oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

GNIEZNO / KŁECKO

Blisko 60. uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej z Kłecka i Gniezna, ich rodziny oraz opiekunowie przyszli wczoraj przed budynek Starostwa Powiatowego, aby zaprotestować przeciwko zmniejszaniu dotacji na działalność WTZ-ów. Na transparentach widniały napisy: "Nie odsyłajcie nas do domu", "Nie chcemy być izolowani".

- Apelujemy do rządu, aby zastanowił się nad tym co robi. Kiedy zaczynaliśmy osiem lat temu niepełnosprawni byli całkiem odizolowani. Dziś obcują z ludźmi zdrowymi. Wychodzą na ulicę, uczą się żyć - mówiła do zgromadzonych Krystyna Chlasta, prezes Spółdzielni Inwalidów "Dozór" w Gnieźnie, będąca jednocześnie twórczynią lokalnych WTZ-ów. - Jestem całym sercem z wami. Myślę, że ustawodawca zrobi co należy. Niezależnie od tego, jako starosta, chcę was zapewnić, że zrobimy wszystko, aby te warsztaty mogły funkcjonować - przekonywał starosta Jacek Kowalski.

JAP - Gazeta Poznańska


BYDGOSZCZ

Warsztaty przestaną uczyć życia

Oblegane przez niepełnosprawnych warsztaty terapii zajęciowej mogą przestać funkcjonować. Stanie się tak, jeśli PFRON - co przewiduje nowa ustawa - nie będzie ich w pełni finansować.

Warsztaty terapii zajęciowej to miejsca codziennych spotkań osób niepełnosprawnych. W zajęciach z opiekunami i terapeutami uczestniczą osoby z różnego rodzaju schorzeniami. Wspólnie rysują, malują, tworzą małe rękodzieła. Po latach tej specyficznej terapii i rehabilitacji niektórzy wracają do normalnego życia, nierzadko także pracy. W Bydgoszczy pierwsze tego typu ośrodki powstały 11 lat temu - przy Poradni Zdrowia Psychicznego i dla niewidomych przy Spółdzielni "Gryf". Dziś jest ich w mieście siedem, lecz niewykluczone, że część z nich przestanie wkrótce działać.

- W nowelizowanej ustawie o zatrudnieniu i rehabilitacji wprowadzono zapis o zmniejszeniu dofinansowania z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Teraz fundusz w całości pokrywa koszty naszego utrzymania. W 2005 roku mają być ono obniżone o 10 procent, a w 2008 aż o 30 procent. Ustawa nie mówi jednak, kto ma pokryć tę różnicę - alarmuje Mariusz Niedziela, kierownik WTZ przy ul. Krasińskiego, który wczoraj wraz z szefami pozostałych bydgoskich ośrodków spotkał się z wojewodą. Kierownicy warsztatów na ręce Romualda Kosieniaka przekazali protest, w którym argumentują, że takie zapisy w ustawie doprowadzą do likwidacji wielu placówek w kraju.

Dziś wszystkie warsztaty prowadzone są przez organizacje pozarządowe, instytucje, zakłady pracy chronionej czy poradnie zdrowia. Od kilku już lat kwoty na utrzymanie stanęły w miejscu.

- W 1994 roku stawka przekazywana na śniadanie dla uczestnika wynosiła 1,50 złotych. Do dziś nie wzrosła nawet o 10 groszy. Na materiały do zajęć terapeutycznych 10 lat temu wydawaliśmy miesięcznie 35 złotych. Dziś papiery, farby czy kleje musimy kupić za tę samą kwotę. Obcięcie, tych realnie coraz mniejszych kwot to powolne unicestwianie warsztatów - dodaje Helena Feldheim, kierowniczka bydgoskich WTZ przy Lidze Kobiet Polskich.

Obecnie w spotkaniach każdego z warsztatów uczestniczy średnio 30 osób, a chętni czekają w kolejce. Miejsc jednak nie ubywa, bo wielu podopiecznych w zajęciach uczestniczy od wielu lat. Niewykluczone, że wkrótce ta sytuacja się zmieni. 1. grudnia rusza bowiem Zakład Aktywności Zawodowej, w którym zatrudnienie znajdą osoby ze znaczną niepełnosprawnością. To pierwsza tego typu placówka w regionie. Powstała ona z inicjatywy Stowarzyszenia Wspierania Aktywnych Form Rehabilitacji Zawodowej i Społecznej Osób Niepełnosprawnych "Semafor". W jej skład wchodzą kierownicy warsztatów, dyrektorzy szkół specjalnych, terapeuci oraz rodzice.

- Niepełnosprawni będą pracować i zarabiać jako poligraf, krawcowa, tapicer, mechanik, stolarz. Do swoich zawodów przygotowywali się podczas zajęć w warsztatach terapii zajęciowej. Gdy odejdą, w ich miejsce będzie można przyjąć kolejnych oczekujących - dodaje H. Feldheim.

Monika Żuchlińska - Express Bydgoski


GORZÓW WLKP.

