oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

Prywata działaczy, wszechobecna korupcja i niejasne interesy ludzi związanych z lewicą i służbami bezpieczeństwa PRL spowodowały, że autorytet Polskiego Czerwonego Krzyża sięgnął bruku. Dowiedzieliśmy się, że sprawę ma zbadać Centralne Biuro Śledcze.

Po 1989 r. w PCK znalazło się wiele tzw. upadłych aniołów: ludzi wywodzących się z PZPR, agentów bezpieki i oficerów Ludowego Wojska Polskiego. Bardzo szybko zorientowali się, że można tam dobrze zarobić. Zaczęli więc systematycznie korzystać z majątku organizacji doprowadzając ją do ruiny. Wielu z nich do dnia dzisiejszego zachowało duży wpływ w tej instytucji. Dotarliśmy do dokumentów, które pokazują mechanizm działania ludzi dawnego reżimu � układy towarzyskie, niemal mafijne powiązania oraz interesy, które naraziły PCK na milionowe straty.

Kontrola po 15 latach

Nadzór nad Polskim Czerwonym Krzyżem sprawuje premier, a statut stowarzyszenia zatwierdza Rada Ministrów. Jednak kolejnych rządzących nie interesowała panująca tam sytuacja. Tymczasem następowała systematyczna degrengolada organizacji. Ujawniła to kontrola zakończona w listopadzie 2005 r. Okazało się, że do tego czasu w PCK nie było praktycznie wewnętrznego systemu kontroli i nadzoru. � Nie znalazłem żadnych dokumentów pokontrolnych z wcześniejszych czasów � powiedział GP były dyrektor generalny Zarządu Głównego PCK, Marek Malczewski który przeprowadził pierwszą od 15 lat tego typu kontrolę. Na grudniowym zjeździe Zarządu Głównego zdecydowano się nie przedłużać z nim wygasającej 31 grudnia 2005 r. umowy o pracę. Powód? � Strach o to, co mogą wykazać kolejne kontrole � powiedział nam zastrzegający sobie anonimowość jeden z członków PCK.

Mimo że nie sprawdzono wszystkich oddziałów okręgowych PCK, raport pokontrolny jest druzgocący. Wykryto bardzo duże nieprawidłowości szczególnie w oddziałach: dolnośląskim (Wrocław), śląskim (Katowice) i mazowieckim (Warszawa).

Czy Wydro wygra?

"W 2005 r. sytuacja finansowa Polskiego Czerwonego Krzyża uległa znacznemu pogorszeniu i jest spowodowana nieregulowaniem zobowiązań przez Śląski i Dolnośląski Zarząd Okręgowy PCK" � czytamy w Sprawozdaniu finansowym Polskiego Czerwonego Krzyża za lata 2002-2005. Według kontrolerów, za fatalny stan finansów w oddziale we Wrocławiu odpowiedzialny jest niedawno odwołany z funkcji prezesa Andrzej Wydro (w prokuraturze toczy się postępowanie przeciwko niemu). � Do początku 2004 r. Wydro był jednocześnie prezesem, dyrektorem biura i członkiem Zarządu Głównego PCK. W praktyce oznacza to, że kontrolował sam siebie � mówi Malczewski. Podczas kilkunastu lat jego rządów tamtejszy PCK stanął na skraju bankructwa. Przez kilka lat nie rozliczano pieniędzy za remont budynku PCK w Legnicy, nie płacono składek za ZUS, rachunków za gaz, światło itp. Natomiast sumy przesyłane do oddziału z Zarządu Głównego PCK � zamiast na dożywianie dzieci, przeznaczono na spłatę długów i trzynastki dla pracowników. � Tamtejsze władze samorządowe mają tak fatalne zdanie na temat działalności oddziału, że nawet podczas kontroli żaden z jej przedstawicieli nie chciał z nami rozmawiać. Nie ma więc wyjścia, w tym regionie strukturę należy stworzyć od nowa � mówi Malczewski. Nierozliczone wyniki finansowe na dzień 1 stycznia 2005 r. wyniosły w oddziale dolnośląskim ponad 1,2 mln zł.

Jeszcze gorsza sytuacja finansowa panuje w oddziale śląskim, który nie rozliczył prawie 1,8 mln zł. Tak wielkie straty poniesione przez tamtejszy Czerwony Krzyż to wynik działalności byłego prezesa Zygmunta Machnika � w latach 1997-2001 posła SLD. Obecnie w prokuraturze toczy się postępowanie przeciwko niemu. Kontrola wykazała bowiem, że w oddziale śląskim m.in. nie odprowadzano składek do ZUS, a pracownikom biura przyznawano wysokie podwyżki.

