oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

JELENIA GÓRA Miasto chce oddać placówki opiekuńczo-wychowawcze

Samorząd nie chce dalej prowadzić Domu Małego Dziecka, Pogotowia Opiekuńczego i Ośrodka Adopcyjnego. Zdaniem władz miasta, lepiej zrobią to organizacje pozarządowe, których działalność może być finansowana z unijnych pieniędzy. Do 24 listopada organizacje i instytucje zainteresowane prowadzeniem wspomnianych placówek mogą składać oferty w urzędzie miasta. Pod koniec miesiąca prezydent wyłoni zwycięzców konkursu. Tymczasem wśród pracowników tych placówek panuje atmosfera niepewności i strach o miejsca pracy.

Lepiej i taniej

W wielu gminach w Polsce samorządy przekazały prowadzenie podobnych ośrodków fundacjom, stowarzyszeniom czy nawet osobom prywatnym. - Tak jest na całym świecie. Poza tym organizacje pozarządowe mają większą możliwość pozyskiwania pieniędzy na swoją działalność. Niedługo będziemy już w Unii, która, niestety, nie finansuje placówek prowadzonych przez samorządy - przekonuje Bogusław Gałka, zastępca prezydenta miasta. Władze miasta zapewniają jednocześnie, że przejęcie domu dziecka czy pogotowia przez inne podmioty nie wpłynie w żaden sposób na podopiecznych tych placówek. Zakres działalności pozostanie niezmieniony. Np. Dom Małego Dziecka jest jedyną tego typu placówką w dawnym woj. jeleniogórskim. Nowi "właściciele" będą sami musieli szukać źródeł finansowania swoich placówek. - Tak, jak do tej pory będą też otrzymywały dotacje od wojewody. Pogotowie Opiekuńcze nieco ponad 1 mln zł, Dom Małego Dziecka 510 tys. zł, a Ośrodek Adopcyjny 82 tys. zł - wylicza Gałka. Podmioty, które przejmą te placówki, będą musiały także przejąć dotychczasowych pracowników. Działalność tych placówek będzie dokładnie kontrolowana przez służby wojewody. Miasto deklaruje też, że nowe podmioty będą zwolnione z opłat za korzystanie z obiektów.

Uciekną z karty

Pracownicy tych jednostek nie są jednak pewni, czy pracę rzeczywiście będą mieli wszyscy. - Z pewnością nowy "szef" nie będzie chciał zatrudniać wychowawców na kartę nauczyciela, tylko na zwykłe umowy o pracę, bo to taniej wychodzi - mówią pracownicy. W praktyce będzie to oznaczało na przykład w przypadku psychologa przejście z 20- na 40-godzinny tydzień pracy. Nowy podmiot prowadzący placówki nie będzie miał obowiązku zatrudniania w formie karty nauczyciela. - Moi pracownicy są pełni obaw o swoją przyszłość. Ale ja ich uspokajam - przecież wiadomo było, że kiedyś musi to nastąpić. Ja jednak wiążę z tą zmianą duże nadzieje - mówi Elżbieta Robak-Bukowska, dyrektorka Pogotowia Opiekuńczego.

CO TO ZA PLACÓWKI

Pogotowie Opiekuńcze jest miejscem, gdzie na "przeczekanie" trafiają dzieci w wieku od 7 do 18 lat. Są tu zwykle przez kilka miesięcy do momentu aż sąd nie postanowi o umieszczeniu ich w docelowej placówce. Pogotowie ma 50 miejsc, teraz przebywa tam 30 dzieci. Zatrudnionych jest 37 osób, w tym 21 w formie karty nauczyciela. Dom Małego Dziecka - przebywają tu dzieci od 4 doby do 3 lat. W tym czasie albo doczekają się adopcji, albo po ukończeniu 3 lat trafiają do innych domów dziecka. Pracuje tu 20 osób, w tym 5 z kartą nauczyciela. Ośrodek Adopcyjny - prowadzi adopcje, szkoli rodziców rodzin zastępczych. Pracują tu 4 osoby.

zobacz też:

  • Czysta gra (aut. Alicja Kozak, Gazeta Wrocławska 21.11.2003; DPS Forum 30.11.2003)