W Gorzowie protestowali pracownicy i uczestnicy terapii zajęciowej

Problem dotyczy całego kraju. Chodzi o to, że zgodnie z prawem od nowego roku PFRON będzie finansował warsztaty terapii zajęciowej tylko w 90 proc. Pozostałą kwotę mają dać samorządy. A te nie chcą ponosić dodatkowych obciążeń.czytaj dalej ť

- Wkrótce Sejm będzie nowelizował przepisy odpowiedniej ustawy. Chcemy, aby tam zagwarantowano nam 100 proc. finansowania. Organizujemy pikiety, piszemy maile do władz państwowych i posłów - mówi Urszula Żygadło, kierowniczka warsztatów w Kamieniu Wielkim. Oprócz tej placówki pikietowali wczoraj przed Urzędem Miejskim pracownicy i uczestnicy warsztatów z Chwalęcic i z Gorzowa. - Bez tych pieniędzy będziemy musieli ograniczyć terapię. Nie będzie np. wyjazdów integracyjnych na zawody sportowe, na imprezy kulturalne, zabraknie na materiały potrzebne do wielu pracowni - mówią pikietujący. Każda placówka ma bowiem po kilka pracowni, gdzie niepełnosprawni uczą się gotować, malować, wykonywać najprostsze czynności itp. - Przecież te warsztaty to dla mnie niemal cały świat. Tu odkryłam, że wiele potrafię zrobić, że potrafię żyć - mówi Ewelina Ratajczak, uczestniczka warsztatów terapii zajęciowej przy ul. Czereśniowej w Gorzowie. Spod magistratu protestujący z transparentem "My też jesteśmy z Gorzowa" poszli złożyć petycję do biur poselskich.

pk - Gazeta Wyborcza


KRAKÓW

Protest w obronie warsztatów dla upośledzonych

Do wczorajszego protestu w obronie Warsztatów Terapii Zajęciowej dla niepełnosprawnych umysłowo przyłączyło się w Krakowie około 200 osób. Choć akcji towarzyszyły gorące emocje, jej przebieg od początku do końca pozostał pokojowy.

Protest, który w tym samym czasie odbywał się we wszystkich miastach wojewódzkich, był reakcją na projekt ustawy złożony w Sejmie 7 września br., który przewiduje stopniowe zmniejszanie dofinansowania WTZ. - Odbiorą około 20 mln zł w skali roku - żali się ksiądz Tadeusz Zaleski, prezes Fundacji im. św. Brata Alberta, jednego z organizatorów protestu. - Dla budżetu to są kwoty znikome, wystarczy je porównać z wydatkami na wojnę w Iraku. Dla warsztatów to jest jednak być albo nie być, a są one bardzo ważne - pozwalają niepełnosprawnym funkcjonować w społeczeństwie.

Akcja rozpoczęła się o godz. 12 na pl. Matejki. Zjawili się reprezentanci ok. 40 warsztatów z Małopolski, niosąc transparenty z napisami: "Dajcie nam szansę", "Pozwólcie nam godnie żyć" czy też "Nie chcemy być izolowani". Spotkanie rozpoczęto złożeniem pod pomnikiem Nieznanego Żołnierza wieńców wykonanych przez uczestników warsztatów i odśpiewaniem hymnu Polski.

Z pl. Matejki demonstrujący rozeszli się do Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego i wszystkich biur poselskich w Krakowie, gdzie często musieli pokonywać przeszkody na wózkach inwalidzkich.

Wczoraj rano Sejmik Województwa Małopolskiego jednogłośnie poparł protest w obronie WTZ.

Małgorzata I. Niemczyńska - Gazeta Wyborcza


KRAKÓW

Bronią warsztatów

Nie chcemy być izolowani. Będzie to prawdziwy dramat, jeżeli odbiorą nam warsztaty terapii zajęciowej. Zostaniemy pozbawieni wszystkiego, co mamy w życiu - ponad pół tysiąca niepełnosprawnych uczestników warsztatów terapii zajęciowej, ich rodzice, wychowawcy z 42 placówek protestowało wczoraj przeciw projektowi nowej ustawy o wspieraniu zatrudnienia i rehabilitacji osób niepełnosprawnych.

Demonstranci rozpoczęli pikietę pod Małopolskim Urzędem Wojewódzkim. Później udali się z petycją do wszystkich biur poselskich. To kolejny etap ogólnopolskiego protestu przeciwko planom zmniejszenia pieniędzy na prowadzenie warsztatów terapii zajęciowej do 50 proc. Mają się też zmienić zasady finansowania warsztaów terapii zajęciowej - tylko częściowo sfinansuje je Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Resztę pieniędzy mają wyłożyć samorządy powiatowe, choć nie należy to do ich ustawowych zadań.

- Żądamy zachowania dotychczasowych zasad finansowania warsztatów terapii zajęciowej - apelowali protestujący. - Nie trzeba przerzucać tego zadania na samorządy, które już teraz alarmują: pieniędzy nie starczy. Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych powinno tak ważne kwestie konsultować z adresatami zmian - mówił ks.Tadeusz Zaleski, koordynator akcji protestacyjnej, szef fundacji im. św. Brata Alberta w Radwanowicach.

Do protestu dołączyli się radni sejmiku wojewódzkiego. Twierdzą, że zmiany w fiansowaniu warsztatów utrudnią rehablitację osób niepełnosprawnych.

W Małopolsce działa 46 warszatów terapii zajęciowej, na które uczęszcza 1600 osób. Po zmianie przepisów powiaty w naszym regionie będą musiały znaleźć dodatkowe 3 mln zł.

