zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Dramatyczna niespodzianka spotkała kilkudziesięciu mieszkańców Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego przy ul. Wielickiej 267 w Krakowie. Muszą się wyprowadzić, bo są zbyt sprawni. Niektórzy z nich spędzili w zakładzie 15 lat.

Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadza nowe zasady opłacania świadczeń w instytucjach, które zajmują się opieką nad osobami obłożnie chorymi. Dotychczas tacy pacjenci mogli przebywać w ZOL-ach bezterminowo, a NFZ pokrywał koszty ich pobytu. Teraz Fundusz ustalił, że najdłuższy pobyt może trwać sześć miesięcy. Po tym czasie każdy pacjent musi przejść weryfikację według tzw. skali Barthel (ocenia umiejętność wykonywania 10 prostych czynności życia codziennego). Jeżeli uzyska więcej niż 40 punktów na 100 możliwych, oznacza to, że nie jest obłożnie chory. Za koszty leczenia i pobytu takiej osoby NFZ nie zapłaci.

Zbyt sprawni

O nowym rozporządzeniu wiedzą już mieszkańcy Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego "Wielicka 267", położonego na tyłach szpitala dziecięcego w Prokocimiu. Przeszli nawet wstępną weryfikację. Są przerażeni. - Okazało się, że jestem zbyt sprawny, bo nie leżę i potrafię zakrzątnąć się wokół siebie - mówi jeden z długoletnich mieszkańców zakładu (nie chciał ujawnić personaliów, bo boi się, że spowoduje to automatyczną wyprowadzkę). - Są tu osoby, które mieszkają po 15 lat. I nagle dyrektor mówi nam, że część osób nie może tu zostać. Dokąd mamy iść?

- Owszem, była taka rozmowa - przyznaje Włodzimierz Biel, dyrektor ośrodka. - Gdybym rygorystycznie podchodził do wytycznych NFZ, to trzeba byłoby wykwaterować 90 z 360 osób, które tu mieszkają. Mają za dużo punktów. Niektóre zameldowane są na pobyt na stały, inne nie mają nawet rodzin. A najgorsze, że bardzo wiele przekroczyło granicę zaledwie o kilka punktów.

Dyrektor Biel przyznaje, że decyzje, które będzie musiał podjąć, spędzają mu sen z oczu, chociaż NFZ kieruje się rachunkiem ekonomicznym i nie chce płacić za zdrowe osoby. - Owszem, część mieszkańców nie jest obłożnie chora. Ale ekonomia to nie wszystko. Znam tych ludzi i wiem, że nie są w wieku, w którym wskazane są przeprowadzki. Niestety, nie mam wyjścia. W innym przypadku ośrodek trzeba będzie zamknąć. Pieniądze z rent i emerytur wszystkich mieszkańców pokrywają niecałe 20 procent rocznego budżetu "Wielickiej 267" - rozkłada ręce.

Nieprzyjemna decyzja

Nie wiadomo jeszcze, co stanie się z częścią mieszkańców zakładu. Dyrekcja obiecuje, że nikt nie zostanie bez pomocy. Dyrektor Biel powiadomił już o sytuacji wiceprezydent Krakowa Stanisławę Urbaniak, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie i Wydział Spraw Społecznych UMK. - Na razie czekamy na oficjalne wprowadzenie punktacji. Prawdopodobnie przekwalifikujemy siedem osób. To nieprzyjemna decyzja, ale niezależna od nas - mówi pani wiceprezydent.

Przygotować do przeprowadzki

- Wysłałem do oddziału NFZ prośbę o wprowadzenie okresu przejściowego, dzięki któremu nasi mieszkańcy mieliby trochę czasu, żeby oswoić się z decyzją - dodaje dyrektor Biel. - Nie ma też się co oszukiwać: niektóre osoby, które minimalnie przekroczyły granicę 40 punktów, już wkrótce znajdą się poniżej niej, dlatego przeprowadzki nie mają sensu.

Pracownicy NFZ również czują niezręczność sytuacji. W nieoficjalnych rozmowach zaznaczają, że rozumieją obawy starszych osób. - Fundusz płaci za leczenie osób chorych. Fundusz nie realizuje zadań opieki społecznej - zaznacza jednak Barbara Grzybek-Korgól, rzecznik małopolskiego oddziału NFZ.

- A co z tymi, którzy przekroczyli próg 40 punktów minimalnie? - pytamy.

- Zawsze w takich sytuacjach rodzą się wątpliwości, zawsze są przypadki graniczne. Postaramy się, by przejście w nowy system odbyło się stopniowo, tak, by uniknąć sytuacji niekorzystnych dla mieszkańców zakładu przy Wielickiej - deklaruje rzecznik NFZ.

- Dyrekcja próbuje przekonywać, że na przeprowadzce świat się nie kończy, że w DPS-ach będzie nam lepiej, bo tam organizują wycieczki, są zajęcia rekreacyjne - opowiada anonimowo mieszkaniec placówki. - A mnie to nie interesuje. Chcę dożyć swoich dni tutaj.

Dla Gazety Maria Gdula-Argasińska, dyrektor Domu Pomocy Społecznej "Krakowska":

Przeprowadzka starszej osoby, która mieszkała w jednym domu np. 10 lat, zżyła się z personelem, jest trudnym do wyobrażenia dramatem. To rozpaczliwe wyjście. Nasz dom jest specyficzny, ponieważ przebywają tu osoby chore psychicznie. Niemniej gdyby pojawiła się konieczność przyjęcia dotychczasowych mieszkańców ZOL-u przy Wielickiej, nie odmówiłabym. Inni nam też pomogli.

Piotr Zieliński, dyrektor DPS Seniora Naftowca przy ulicy Kluzeka:

Taka przeprowadzka zazwyczaj niekorzystnie odbija się na formie psychicznej i fizycznej starszej osoby. Nie powinniśmy zapominać, że instytucje jak nasza czy Wielicka 267 to dla mieszkańców domy, a nie hotele, i przerzucanie ich z jednego miejsca w drugie budzi wątpliwości. U nas stosujemy praktykę, że nawet jeżeli stan zdrowia mieszkańca się pogarsza, to nie oddajemy go do hospicjum, nie staramy się go pozbyć. Niech dożywa swoich dni tutaj.