Szara eminencja z SB

Bardzo źle wygląda także sytuacja w oddziale mazowieckim, którym od kilkunastu lat kieruje szara eminencja PCK, były pracownik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Jerzy Czubak. Dotarliśmy do dokumentów dotyczących jego przeszłości. "15.09.1967 r. zostałem przeniesiony do pracy w organach resortu spraw wewnętrznych, gdzie piastowałem (�) szereg odpowiedzialnych funkcji. Od stycznia 1963 r. jestem członkiem PZPR" � czytamy w napisanym przez niego w latach 80. życiorysie. Inny dokument pokazuje bardzo silne powiązania Czubaka z komunistyczną bezpieką. W piśmie z 13 marca 1987 r. skierowanym do gen. Czesława Kiszczaka, ówczesny prezes PCK gen. Jerzy Bończak pisze: "Zwracam się z uprzejmą prośbą do Towarzysza Generała o oddelegowanie do pracy w Zarządzie Głównym Polskiego Czerwonego Krzyża mjr mgr Jerzego Czubaka, który z wyboru pełni funkcję Wiceprezesa ZG PCK. Towarzysz mjr mgr Jerzy Czubak jest doświadczonym i cenionym działaczem PCK, a skoncentrowanie jego zainteresowań na pracy Stowarzyszenia będzie z dużym pożytkiem społecznym. Prosiłbym jednocześnie Towarzysza Generała o pozostawienie mjr mgr Jerzego Czubaka na zaopatrzeniu finansowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych". Czubak został więc urlopowany do pracy w ZG PCK. Od tego momentu zaczął on budować "swoją prywatną organizację", oplecioną siecią niejasnych interesów, układów towarzyskich i intryg.

Czubak pod kontrolą

Dotarliśmy do protokołu z kontroli przeprowadzonej w Mazowieckim Zarządzie Okręgowym PCK od 20 lipca do 7 listopada 2005 r. Na podstawie tego dokumentu do Komendy Rejonowej Policji w Warszawie wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przez niego przestępstwa. "W toku przeprowadzonej kontroli dotyczącej działalności Mazowieckiego Okręgu PCK stwierdzono szereg nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem tej jednostki organizacyjnej, za które odpowiedzialność ponosi Pan Jerzy Czubak. Analiza zdarzeń wskazuje, że pozostali członkowie Zarządu mogli nie wiedzieć co najmniej o niektórych działaniach podejmowanych przez Pana Jerzego Czubaka." � czytamy w dokumencie. Obecnie prowadzone jest śledztwo w sprawie "nadużycia udzielonych uprawnień i niedopełniania ciążących obowiązków przez osoby obowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi i działalnością gospodarczą w Mazowieckim Okręgu PCK (..) w okresie od 2000-2005 roku, w wyniku czego wyżej wymieniony podmiot poniósł znaczną szkodę majątkową". Organy ścigania badają nieprawidłowości związane m.in. z prowadzeniem dokumentacji księgowej Mazowieckiego Zarządu Okręgowego PCK, dokonywaniem nieuzasadnionych wypłat i niewłaściwych rozliczeń zbiórek publicznych. Do wyjaśnienia pozostają także kwestie nieruchomości w miejscowości Mierzwice w gminie Sarnaki (bezpodstawnie wpisanej do księgi wieczystej MZO PCK jako właściciela) oddanej w dzierżawę Mieczysławowi Stefaniukowi bez ważnej umowy, co naraziło PCK na szkody majątkowe. Pełnomocnictwa w sprawie zarządzania nieruchomością udzielił mu prezes MZO PCK Jerzy Czubak.

Utrudnianie kontroli i zemsta milicjantki

Według kontrolujących, Jerzy Czubak nie chciał dopuścić, aby niewygodne dla niego dokumenty ujrzały światło dzienne. W tym celu pracownicy mazowieckiego biura stowarzyszenia utrudniali przeprowadzenie kontroli, nie udostępniając żądanej dokumentacji lub przekazując tylko jej część. Ówczesny prezes ZG PCK gen. Andrzej Trybusz pismemnie obligował MZO PCK do wydania dokumentów kontrolującym. Czubak w rozmowie z GP stwierdził, że kontrolujący otrzymali od niego wszystkie potrzebne dokumenty. � Nic jednak nie znaleźli i na siłę przedłużali kontrolę, aby znaleźć na mnie haki � mówi. Innego zdania jest Marek Malczewski: � Wszystko trwało tak długo, ponieważ nie mogliśmy doprosić się dokumentacji. Dlatego uchwałą Zarządu Głównego PCK [nr 45/2005 z 11 października 2005 r. � przyp. PN] cały zarząd mazowieckiego oddziału został zawieszony, aby dokończyć kontrolę. Jednak "dopiero odwołanie w dniu 18.10.2005 r. przez Pełnomocnika ze stanowiska p. o. dyrektora MZO PCK Pani Ireny Wielebskiej umożliwiło dalszą kontrolę" � czytamy w protokole pokontrolnym. Zanim Wielebska, była pracownica milicji, została odwołana, zdążyła 15 grudnia 2005 r. złożyć zawiadomienie do Komendy Rejonowej Policji w Warszawie, że ZG PCK fałszuje dokumenty. Hanna Pulit z ZG PCK uważa, że to próba zemsty i odwrócenia uwagi od nieprawidłowości w mazowieckim oddziale. � Nigdy nie fałszowano żadnych dokumentów w Zarządzie Głównym PCK � odpiera zarzuty.