W całym kraju funkcjonuje około 500 warsztatów terapii. W organizowanych przez nie zajęciach bierze udział 16 tysięcy niepełnosprawnych.

ana, Nit - Gazeta Krakowska


POZNAŃ

Przyszłam tu, bo nie zdążyłam się jeszcze nauczyć haftować. I wygląda na to, że się już nie nauczę - mówi Aldona, uczestniczka warsztatów terapii zajęciowej

Uczestnicy warsztatów, ich opiekunowie, rodziny i przyjaciele (w sumie prawie sto osób) pikietowali przed Urzędem Wojewódzkim w Poznaniu. Chodzi o projekt nowej ustawy o rehabilitacji i przygotowaniu do pracy osób niepełnosprawnych. - Mówi się w niej o obcinaniu przez PFRON dotacji na naszą działalność. Fundusz miałby dawać na warsztaty 70 proc. Resztę, czyli 30 proc., miałyby wykładać samorządy - mówi Honorata Wójcicka, przewodnicząca poznańskiego koła Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym. Niepełnosprawni boją się, że władz nie będzie na to stać. - A rodzice chorych dzieci, którzy często żyją ze skromnych rent, też nie mogą dopłacać. Warsztaty więc opustoszeją i zostaną zamknięte - dodaje Wójcicka. Pani Mariola, która chodzi na zajęcia na os. Lecha, nie wyobraża sobie takiego scenariusza. - Bez warsztatów nie miałabym co robić. Siedziałabym w domu i patrzyła w ścianę - mówi. - Moja Tereska zrobiła niesamowite postępy, odkąd chodzi na zajęcia. Otworzyła się, szkoda by było to zaprzepaścić - mówi Halina Cicha.

Do protestujących wyszedł wicemarszałek Zbigniew Winczewski. - Dla niepełnosprawnych pomoc się zawsze znajdzie. To nie jest dla nas problem, przejąć obowiązki PFRON - zapewnił.

Innego zdania był prezydent Konina. - Rząd po raz kolejny próbuje załatwić jeden z problemów poprzez samorządy, nie dając im jednocześnie wystarczających na takie działania pieniędzy - mówił Kazimierz Pałasz do ok. 250 niepełnosprawnych umysłowo, którzy przyszli protestować pod koniński Urząd Miasta.

Podobne pikiety odbyły się w całym kraju.

Na warsztatach osoby upośledzone uczą się samodzielnie ubierać, myć, poruszać po mieście. Rozwijają swoje zdolności plastyczne, kulinarne i muzyczne. Ćwiczą w sali gimnastycznej i uczą się przebywać w grupie. Czasami chodzą do kina, teatru, na basen, uczą się jeździć konno; wyjeżdżają też na wycieczki.

Małgorzata Lampa, wino - Gazeta Wyborcza


POZNAŃ

Bronią warsztatów... pracy

Pracownicy Warsztatów Terapii Zajęciowej dla osób niepełnosprawnych protestowali wczoraj przed Urzędem Wojewódzkim w Poznaniu przeciwko zmniejszeniu środków na rehabilitację.

Gdybym tutaj nie przychodził, to nie miałbym zajęcia. Tutaj wiele się uczę i moja wartość wzrasta - mówi o roli Warsztatów Terapii Zajęciowej w Swarzędzu Maciej Paszczak. Czy będzie on mógł korzystać z WTZ i w kolejnych latach?

Organizator demonstracji w Poznaniu - Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym - wręczył wczoraj wojewodzie protest przeciwko znajdującemu się już w Sejmie projektowi przewidującemu zmniejszenie środków na rehabilitację. Do roku 2008 ma być o 30 proc. mniej pieniędzy niż to jest obecnie. Już w przyszłym roku pieniędzy ma być o 10 proc . mniej.

W piśmie do wojewody można było przeczytać: �Warsztaty trafiły do najgłębiej odrzuconych i izolowanych młodych niepełnosprawnych ludzi. Ujawniły ogromny potencjał społeczny i zdolności osób uznawanych za niezdolne do niczego. Liczymy na sprawiedliwość, dobra wolę wszystkich, którzy mają wpływ na prawne uregulowanie tej sprawy".

Dotrą do mieszkańców

Specjalne wydanie gazetki Warsztacik było reakcją kadry i uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej w Swarzędzu na wieść o zamiarze zmniejszenia funduszy na rehabilitacje osób niepełnosprawnych. W przyszłym roku WTZ w powiecie poznańskim mogą otrzymać o 140 tys. zł. mniej. Stanie się tak jeśli posłowie przegłosują nową ustawę o PFRON.

W Swarzędzu w ramach protestu wydano dwa tysiące egzemplarzy Warsztacika. Gazeta trafi do mieszkańców Swarzędza. Wydrukowana została przez darczyńców - Stanisława i Marcina Witeckich.

- Jesteśmy oburzeni tą sytuacją. Koszty dowozu osób niepełnosprawnych rosną. Gmina Dopiewo, która nieodpłatnie udostępnia nam budynek, zapowiada, że w przyszłym roku nie będzie mogła nas dotować - mówi Bogdan Maćkowiak z WTZ z Dopiewca.

- Porozmawiamy z radnymi powiatowymi, by w przyszłorocznym budżecie zarezerwowali na rehabilitację większą kwotę - mówi Marek Lis z WTZ w Swarzędzu.

A parlamentarzyści?

Zatrudnieni w WTZ rozesłali listy do parlamentarzystów z Wielkopolski. Na 40 listów odpowiedzi były dwie. Stanisław Kalemba zapowiedział, że wystosuje interpelacje w tej sprawie. Drugi z posłów, a dokładnie dyrektor jego biura poselskiego potwierdził, że pismo otrzymał. Do posła Waldy Dzikowskiego żaden list jeszcze nie dotarł , ale zapewnia , ze zapozna się z projektem ustawy szczególnie uważnie.

RD - Gazeta Poznańska


RZESZÓW / KROSNO

Pikieta niepełnosprawnych

Niepełnosprawni z Rzeszowa, Jarosławia, Ropczyc i Krosna wyszli w poniedziałek na ulice swoich miast. Pikietowali w obronie warsztatów terapii zajęciowej, którym grozi likwidacja.

