oprogramowanie komputerowe arisco reklama: PRODUCENT OBUWIA PROFILAKTYCZNEGO WAŁĘSA & PALUCH s.c.

Domy Prawo O DPS, Kontakt

wstecz

(aut. Wojciech Karpieszuk - Gazeta Wyborcza 22.11.2007; dps.pl 24.11.2007)



Ratusz organizuje konferencje prasowe i wydaje kolorowe broszury, w których zachwala swoją politykę społeczną. Ale osoby niepełnosprawne mówią, że są lekceważone przez urzędników.

W sobotę pisaliśmy o trudnej sytuacji w specjalistycznym transporcie osób niepełnosprawnych w Warszawie. Brakuje samochodów, trzeba zamawiać kursy z tygodniowym wyprzedzeniem, są problemy z dodzwonieniem się do dyspozytorni przyjmującej zgłoszenia.

Stowarzyszenie Kobiet Niepełnosprawnych ma żal do miasta o niespełnione obietnice zakupu w tym roku dziesięciu nowych samochodów służących do przewozu osób niepełnosprawnych. Panie z tej organizacji wystosowały w piątek dramatyczną petycję do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, w której piszą o trudnej sytuacji. Jednak kilka dni później na środowej konferencji prasowej biura polityki społecznej nie było o tym mowy. Dyrektor biura Bogdan Jaskołd przedstawił przyszłe projekty, wspomniał o wzroście nakładów na pomoc społeczną, zachwalał pracę swoją i swoich podwładnych. - Robimy bardzo wiele i są tego efekty - oświadczył.

W specjalnej broszurze przedstawionej podczas konferencji transport osób niepełnosprawnych wygląda wzorcowo. Można w niej przeczytać o akcjach transportowych podczas wyborów parlamentarnych, juwenaliów, o wożeniu niepełnosprawnych uczestników Mistrzostw Europy i Pucharu Świata "Szabla Kilińskiego". Natomiast w petycji do pani prezydent osoby niepełnosprawne napisały: Od kilku lat obserwujemy w tej dziedzinie [specjalistycznym transporcie] zatrważający regres. Sprzętu ubywa, coraz częściej posłuszeństwa odmawiają też wysłużone samochody, co przy braku uzupełnienia taboru jest działaniem obliczonym na „samoistne wygaśnięcie problemu”.

Dyrektor Jaskołd mówił też o innym osiągnięciu biura polityki społecznej - sukcesywnej likwidacji barier architektonicznych na ulicach Warszawy. A w samej już broszurce czytamy: "Na likwidację barier architektonicznych dla osób niepełnosprawnych w 2007 r. zaplanowano kwotę 1 944 tys. zł, podczas gdy w roku 2006 na realizację tego samego zadania wydatkowano kwotę 1 340 tys.".

Wygląda efektownie, ale gorzej jest w szczegółach. W artykule w portalu dla osób niepełnosprawnych www.niepelnosprawni.pl Piotr Stanisławski pisze: "Tym razem miało być naprawdę po europejsku, a wyszło typowo po polsku, czyli fatalnie. Oddany pierwszy wyremontowany odcinek Traktu Królewskiego w Warszawie jest nieprzejezdny dla osób poruszających się na wózkach oraz dla osób niewidomych". Autor zamieścił zdjęcia z wysokimi krawężnikami, schodami, które po remoncie nie mają żadnych podjazdów.

- Przed remontem odbyły się liczne konsultacje z nami - przyznaje Kamil Kowalski ze Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji. - Ale to, co ujrzeliśmy po zakończeniu robót, jest zatrważające. Zlekceważono nas - dodaje i zaczyna wyliczankę: szklane budki telefoniczne i wszechobecne słupki, które nagle wyrastają na środku przejścia, brak odpowiednich podjazdów do punktów usługowych przy Krakowskim Przedmieściu, nierówno ułożona kostka brukowa, brak ławek przy przystankach autobusowych, wzory w nieregularne kształty na płytach chodnikowych, które wprowadzają zamęt u osób niewidomych i niedowidzących.

Kamil Kowalski twierdzi, że niektóre rozwiązania są niezgodne z prawem budowlanym. - Złożyliśmy protest do ratusza, a na odpowiedź nadal czekamy - mówi.

Szczepan Rybiński, student UW, który porusza się na wózku inwalidzkim, również nie jest zadowolony z Krakowskiego Przedmieścia po remoncie. - Nawierzchnia, którą wyremontowało miasto, jest oczywiście lepsza, ale nadal pozostały bariery nie do pokonania dla mnie. Nie dostanę się tu do żadnego sklepu, baru. Podjazdy przy krawężnikach są za wysokie. A jeżeli trafi się jakiś niższy, to i tak zastawiony samochodem - mówi.