zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Małgorzata Wach, Gazeta Wyborcza 5.10.2006; dps.pl 6.10.2006)

Rodzina 56-letniej kobiety z porażeniem mózgowym walczy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Krakowie o jej przeniesienie z domu pomocy, który opiekuje się starszymi osobami, do specjalistycznej placówki. Na drodze stoją bezduszne przepisy.

Małgorzata WłodarskaMałgorzata Włodarska ma 56 lat. Z powodu dziecięcego porażenia mózgowego nigdy nie była w stanie samodzielnie funkcjonować. Gdy zabrakło rodziców, opiekowała się nią starsza siostra. Po jej śmierci w 2004 r. pani Małgorzata trafiła do Domu Pomocy Społecznej im. Helclów. Teoretycznie to miejsce wyłącznie dla osób po 60. roku życia, które są przewlekle chore somatycznie. W praktyce zdarza się, że MOPS kieruje tam nawet 40-latków. Są to głównie osoby wymagające całodobowej opieki. Pracownicy socjalni uznali, że będzie to najlepsze miejsce dla pani Małgorzaty. Jej siostrzenica, w tej chwili jedyna bliska krewna 56-latki, nie powiedziała nie. Ale po kilku miesiącach zmieniła zdanie.

- Nie chodzi o opiekę, bo ta jest w placówce przy Helclów na najwyższym poziomie - pisze w swoim liście do redakcji pani Bogusława Groszek z Belgii, gdzie obecnie mieszka. Jej zdaniem ciocia, odkąd przebywa w DPS, po prostu straciła chęć do życia. Do tej pory była aktywna fizycznie, uwielbiała taniec, spacery i wycieczki za miasto. Nagle znalazła się wśród staruszków, którzy nie mają na to siły. - Chyba każdy myślący człowiek rozumie, że inne potrzeby ma osoba upośledzona umysłowo, a inne osoba osiemdziesięcioletnia, która nie może samodzielnie funkcjonować ze względów fizycznych - pisze dalej pani Bogusława. - Postanowiliśmy, że znajdziemy placówkę, która będzie bardziej odpowiadała potrzebom cioci.

Wybór padł na dom opieki w Radwanowicach, gdzie przebywają osoby z upośledzeniem umysłowym.

- Ponieważ są to przeważnie osoby sprawne fizycznie, motywuje się je do jak najdłuższego działania przez wykonywanie tak banalnych czynności jak sprzątanie czy wydawanie posiłków. Jeżdżą na wycieczki, uprawiają sport na miarę swoich możliwości, śmieją się, kłócą... Jednym słowem - żyją! - pisze pani Bogusława.

Żeby sprawdzić, czy wybór jest słuszny, pani Bogusława zabrała tam ciocię. Placówka od razu przypadła jej do serca. Napisały wspólnie wniosek o przeniesienie. Odpowiedź MOPS-u brzmiała - nie. W uzasadnieniu podano, że DPS im. Helclów opiekuje się panią Małgorzatą właściwie, a po rozmowie z pracownikiem socjalnym kobieta w ogóle zmieniła zdanie. Jej wcześniejsze oświadczenie w tej sprawie było - w ocenie MOPS-u - napisane "pod dyktando rodziny". Sprawa trafiła do samorządowego kolegium odwoławczego, które nakazało MOPS-owi ponowne rozpatrzenie wniosku. Odpowiedź brzmiała tak samo. Siostrzenica nie zrezygnowała. Do SKO poszła kolejna skarga i znów skierowano sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Przepychanka trwa już blisko rok. MOPS twierdzi, że kobieta chce zostać w Krakowie, a rodzina nie może za nią decydować, bo 56-latka nie jest ubezwłasnowolniona. Odwiedziliśmy ją wczoraj w DPS przy ul. Helclów.

- Słyszeliśmy, że chce się pani przenieść do Radwanowic?

- Tak.

- A może wolałaby pani zostać w Krakowie.

- Tak. Bardzo mi się tu podoba.

Dlaczego MOPS upiera się przy swojej decyzji?

- Zgodnie z przepisami, moglibyśmy wnioskować o umieszczenie pani Małgorzaty w ośrodku w Radwanowicach tylko wówczas, gdyby w Krakowie nie było placówek, które mogłyby się nią odpowiednio zaopiekować - mówi Marta Chechelska, rzecznik krakowskiego MOPS-u. - A my takie placówki mamy. Tyle, że pani Małgorzata nie chce przenosin do domu pomocy, który zajmują się osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Rodzina może ją oczywiście przenieść do Radwanowic, ale wówczas musi dopłacić różnicę między wysokością renty pani Małgosi, a kosztami jej utrzymania w tamtejszym DPS - wyjaśnia rzeczniczka MOPS-u. - Wiem, że brzmi to bezdusznie, ale to nie nasz wymysł. Takie są przepisy.

W przypadku pani Małgorzaty dopłata wynosiłaby 1500 zł miesięcznie.