zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Małgorzata Siuta - Gazeta Wyborcza 13.07.2007; dps.pl 18.07.2007)

 

Pracownicy domów pomocy społecznej domagają się podwyżek płac. Zaczęli od sporu zbiorowego z dyrektorami placówek. Kolejnym etapem będzie strajk. Nie wykluczają nawet głodówki.

W spór zbiorowy z dyrektorami placówek weszły komisje zakładowe NSZZ "Solidarność" z domów pomocy społecznej w Brwilnie i Koszelewie. W ostatniej chwili wycofała się komisja z DPS-u w Miszewie Murowanym.

- Jeśli pielęgniarki, lekarze czy nauczyciele są na dnie, to my jesteśmy na drugim, bo pierwsze już dawno przerdzewiało - mówi jedna z pracownic DPS-u w Brwilnie. - Solidaryzujemy się z ich strajkiem. Ale chociaż pensje tych grup zawodowych również nie są wysokie, to nie można ich w żaden sposób porównać z wynagrodzeniami pracowników domów pomocy.

30-letni staż, 830 zł

Pracownicy DPS-ów podają przykładowe zarobki. - Pielęgniarka z 11-letnim stażem pracy zarabia 950 zł netto, opiekun z 17-letnim stażem i wyższym wykształceniem 740 zł, pokojowa z ponad 30-letnim stażem 830 zł. Należy zwrócić uwagę na to, że przytłaczająca większość pracowników to kadra najczęściej z wyższym wykształceniem - dodają.

Pracownicy placówek tłumaczą, że spór skierowany jest do dyrektorów tylko ze względów proceduralnych. - W rzeczywistości jednak nasze postulaty kierujemy do starosty płockiego, który jest naszym nadrzędnym pracodawcą.

- Sytuacja jest krytyczna - mówi przewodnicząca związku zawodowego w Brwilnie Maria Posiewka. - Przez wiele lat nie dostawaliśmy żadnej podwyżki. W ubiegłym roku po długich negocjacjach dostaliśmy 5 proc. W kwietniu spotkaliśmy się ze starostą. Obiecał dać nam odpowiedź do 1 lipca. Okazało się, że znów proponuje nam zaledwie 5-proc. podwyżkę. W tej sytuacji postanowiliśmy rozpocząć protest.

Kilka dni temu na budynkach DPS-ów pojawiły się flagi związkowe oraz transparenty z napisami: "Żądamy godnych płac" i "SOS dola pracowników DPS". - W przyszłym tygodniu planujemy przeprowadzenie referendum strajkowego - zapowiada Posiewka. - Jesteśmy zdeterminowani i zdecydowani na strajk. Planujemy pikietę pod siedzibą starostwa. Nie wykluczamy także głodówki. Zapewniamy jednak, że strajk nie odbije się na pacjentach.

Pełne zrozumienie, ale bez konkretów

W swoich postulatach komisje zakładowe zażądały 30-proc. podwyżki płac od wynagrodzenia zasadniczego płatnej od 1 lipca, w każdym następnym roku wzrostu płac o kolejne 5 proc. oraz indeksacji płac powiększonej o średni wskaźnik wzrostu cen towarów i usług.

Z wejścia w spór zbiorowy na razie wycofała się komisja z Domu Pomocy Społecznej w Miszewie Murowanym. - Postanowiliśmy, że skonsultujemy się ze wszystkimi pracownikami - mówi przedstawiciel komisji zakładowej Jarosław Malarski . - Przeprowadzimy referendum i wspólnie zadecydujemy, czy przystępować do protestu. Na razie będzie to trudne, bo jest sezon urlopów. Nie wykluczamy jednak, że również włączymy się do sporu.

Oprócz zapewnień o zrozumieniu pracownicy DPS-ów na razie nie usłyszeli żadnych konkretów.

- Rozumiem żądania pracowników, ale nie jestem w stanie ich wypełnić - mówi dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie Beata Karpińska. - Przekazałam postulaty staroście. Nic więcej nie mogę zrobić.

Groźba odejść

Zarząd starostwa również zgadza się z postulatami. - Zgadzać się można, ale z realizacją jest o wiele trudniej - mówi dyrektor powiatowego centrum pomocy rodzinie Natalia Kalinowska-Witek. - Płace faktycznie są bardzo niskie. Ale jednocześnie w żadnym porównywalnym pod względem wielkości i liczby ludności powiecie na Mazowszu nie ma tylu domów pomocy społecznej co w naszym regionie. W sześciu placówkach przebywa obecnie 721 mieszkańców i pracuje 450 osób. Jeśli pomnożymy tę 5-procentową podwyżkę przez liczbę pracowników, wyjdzie nam, że i tak musimy zabezpieczyć w budżecie ogromną sumę. Większa podwyżka na razie jest niemożliwa. Uważamy jednak problem za otwarty i będziemy do niego wracać, jeśli tylko pojawią się jakieś fundusze. W maju wystąpiliśmy o dotacje na ten cel do wojewody, ale do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Staraliśmy się także o środki z rezerwy budżetowej na realizację programów naprawczych w DPS-ach. Wiemy już oficjalnie, że ich również nie dostaniemy. W dziedzinie pomocy społecznej nie możemy także liczyć na pieniądze z Unii Europejskiej.

Kalinowska-Witek przyznaje, że podwyższenie pensji pracowników jest konieczne. - Inaczej wszyscy pracownicy nam odejdą - mówi. - Już zaczyna brakować pielęgniarek. Podwyżka 30-procentowa nie jest jednak niemożliwa do zrealizowania w tym momencie.