49-letni Stanisław Dulemba z Rzeszowa cierpi na stwardnienie rozsiane. Choroba przykuła go do wózka inwalidzkiego. Od siedmiu lat przyjeżdża na zajęcia do Warsztatów Terapii Zajęciowej przy ul. Lubelskiej. Ewa Szurlej bierze udział w zajęciach od czterech lat. Wczoraj razem z kilkuset innymi uczestnikami prowadzonych przez rzeszowską Caritas warsztatów terapii zajęciowej z Rzeszowa, Ropczyc i Brzostka przeszli z Rynku pod Urząd Wojewódzki w Rzeszowie.

Protestowali, tak jak inni niepełnosprawni w całej Polsce - przeciwko projektowi ustawy, która może zagrozić funkcjonowaniu warsztatów terapii zajęciowej - Ten projekt zakłada, że w ciągu trzech najbliższych lat Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych zmniejszy finansowanie naszych warsztatów o 30 procent. Nie wiadomo skąd mamy wziąć te brakujące pieniądze. Mówi się, że powinny nas dofinansowywać samorządy, ale już słyszymy, że nie mają na to pieniędzy - tłumaczy Ewa Grabus kierownik warsztatów w Jarosławiu.

Rzeszowska Caritas prowadzi cztery takie placówki i otwiera właśnie piątą - W przyszłym roku mamy dostać o 10 procent mniej pieniędzy. Na jeden warsztat dostaniemy o 40 tysięcy złotych mniej. Jak pomnożymy to przez cztery to kwota będzie ogromna. Jeżeli ta ustawa wejdzie w życie , to trzeba będzie zamykać warsztaty - mówi ksiądz Stanisław Słowik dyrektor Caritas w Rzeszowie.

"Nie chcemy być izolowani", "Chcemy godnie żyć " napisali na transparentach niepełnosprawni. - Udział w zajęciach przywraca tym ludziom radość życia.Występują w teatrze, pokazują swoje prace. Gdy nie będzie warsztatów niepełnosprawni zostaną skazani na własne cztery ściany - mówi Teresa Gajdek szefowa warsztatów przy ul. Lubelskiej . - Te warsztaty dają mi możliwość kontaktu z ludźmi - potwierdza Stanisław Dulemba. Ewa Szurlej mówi, że na warsztatach najbardziej lubi haftować. - W domu siedziałabym tylko przed telewizorem - kwituje dziewczyna.

Dyrektor podkarpackiego oddziału PFRON Maciej Szymański mówi: - To ważne, że niepełnosprawni walczą we własnej sprawie. Nie potrafię powiedzieć co stanie się z warsztatami, gdy PFRON nie będzie ich finansował. Mam jednak nadzieję, że pozostaną dotychczasowe zasady finansowania.

W województwie podkarpackim jest 29 warsztatów terapii zajęciowej prowadzonych prze Stowarzyszenie na rzecz Osób Upośledzonych Umysłowo, Caritas i inne organizacje społeczne. PFRON przekazuje na utrzymanie tych warsztatów 13 mln 320 tys. zł. W zajęciach uczestniczy 930 osób.

Anna Gorczyca - Gazeta Wyborcza


KATOWICE / RYBNIK

Setka niepełnosprawnych osób na wózkach wyjechała wczoraj na ulice Rybnika i odwiedziła z petycjami biura posłów. 150 chorych wraz z rodzinami pojawiło się na żorskim rynku. Protestowała też 45-osoba grupa z Warsztatów Terapii Zajęciowej z Mikołowa. Z kolei w Katowicach opiekunowie chorych wysłali list do prezydenta miasta, a w Borowej Wsi przez Episkopat i Caritas uderzają do parlamentarzystów. W ten sposób najbardziej doświadczeni przez los - upośledzeni umysłowo - wystąpili przeciwko projektowi nowej ustawy o wspieraniu zatrudnienia i rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Plany te oznaczają mniej pieniędzy dla warsztatów terapii zajęciowej, czyli placówek, w których chorzy uczą się życia.

Rządowy projekt zakłada, że WTZ tylko częściowo będą finansowane ze środków PFRON-u. Zaś samorządy, które miałyby dofinansowywać ośrodki, nie mają pieniędzy.

- Nie będziemy wychodzić na basen i do kina. Nie starczy na utrzymanie pracowni - mówi Bronisław Karaś, terapeuta z żorskich Warsztatów Terapii Zajęciowej. Danuta Reclik, kierowniczka WTZ w Rybniku dodaje: - Chorym zostaną cztery ściany.

Janusz Tomanek z Rybnika, jest jednym z 16 tysięcy niepełnosprawnych w Polsce dla których Warsztaty Terapii Zajęciowej to jedyna szansa na w miarę normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Poznaje proste, lecz niezbędne do codziennego życia czynności, zdobywa zawód. Do rybnickich WTZ-etów przychodzi już siódmy rok. Wczoraj przed południem w pracowni tkackiej uczył się obsługiwać krosno. A gdyby nie było warsztatów?

- Nikt nie wiedziałby, że żyją na świecie ludzie z takimi problemami jak Janusz. Oni po prostu nie wychodzili by z domów - mówi Danuta Reclik, szefowa WTZ w Rybniku.

Wczoraj Janusz Tomanek wraz z tysiącem swoich kolegów z całej Polski protestował przeciwko rządowym planom ograniczenia finansowania tych placówek. Pikietowali przed urzędami wojewódzkimi, odwiedzali też biura poselskie. Sprawa jest pilna. Jeśli projekt wejdzie w życie, warsztaty w całej Polsce stracą 30 procent swoich funduszy.

