oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Anna Malinowska - Gazeta Wyborcza 17.07.2007; dps.pl 22.07.2007)

 

- Od lat nie mamy podwyżek! Pracownicy odchodzą i za chwilę nie będziemy mieli kadry - alarmują kierownicy katowickich warsztatów terapii zajęciowej. W mieście z placówek korzysta ponad 160 niepełnosprawnych.

- To cały mój świat! Inaczej musiałabym siedzieć w domu. Tu mam przyjaciół, panie, które się mną zajmują. Robię rzeczy z ceramiki, rysuję - mówi Izabela Szafraniec. Ma 27 lat i umiarkowany stopień upośledzenia. Od lat przychodzi do warsztatów "Unikat". Pracuje tu 13 osób: rehabilitanci, terapeuci, psychologowie. Część tylko na pół etatu.

- Cały etat wynosi 1516 zł brutto. Na rękę to niecały 1 tys. zł. Z takimi zarobkami żaden bank nie chce rozmawiać o kredycie, a potrzebuję pożyczki na zakup mieszkania - wzdycha Patrycja Rojek, kierowniczka "Unikatu". Podkreśla, że wszyscy jej pracownicy są młodzi, po studiach. - Pytają o podwyżki, bo w szkołach specjalnych oferują im się ok. 2 tys. zł brutto. Boję się, że w wakacje kadra mi odpłynie. Już parę osób powiedziało mi wprost, że mają inne propozycje. Nie mogę im niczego zaoferować - denerwuje się Rojek.

Z warsztatów "Promyk" przed wakacjami odeszły trzy osoby. - Jedna do szkoły, dwie pojechały do pracy w Anglii. Jeszcze dajemy sobie radę, ale jak odejdą kolejni pracownicy, będziemy musieli zamknąć warsztaty - mówi Agnieszka Pilecka, kierowniczka "Promyka".

Kierownicy katowickich placówek terapeutycznych zorganizowali kilka dni temu spotkanie z radnymi i urzędnikami. Zagrozili, że brak podwyżek spowoduje zamknięcie ośrodków, w których pracuje się z niepełnosprawnymi. - Lekarze i pielęgniarki mogą strajkować. My nie, bo strajk uderzy w naszych podopiecznych. Oni nie zrozumieją, że moglibyśmy strajkować dla utrzymania placówek - tłumaczyli urzędnikom.

- Wszystko zależy od PFRON, który w większości finansuje warsztaty. Owszem, drobna część budżetu tych placówek pochodzi z miasta, ale to PFRON musiałby zmienić przepisy - uważa Krystyna Birnbach, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Katowicach.

Z taką argumentacją nie zgadza się radny Marek Plura, sam doświadczony niepełnosprawnością. - Od dobrej woli miasta zależy, w jakim stopniu dofinansuje warsztaty. Jasne, że w tym roku mamy już uchwalony budżet. Mówmy więc o następnym. Nie możemy czekać na gest ustawodawcy. Warsztaty to problem miasta. Jeśli znikną, tragedia dotknie ponad 160 jego mieszkańców. Mogę zapewnić, że zrobię wszystko, by w przyszłym budżecie znalazły się pieniądze dla niepełnosprawnych. Do tego czasu trzeba liczyć na cud, by jeszcze ktoś w tych placówkach pracował - mówi Plura.