby emeryturę.

Program przewiduje również wzmocnienie monitoringu orzecznictwa o niepełnosprawności i niezdolności do pracy. Ma to podnieść adekwatność przyznawanych świadczeń.

Rząd proponuje odejście od automatycznej waloryzacji wszystkich świadczeń społecznych z wyjątkiem dwóch: emerytalno-rentowych i minimalnego wynagrodzenia - poinformował w czwartek wicepremier, minister gospodarki, pracy i polityki społecznej Jerzy Hausner.
"W przypadku świadczeń emerytalno-rentowych zaproponujemy rozwiązanie, zgodnie z którym waloryzacja nie jest przeprowadzana automatycznie każdego roku, tylko wtedy, gdy skumulowana inflacja przekroczy jakiś wskaźnik. Proponujemy, by było to 5 proc., ale w tym dokumencie jest zapisany przedział od 5 do 10 proc." - dodał Hausner.

Wyjaśnił też, że obecnie nawet przy bardzo niskiej inflacji waloryzacja musi się odbyć, nawet jeśli koszt przekazu (koszt powiadomienia o podwyżce) może okazać się wyższy niż wysokość podwyżki.

"Chcemy, żeby nie było tego automatu, który powoduje marnowanie wysiłku i rozczarowywanie ludzi" - zadeklarował wicepremier.

Zgodnie z rządowym "Programem uporządkowania i ograniczenia wydatków publicznych" taka zmiana zasad waloryzacji emerytur i rent da oszczędność w 2004 roku 1 mld 349,31 mln zł, a w latach następnych 4 mld 007 mln zł, 970,11 mln zł i 4 mld 498 mln zł.

Jednocześnie proponuje się odejście od waloryzacji pozostałych świadczeń społecznych (np. zasiłków dla bezrobotnych, dodatków mieszkaniowych itp.) i uzależnienie ich od kondycji budżetu państwa. Wyjątek poza emeryturami i rentami dotyczyłby tylko minimalnego wynagrodzenia.