- Będziemy tracić pieniądze już od przyszłego roku. W 2008 roku dwie rybnickie placówki dostaną w sumie o ponad 300 tysięcy zł. mniej. To niemożliwe, żebyśmy zdobyli te pieniądze sami w jakikolwiek sposób. Nie poradzimy sobie - stwierdza Danuta Reclik.

Do rybnickich warsztatów codziennie przychodzi prawie stu dorosłych podopiecznych. Mają do dyspozycji dziesięć pracowni, m.in. tkacką, plastyczną, obróbki drewna, komputerową i krawiecką. Uczą się żyć w społeczeństwie To właśnie dzięki warsztatom sześć osób z Rybnika zdobyło pracę w firmie "Silesia", która produkuje naczynia emaliowane, a jedna odbywa praktykę w Wydziale Gospodarczym Urzędu Miasta. To sumienni pracownicy.

- Gdyby nie było warsztatów, społeczeństwo żyłoby pewnie bardziej komfortowo - w sarkastycznym tonie dodaje Danuta Reclik. - Nie wiedzieliby niepełnosprawnych, bo ludzie ci byliby zamknięci w domach. Tym na wózkach inwalidzkich zostałby tylko widziany przez okno kwadrat nieba.

Adrian Karpeta Marcin Kasprzyk - Dziennik Zachodni


WROCŁAW / JELENIA GÓRA / WAŁBRZYCH

Nie przeszkadzajcie nam żyć

"Jedyne co mam to złudzenia, że mogę mieć własne pragnienia" - śpiewała wczoraj Magda Wasyłyk, niepełnosprawna dziewczyna, wicewojewodzie Ryszardowi Lacherowi. Wspólnie z kilkuset kolegami, ich rodzicami i opiekunami protestowała w ten sposób przeciwko zmniejszaniu państwowych dotacji przeznaczanych na prowadzenie warsztatów terapii zajęciowej.

- To będzie dla nas katastrofa. Jakby odebrano im życie � żali się Aleksandra Poks z Jeleniej Góry, mama 27-letniego Piotra.

- Dzięki tej rehabilitacji mój Jakub jest szczęśliwy, mniej nadpobudliwy. Potrafi się skupić, uśmiechać. Żyje - mówi ze łzami w oczach Danuta Matkowska, mama dwudziestolatka. Niepełnosprawni, ich rodzice oraz pracownicy warsztatów terapii zajęciowej z całego województwa (m.in. Jeleniej Góry, Wałbrzycha, Głogowa, Dzierżoniowa i Lubina) przyjechali wczoraj do Wrocławia.

"Mamy prawo do wsparcia i rehabilitacji", "Nie chcemy być izolowani", "Chcemy być aktywni" � napisali na transparentach, które przynieśli pod urząd wojewódzki.

Protestują przeciwko zmniejszeniu pieniędzy na prowadzenie warsztatów dla osób niepełnosprawnych, które ukończyły 18 lat. Do tej pory w całości finansował je Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Tymczasem posłowie, nowelizując ustawę o rehabilitacji, zdecydowali, że dofinansowanie z PFRON z roku na rok będzie się zmniejszać: 2005 - 90 proc., 2006 - 80 proc., 2007 - 75 proc., 2008 - 70 proc. Niepełnosprawni i ich opiekunowie sprzeciwiają się także ograniczaniu środków na tworzenie nowych warsztatów: w roku 2005 ma to być 70 proc. ponoszonych kosztów, a w roku 2006 - 60 proc. Dofinansowywać ośrodki mają samorządy, ale ustawa samorządowa im tego nie nakazuje.

- Skończy się na tym, że ośrodki będą zamykane. Skąd weźmiemy pieniądze na nowy sprzęt rehabilitacyjny, z czego opłacimy pracowników? - pytali kierownicy warsztatów. - Naszym dzieciom odbierze się możliwość rozmowy z rówieśnikami. Osoby zdrowe często nie chcą mieć z nimi nic wspólnego. Nie będzie nas stać na to, by dopłacać, lub wynajmować rehabilitanta - argumentowali rodzice.

Na Dolnym Śląsku jest kilkadziesiąt warsztatów terapii zajęciowej. Jest w nich około 500 osób. To niepełnosprawni m.in. z porażeniem mózgowym i zespołem Downa. W czasie warsztatów uczestniczą w terapii, która prowadzona jest poprzez zajęcia: kulturalne, kulinarne, rękodzieła itp.

- Wszystko po to, by ci ludzie nie wegetowali, a przygotowali się do życia. By dali sobie radę. Przerwanie pracy z chorymi ludźmi spowodowałoby niepowetowane straty w ich rozwoju. Przecież wyszły one z cienia, mają możliwość rozwoju. Ci ludzie mają wrócić i zamknąć się w domach?! � mówi Jolanta Ceran prezes Stowarzyszenie Dzieci i Rodzin Zasadniczej Szkoły Zawodowej Specjalnej w Wałbrzychu, które prowadzi warsztaty.

Do pikietujących przed urzędem wojewódzkim wyszedł wicewojewoda Ryszard Lacher. - Proszę nam pomóc, by nie były to tylko złudzenia, by pragnienia osób niepełnosprawnych mogły być spełniana - mówił Grzegorz Krzytwa, kierownik warsztatów "Wspólnota" we Wrocławiu, przekazując wicewojewodzie protesty z podpisami setek rodziców i popierających ich ludzi. Ryszard Lacher obiecał, że protesty zostaną przekazane do Warszawy. A niepełnosprawni zaśpiewali wicewojewodzie, że "...najgorsze w życiu to samotnym być" i "...jedyne co mam to złudzenia, że mogę mieć własne pragnienia".

