zamknij [x]
oprogramowanie komputerowe arisco

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Krzysztof Suliga, Janusz Strzelczyk - Dziennik Zachodni 20.10.2007; dps.pl 23.10.2007)

 

Prokuratura Rejonowa w Myszkowie stwierdziła, że nie posiada uprawnień, aby wydać nakaz umożliwiający pracownikom Urzędu Wojewódzkiego przeprowadzenie kontroli w Domu Pomocy Ludziom Starszym w Żarkach Letnisku. Także Sąd Rejonowy w Myszkowie odrzucił taki wniosek "z uwagi na niedopuszczalność drogi sądowej w tym zakresie".

Do ośrodka nie mają wstępu ani służby wojewody, ani pracownicy Starostwa Powiatowego w Myszkowie, które jest organem nadzorczym dla Stowarzyszenia Pomocy Ludziom Starszym w Poraju, prowadzącego żarecką placówkę. Szef stowarzyszenia Lech Mesjasz jest spokojny o swoją przyszłość, chociaż sąd nakazał rozwiązać stowarzyszenie. Mesjasz złożył apelację i sprawa może ciągnąć się latami.

- Kilka lat temu organ nadzorczy mógł w każdej chwili wejść na teren ośrodka. Przepisy się jednak zmieniły i obecnie możemy niewiele zrobić - mówi Barbara Kilanowska, naczelnik wydziału Edukacji, Zdrowia i Spraw Obywatelskich Starostwa Powiatowego w Myszkowie. - Pozostaje nam przesłanie prośby o złożenie wyjaśnień w interesującej nas sprawie, a w przypadku stwierdzenia rażącego łamania prawa, możemy wnioskować o rozwiązanie stowarzyszenia.

Taki wniosek złożył poprzedni starosta. Przesłanką do wystąpienia z wnioskiem przez starostę były informacje o wiązaniu podopiecznych na noc i pozostawianiu ich bez opieki w zamykanych na klucz pokojach.

Po kilkunastomiesięcznym procesie Sąd Rejonowy w Myszkowie zdecydował o rozwiązaniu stowarzyszenia.

We wrześniu służby wojewody próbowały skontrolować dom opieki w Żarkach Letnisku, ale Lech Mesjasz nie wpuścił inspektorów na teren ośrodka. W biurze rzecznika prasowego wojewody dowiedzieliśmy się, że ustawa o pomocy społecznej, na podstawie której przeprowadzona miała być kontrola, nie przewiduje środków prawnych w postaci przeszukania placówki przez policję na wniosek wojewody, w sytuacji kiedy dostęp do placówki uniemożliwia podmiot ją prowadzący, czyli Mesjasz.

Podobna sytuacja jest w Białej Wielkiej. Sąd Okręgowy uchylił, do ponownego rozpatrzenia, wyrok Sądu Rejonowego w Myszkowie w sprawie Marka N., prowadzącego dom opieki dla osób samotnych i starszych. Sąd Rejonowy skazał Marka N. na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata i zakazał mu prowadzenia działalności opiekuńczo-pielęgnacyjnej przez 3 lata za naruszenie godności i nietykalności pensjonariuszy. Sąd stwierdził też, że Marek N. nie miał kwalifikacji do prowadzenia takiej placówki. Marek N. był równocześnie prezesem Stowarzyszenia św. Brata Alberta, pod którego szyldem działa placówka w Białej Wielkiej. Częstochowski Urząd Miasta od 1999 r. prowadzi nadzór wobec tego stowarzyszenia, ale jest to nadzór czysto formalny. - Nie uprawnia nawet do przeglądania dokumentów związanych z jego działalnością - mówi Ireneusz Leśnikowski, rzecznik magistratu. UM wystąpił do sądu o rozwiązanie Stowarzyszenia im. Św. Brata Alberta prowadzącego Dom dla Ludzi Starszych i Samotnych w Białej Wielkiej. Stowarzyszenie nie ma nic wspólnego z Fundacją im. św. Brata Alberta, zarejestrowaną w Krakowie, prowadzącą kilkadziesiąt domów dla niepełnosprawnych.

Kiedy sprawa trafiła na wokandę stowarzyszenie stwierdziło, że N. nie jest już jego prezesem. Zastąpiła go kucharka, która objęła po nim kierownictwo domu w Białej Wielkiej. Sąd w Częstochowie oddalił wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia, bo N. nie był już jego prezesem. Pod egidą stowarzyszenia N. otworzył dom dla osób starszych w Moskorzewie koło Szczekocin.

Przepisy do pilnej zmiany

Brak możliwości egzekwowania przepisów deprawuje, a martwe prawo wypacza ideę praworządnego państwa.

- Śląski Urząd Wojewódzki usiłuje skutecznie kontrolować działalność takich placówek. Wystąpiliśmy do ministra pracy i polityki społecznej o zmiany w przepisach, by wykluczyć takie sytuacje jak w Żarkach Letnisku - mówi Marta Malik, rzecznik prasowy wojewody.