Mazowieckie PCK sprzedaje na allegro

Jerzy Czubak powiedział nam, że będzie bronił swojego dobrego imienia. � Już wpłynął mój wniosek do sądu przeciwko panu Malczewskiemu o naruszenie moich dóbr osobistych. Uważam bowiem, że efektem jego działań miało być usunięcie mnie z PCK i zakamuflowanie jego machinacji finansowych � mówi. Zdaniem Czubaka, chodzi tu o nadużycia finansowe, jakich Marek Malczewski miał się dopuścić jeszcze jako dyrektor generalny ZG PCK, podczas ubiegłorocznego balu charytatywnego (8 stycznia 2005 r. w Hotelu Sobieski w Warszawie), z którego cały dochód miał być przeznaczony na pomoc ofiarom tsunami w Azji. Z bilansu finansowego balu wynika bowiem, że impreza przyniosła straty sięgające 3,5 tys. zł. Za taki stan Czubak obarcza Malczewskiego. Ten odpiera zarzuty i twierdzi, że to działania Czubaka doprowadziły do strat. Z naszych informacji wynika, że podczas sprzedaży zaproszeń na wspomniany bal doszło do pewnych nieprawidłowości. Ustaliliśmy, że dzień przed balem � 7 stycznia 2005 r. pomiędzy godziną 10.35 a 10.46 � Mazowiecki Zarząd Okręgu PCK (nazwa sprzedającego: MZO PCK, zarejestrowany 3 stycznia 2005 r. � pięć dni przed balem) wystawił na internetowej giełdzie 12 podwójnych zaproszeń. Cena wywoławcza każdego z nich wynosiła� 270 zł, czyli o 80 zł mniej niż oficjalna cena � 350 zł. W ofercie sprzedaży napisano m.in. że "wśród zaproszonych gości będą przedstawiciele władz rządowych, samorządowych, przedstawiciele służby zdrowia, aktorzy oraz wielu wspaniałych ludzi". Nikt jednak nie chciał nabyć wystawionych na aukcję zaproszeń.

CBŚ zbada sprawę

Z namaszczenia Czubaka prezesami stowarzyszenia zostawali kolejno: Andrzej Podsiadło (były prezes PKO BP), Aleksander Małachowski (były marszałek Sejmu), Andrzej Trybusz (Główny Inspektor Sanitarny Kraju) oraz niedawno wybrany Jarosław Pinkas (wiceminister zdrowia). � Wcześniej zabiegano, aby prezesem PCK został Zbigniew Religa. Kiedy to się nie udało, funkcję prezesa postanowiono powierzyć wiceministrowi Pinkasowi z mazowieckiego oddziału, zupełnie nieświadomemu panującej w PCK sytuacji. O wielu sprawach dowiedział się dopiero po wyborze. Pokazano mu dokumenty i przedstawiono sytuację. Był naprawdę przerażony � powiedział nam zastrzegający sobie anonimowość pracownik PCK. Wiceminister Pinkas w rozmowie z GP nie chciał komentować panującej wewnątrz PCK sytuacji. � Nie wiedziałem, że jest aż tak źle. Jestem zdruzgotany tym co zobaczyłem � powiedział tylko. Jego poprzednik, gen. Trybusz również nie chciał komentować tej sprawy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w związku z dużymi nieprawidłowościami wykrytymi w PCK mają zostać przedsięwzięte radykalne kroki, zmierzające do uzdrowienia sytuacji. Według naszych informacji, sprawę ma zbadać Centralne Biuro Śledcze.

Mimo problemów Jerzy Czubak nie zrezygnował z działalności w PCK. 14 stycznia odbyły się wybory nowego prezesa Mazowieckiego Zarządu Okręgowego PCK, które wygrał� Jerzy Czubak.

APEL

Osoby, które mają informacje na temat losów majątku PCK (np. nieruchomości) po 1989 r. prosimy o kontakt: piotr.nisztor@gazetapolska.pl