Protestowali w całym kraju

Protesty odbyły się w poniedziałek w całej Polsce. W lubelskiej Filharmonii zgromadziło się około 600 osób, pod urząd wojewódzki w Rzeszowie przyszło 250, przed urzędem miejskim w Koninie zgromadziło się około 200. Niepełnosprawni protestowali także w Poznaniu, Białymstoku, Łomży i Suwałkach. Obecnie w Polsce działa 511 warsztatów terapii zajęciowej, na które uczęszcza ponad 16 tys. osób. Prowadzone są zwykle przez fundacje i organizacje pozarządowe, w tym Caritas i Fundację św. Brata Alberta.

Anna Dymna w obronie niepełnosprawnych

Aktorka wysłała list do Leszka Zielińskiego, pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych: "Z niepełnosprawnymi mam kontakt od kilku lat. Prowadzę z nimi m.in teatrzyk, mamy ogólnopolski festiwal Albertianę w Krakowie, od 5 lutego otworzyłam, prowadzę i utrzymuję Warsztaty Terapii Artystycznej w podkrakowskich Radwanowicach(...). Nie mogę uwierzyć, że żyję w państwie, w którym pozbawia się pomocy sieroty, ludzi pokrzywdzonych przez los, którzy o pomoc nawet nie potrafią sami poprosić. Te placówki, dawały tym biednym ludziom sens życia, dzięki tym zajęciom czuli się potrzebni, żyli dłużej i nauczyli się uśmiechać. Nie wiem co będzie dalej, jeśli przejdzie ta 31 już nowelizacja wiadomej ustawy. Skąd władze powiatowe mają brać pieniądze na dofinansowanie tych placówek jak nie mają na drogi, szkoły i inne palące potrzeby?

Jarosław Sulikowski, współpraca (AS) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska


BIAŁYSTOK / PODLASIE

Około 250 niepełnosprawnych osób i ich opiekunów pikietowało wczoraj Podlaski Urząd Wojewódzki. Zgromadzeni protestowali przeciw projektowi ustawy, która...praktycznie odbiera im możliwość współistnienia w społeczeństwie.

Maciek Szepiel z Białegostoku ma 24 lata. Cierpi na zespół Downa. Dzięki zajęciom terapeutycznym w zakładach Magton zaczął biegać na nartach i to z takim sukcesem, że został mistrzem olimpiady specjalnej, a w nagrodę zwiedził Alaskę.

- Warsztaty to całe moje życie - mówi wolno Maciek. - Jestem tam codziennie od siódmej rano do piętnastej. Nauczyłem się biegać na nartach i wykonywać modele ze sklejki. Spotykam się i rozmawiam z moimi przyjaciółmi.

Podobnych warsztatów terapii zajęciowej jest w całym kraju 509. Korzystają z nich ludzie z porażeniem mózgowym i zespółem Downa, a także przykuci do wózków inwalidzkich. Pod okiem instruktorów, psychologów i nauczycieli uczą się gotować, szyć, malować, robić meble (w Białymstoku wykonują nawet witraże). Niektórzy uprawiają sport.

Dalsze istnienie tych warsztatów jest niepewne, ponieważ rząd skierował do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, przewidujący, że kwota na ich prowadzenie będzie co roku mniejsza o 10 procent. W roku 2008 ma to być 70 proc. przekazywanej obecnie sumy.

Co to oznacza? Osoby niepełnosprawne, w większości przypadków będące w ciężkiej sytuacji materialnej, zostaną w domach, a ich jedynym kontaktem ze światem będzie telewizor.

Rok ubiegły był w Europie rokiem niepełnosprawnych. W wielu krajach ich los stał się lżejszy dzięki zmianom prawa i kampaniom społecznym. Niestety, nie w Polsce.

- Kiedy zabraknie pieniędzy, przestaniemy pracować i uczyć się - mówi Maciek. - A chcemy być pożyteczni i potrzebni jak inni ludzie.

Bartłomiej Pietuch - Gazeta Wyborcza


KRAKÓW

Manifestacja na pl. Matejki i złożenie pisemnych protestów we wszystkich biurach poselskich na terenie Krakowa - tak zaplanowana jest dzisiejsza interwencja w obronie warsztatów terapii zajęciowej dla osób niepełnosprawnych umysłowo. Swoje poparcie dla akcji wyraziła m.in. aktorka Anna Dymna.

7 września br. Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych złożyło w Sejmie projekt nowej ustawy o wspieraniu zatrudnienia i rehabilitacji osób niepełnosprawnych. W projekcie tym przewiduje się znaczne zmniejszenie środków na dofinansowanie warsztatów. Wywołało to sprzeciw i oburzenie w wielu środowiskach. List otwarty do wiceministra Leszka Zielińskiego wystosowała w tej sprawie m.in. Anna Dymna. Krakowska aktorka, która prowadzi i utrzymuje warsztaty terapii artystycznej, nie szczędzi w nim ostrych słów: "Nie mogę uwierzyć, że żyję w państwie, w którym pozbawia się pomocy sieroty, ludzi pokrzywdzonych przez los, którzy o pomoc nawet nie potrafią sami poprosić. (...) Nie mogę pogodzić się z bezlitosnym rozumowaniem władz, że gdy państwo daje im dach nad głową i jedzenie, to nic im już się nie należy, a warsztaty to jest podwójne finansowanie. (...) Mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do tego, by patrząc na ich życie, dochodzić do wniosku, że jedynym humanitarnym rozwiązaniem dla Nich jest szybka śmierć" - czytamy w liście Dymnej.

