oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Sylwia Wilczak - Gazeta Wyborcza 18.12.2006; dps.pl 23.12.2006)

 

Domagali się wyższych płac i lepszych warunków pracy

Maria Chudobska od blisko 30 lat pracuje w Domu Pomocy Społecznej w Pakówce k. Bojanowa. Jest mentorem - kieruje zespołem terapeutyczno-opiekuńczym, który zajmuje się 14 pensjonariuszami. - Niektórzy podopieczni mają głęboki niedorozwój - mówi Chudobska. - W tym roku odchodzę na emeryturę i gdybym się nie przypomniała, to po 29 latach pracy w jednym miejscu nie dostałabym nawet 1000 zł na rękę. Wywalczyłam ledwie sto złotych więcej - dodaje.

Chudobska w pełni popiera kolegów, którzy przyszli wczoraj pod urząd - dlatego ich wspierała w trakcie wczorajszej pikiety pod Urzędem Wojewódzkim.

A protest w samo południe rozpoczęło kilkudziesięciu pracowników domów pomocy społecznej m.in. z Poznania, Leszna, Śremu i Gniezna. "Żądamy godnych płac", "Pomagamy innym, a sami potrzebujemy pomocy", "SOS dla pracowników DPS", "Chcemy pracować, nie głodować" - z takimi hasłami na transparentach przez godzinę maszerowali pod siedzibą wojewody.

- W tej chwili średnia płaca pracowników pomocy społecznej w DPS-ach wynosi ok. 1000 zł na rękę. To płace głodowe! Drastycznie zbliżają się do płacy minimalnej - mówił do zgromadzonych przed urzędem Waldemar Pawłowski, przewodniczący krajowej sekcji pracowników pomocy społecznej. - Chcemy, by nasza praca była doceniana. Na tyle mocno, żebyśmy mogli spokojnie wyżywić nasze rodziny - apelował.

Trzyosobowa delegacja przekazała wojewodzie postulaty protestujących. Dwa najważniejsze to wzrost wynagrodzeń i poprawa warunków pracy.

Urszula Montowska, przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność": - Chcemy zmusić stronę rządową, by usiadła z nami do rozmów. Jeżeli nie przyniosą efektów, trzeba będzie sięgnąć po ostrzejsze metody protestu.

Wojewoda nie wyszedł do pikietujących

Wojewoda nie wyszedł do pikietujących. Przez kilkanaście minut rozmawiał z trzyosobową delegacją. - Przyjął petycję i zobowiązał się odpowiedzieć nam na piśmie - powiedział nam po spotkaniu Waldemar Pawłowski. - Myślę, że to potrwa. Bo tematyka opieki społecznej znana mu jest tylko pobieżnie.

Czy Pawłowski był zadowolony z rozmowy z wojewodą?: - Zadowoleni to jesteśmy z pracowników DPS-ów, bo odważyli się tu przyjść. A rozmowy - niestety - niczego nowego nie wniosły. I zastrzegł: - Jeżeli zajdzie taka potrzeba, zorganizujemy kolejną pikietę.

Michał Fijałkowski, rzecznik Urzędu Wojewódzkiego: - Wojewoda zgodził się pełnić rolę mediatora między starostwami, którym bezpośrednio podlegają DPS-y, a protestującymi pracownikami. Jeszcze w tym roku poprosi o opinię w tej sprawie pracowników Wydziału Pomocy Społecznej UW. A w nowym roku będzie chciał opracować koncepcję naprawy tej sytuacji i przedstawić ją stronie rządowej.