W Polsce działa w tej chwili ponad 500 warsztatów, z których korzysta około 16 tys. niepełnosprawnych. - Utrata warsztatów będzie dla tych ludzi prawdziwym dramatem - mówi Dorota Marszałek, pedagog ze schroniska Fundacji im. św. Brata Alberta. - To najważniejsza część ich życia. Oni nie umieją obronić swoich racji, trzeba im pomóc.

Tydzień temu Fundacja im. św. Brata Alberta zorganizowała akcję mailową. Protest w formie elektronicznej wysyłali wszyscy, którzy chcieli pomóc, nie tylko do wiceministra Zielińskiego, ale też do posłów. - I zapchaliśmy im skrzynki - cieszy się Dorota Marszałek. Dziś protestujący mają się spotkać o godz. 12 pod Barbakanem. Po wspólnej manifestacji rozejdą się do krakowskich biur poselskich. Podobne akcje planowane są też w innych miastach.

Małgorzata I. Niemczyńska - Gazeta Wyborcza


LUBLIN

Ponad 600 osób: niepełnosprawni uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej z Lubelszczyzny, ich terapeuci, rodzice i opiekunowie, będzie w poniedziałek dziś protestować przeciwko zmianom finansowania działalności tych placówek.

Warsztaty terapii zajęciowej są finansowane przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Rząd chce, by od przyszłego roku koszty w coraz większym stopniu przejmowały samorządy. Projekt zakłada więc systematyczne ograniczanie budżetowych środków dla warsztatów (w 2005 roku - o 10 proc., w 2006 - o 15 proc. aż do 2008 roku, kiedy samorządy będą miały dorzucać 30 proc. rocznych kosztów).

- Jeśli nie zatrzymamy tych zmian, warsztatom grozi likwidacja, bo samorządy nie są na to przygotowane. Dla naszych podopiecznych to prawdziwy dramat - mówi Maria Budzyńska, która od 10 lat prowadzi przy lubelskim Teatrze im. Osterwy warsztaty teatroterapii. - Nieodwracalnie zostanie zaprzepaszczony dorobek wielu lat naszej pracy, a niepełnosprawni, głównie intelektualnie, trafią w pustkę albo do domów opieki - martwi się Budzyńska. Jej podopieczni zostali właśnie włączeni do pracy w przygotowywanej przez teatr inscenizacji "Hamleta". Upośledzeni aktorzy zagrają w kilku scenach, m.in. kiedy Ofelia uczy śpiewać dzieci. - To chyba największy dowód, że nasza praca ma sens, że nie jesteśmy tylko przechowalnią. Moi podopieczni czują się aktorami, mają poczucie sensu życia, nie wegetują - dodaje Budzyńska.

O to, co się stanie z uczestnikami warsztatów, bardzo martwią się też ich rodzice. Matka Marioli z teatroterapii jest emerytowaną nauczycielką. Mieszkają na wsi pod Lublinem. - Jeśli moja córka nie będzie mogła jeździć na zajęcia, będzie poza nawiasem życia. Na wsi nie ma dla niej miejsca. To degradacja - martwi się.

Warsztaty zaczęły powstawać na początku lat 90. Stały się ratunkiem dla tysięcy ludzi, którym niepełnosprawność nie pozwalała na kontynuację edukacji czy szukanie pracy. - Ich uczestnicy mają codzienne zajęcia i terapię, uczą się samodzielności, gospodarowania pieniędzmi, poruszania się po mieście. Żyją w grupie - opowiada Agnieszka Mitrus, która kieruje WTZ przy ul. Wallenroda w Lublinie. - Ograniczanie środków finansowych na ich prowadzenie to wyrządzanie krzywdy, dyskryminowanie tych bezbronnych ludzi.

- Zapowiadane zmiany w finansowaniu warsztatów dla osób niepełnosprawnych budzą niepokój samorządów, które nie są przygotowane na ponoszenie takich wydatków. Mamy do sfinansowania coraz więcej zadań, za którymi nie idą odpowiednie subwencje. Nie stać nas, aby w nadchodzącym roku każdemu z lubelskich WTZ dopłacić brakujące 10 proc. rocznego budżetu. Popieramy protest i z całą pewnością przygotujemy odpowiednie wnioski na obrady komisji trójstronnej - mówi Andrzej Pruszkowski, prezydent Lublina.

Podobne protesty odbędą się w poniedziałek w całej Polsce. W Lublinie delegacje 40 działających w regionie warsztatów terapii zajęciowej spotkają się o godz. 11 w sali koncertowej filharmonii lubelskiej. Protest będzie połączony z debatą z udziałem parlamentarzystów i samorządowców.

Anna Augustowska - Gazeta Wyborcza


MAŁOPOLSKA

Komisja obradowała, niepełnosprawni... protestowali

Wysyłaliśmy protesty internetowe do przedstawicieli rządu i do prezydenta, protest wręczyliśmy także członkom komisji polityki prorodzinnej i społecznej Sejmiku Województwa Małopolskiego, którzy obradowali w naszej siedzibie - mówi Lucyna Cichoń, prezes tarnowskiego oddziału Stowarzyszenia na Rzecz Osób Upośledzonych Umysłowo. - Wszystko z powodu rządowych planów zmniejszenia dotacji na Warsztaty Terapii Zajęciowej.

Przedstawiciele organizacji zrzeszających osoby niepełnosprawne podkreślają, że likwidacja warsztatów (a do tego może doprowadzić coroczne ograniczanie dotacji na ich działalność) będzie katastrofą dla osób, które w ten sposób są poddawane rehabilitacji.

- To dla nich często jedyna szansa na to, by wyjść z domu i rozwijać się - mówi L. Cichoń. - Ich rozwój umysłowy najczęściej nie pozwala na pracę w Zakładach Aktywizacji Zawodowej. Nasi podopieczni to przecież także osoby z głębokim upośledzeniem umysłowym.

L. Cichoń podkreśla, że gdy stowarzyszenie zaczęło działać w 1999 roku, na jednego podopiecznego dostawało nieco ponad 1100 złotych. Teraz otrzymuje dokładnie tyle samo.

- Jakoś sobie radzimy, choć mamy zobowiązania z poprzednich lat, ale mniejszym organizacjom jest jeszcze trudniej - podkreśla.

Inne stowarzyszenia też mają spore problemy - przede wszystkim z utrzymaniem biur i opłaceniem księgowych, na co praktycznie nie można dostać pieniędzy z zewnątrz. Amazonki żaliły się na brak dostępu do Internetu - natychmiast zareagował wiceprezydent Andrzej Jeleń, który zadeklarował użyczenie komputerów w Urzędzie Miasta.

Wczorajsze spotkanie zostało dobrze ocenione i przez działaczy organizacji skupiających niepełnosprawnych i przez członków komisji - w Tarnowie mogli wysłuchać informacji o codziennych problemach tych, o których losie decydują, choćby przygotowując kolejne programy regulujące te kwestie.

Radna Elżbieta Zięba podkreśla, że w województwie małopolskim żyje aż 640 tysięcy osób niepełnosprawnych, co oznacza że co piąty z nas zalicza się do tej grupy.

- Dlatego konieczna jest szeroka konsultacja społeczna przed przyjęciem ustawy o wspieraniu zatrudnienia i rehabilitacji zawodowej niepełnosprawnych i między innymi w tej sprawie zwróciy się do ministra polityki społecznej - zapewnia.

ab - Gazeta Krakowska


WROCŁAW

Nie będzie pieniędzy na warsztaty dla osób niepełnosprawnych?

Marek 16 lat spędził w domu bez kontaktu ze światem. Gdyby nie warsztaty terapii zajęciowej, być może nie zacząłby mówić. Inni mogą nie mieć takiej szansy, bo rząd ma zamiar obciąć pieniądze dla niepełnosprawnych

- Od nowego roku nie dostaniemy pieniędzy z PFRON-u - mówi Danuta Kanowa, prezes Fundacji im. Błogosławionego Ojca Damiana, która prowadzi WTZ przy ul. Snopkowej. - Z ustawy nie wynika, kto ma nas dofinansowywać. Nie mamy gwarancji, że samorządy uzupełnią tę lukę - dodaje. - A bez tych pieniędzy zginiemy.

Przypadek Marka sprawia, ze terapeuci czują sens swojej pracy. - Przez lata nie wychodził z domu, bo nie miał gdzie pójść - opowiada Danuta Kanowa. - Kiedy do nas trafił, w ogóle nie mówił. Dzięki grupie i pracy terapeutycznej pomału zaczął wypowiadać pierwsze słowa.

Takich osób jak Marek jest więcej. Na warsztaty przy Snopkowej przychodzi 20 młodych ludzi w różnym stopniu upośledzonych umysłowo (m.in. porażenie mózgowe, zespół Downa). Dla większości z nich jest to jedyna szansa kontaktu z innymi ludźmi. - Zwykle mają starszych rodziców, którzy nie bardzo sobie z nimi radzą - tłumaczy Kanowa. - Spędzają całe dnie przed telewizorem. Ani się nie uczą, ani nie pracują. Dzięki warsztatom mają jakąś motywację. Muszą choćby wstać rano, umyć się i tu dotrzeć. Dla nich to cały świat!

Na warsztatach uczą się m.in. gotowania, układania bukietów, malowania i rysowania, stolarki i krawiectwa. Zwykle podczas zajęć opiekują się nimi: terapeuta, rehabilitant, lekarz, pedagog, psycholog i wolontariusze. - Najważniejsze, że są w grupie rówieśników - dodaje Kanowa. - Dla rodziców pobyt chorego dziecka na warsztatach to wielka ulga. Dzięki temu mogą np. pracować.

Według nowej ustawy - od 2005 roku warsztaty terapii zajęciowej dostaną 10 proc. dotacji z PFRON-u. Przepisy nie wskazują jednoznacznie, kto ma przejąć ten obowiązek.

- W naszej sytuacji zamiast 350 tys. zł rocznie dostaniemy 35 tys. - martwi się Grzegorz Krzykwa, kierownik warsztatów, które prowadzi Fundacja im. św. Brata Alberta przy ul. Wystawowej (grupa liczy 25 osób). - Zacznie się cięcie etatów specjalistów. Nie będziemy też w stanie dowozić naszych podopiecznych na zajęcia, a niektórzy sami przyjść nie mogą. To już nie będzie terapia, tylko przechowalnia.

Dzisiejszy protest w obronie osób niepełnosprawnych w całej Polsce koordynuje Polskie Stowarzyszenie Osób z Upośledzeniem Umysłowym. List w tej sprawie napisała też znana aktorka Anna Dymna, od wielu lat przyjaciółka i obrońca osób skrzywdzonych przez los.

W całym kraju działa 508 warsztatów terapii zajęciowej, bierze w nich udział 16 tys. ludzi. We Wrocławiu jest ich 155. Uczą się samodzielności i integracji z innymi na 6 warsztatach. Prowadzą je w większości organizacje pozarządowe.

Agnieszka Czajkowska-Masternak - Gazeta Wyborcza

Zobacz również: