|


TWÓRCY:
ANNA "CANIA" CZAPLIŃSKA
NAŁÓG
Dwie kostki lodu obojętności
Gorzkawy tonik naszego życia
Kropelka dżinu naszej miłości
Wino naszych wspólnych dni
Taki cierpki ma smak
Choć obyć się już bez niego
Nie potrafię
Jestem alkoholiczką przywiązania
I Ciebie w butelce zamknęłam
Jesteś moim nałogiem
Moim winem powszednim
Coraz tańszym
Coraz mniej smacznym
Ale efekt taki sam
Więc nie odchodź
Bo mogę nie przeżyć
Tego odwyku
***
Stoję pośrodku życia
Bezradnie rozkładam ręce
Oczy już smutkiem zmęczone
I takie samotne serce
Dookoła mnie taka pustka
Łza po policzku się toczy
Nie uśmiechają się usta
Nadzieją już nie śnią oczy
Włosy me wiatr tylko kocha
Deszcz tylko ciało me pieści
Tęsknota na dnie duszy szlocha
Jak żyć bez Ciebie bez treści?
***
Idzie jesień
Przez las
Rozsypane na wietrze
Jej ogniste włosy
I choć suknię ma czarną
To w jej oczach
Palą się
Płomienie naszych serc
SŁOWA
W bólu Was rodzę
Moje słowa
Po to byście umierały
W świecie szuflad
Mojego biurka
Bo Wy zrodzone jesteście
Jak każdy z nas
W bólu
Nie do życia
Lecz by śmierć mogła
Żniwo zbierać
LISTOPAD
Płynie blady listopad
W łodzi księżyca
Po rozjarzonym niebie
Trzyma w swej zimnej dłoni
Moje samotne serce
Brakuje mi Ciebie.
WOJNA
Trwa wojna we mnie
Najstraszniejsza wojna świata
Cztery długie lata
Lęk z Zagładą
Łeb w łeb idą
Bieżą szarżą przeraźliwą
Nadzieja ma łuczników świetnych
Lecz uszła z pola precz
Bo ściął jej głowę piękną
Mej Rezygnacji miecz
I choć bez niej już ta wojna
To bitwa za bitwą się toczy
Mam władzę zakończyć tę walkę
W dłoni nóż
I zamknę oczy
NIE MA CIEBIE
Nie ma Ciebie
Wciąż Ciebie brakuje
Kaktusy hoduję
Twoje i moje
Hoduję kaktusy
Po czarnej kawie
W szklance stoją fusy
Po kawie czarnej
Nie słodzonej kawie
Patrzę dookoła
Coś mnie zaciekawia
Czegoś mi brakuje
W tym powszednim chlebie
No tak zapomniałam
Przecież nie ma Ciebie
KASZTAN
Kasztanem dojrzałym
Kolczastym
Spadła moja depresja
Jesienna
Pękła zrudziała osłona
Potoczyło się po trawie
Błyszczące świeżością
Moje uczucie młode
Do Ciebie
***
A gdy przyniesiesz mi
Ostatnie stokrotki lata,
Niczym słońce w Twoich dłoniach,
Dotkniesz nimi mojego policzka.
Bez słowa.
Poczuję rosę szczęścia na skórze.
I choć minie słońce lata,
I mróz i mrok nas otoczy
Moja skóra zachowa wspomnienie
Tej rosy podarowanej mi kwiatem
Latem tak ulotny
UMARŁA ...
Jesień wykrwawiła się
Na moich rękach
Pochowałam ją
W grobowcu mojego serca
Warta była tego
Umarła tak młodo
Śmiertelnie chora
Na miłość
MODLITWA
Jak chleba mojego powszedniego
Daj mi siebie dzisiaj
I bądź sercem przy mnie
Jak i ja przy Tobie
Choć winą moją jedyną
Że przy Tobie jestem
To nie opuszczaj mnie
Proszę
Bo miłość moim Bogiem
A Ty jesteś bożym
Przychylności gestem
POWSZEDNI WIERSZ
Udało Ci się
I pieniądz powszedni
Wchodzi do domu naszego
I koniec z końcem
Nareszcie
Lecz za tę cenę
Samotność moja
Jak w ustach kęs
Urosła
Dni nasze tylko
Na powszedni chleb
Zamieniłam
LIPIEC
Lipiec nadejdzie
Cały w złocie
Brzęczący południową ciszą
Wyjdę do niego
W sukience
Z kwiatowych zapachów
Pochwyci mnie
W gorące ramiona
Rozpuszczę włosy dla niego
Rozrzucę je na wietrze
I odtąd będzie to wiatr
Słoneczny
... O WIOŚNIE
Jutro słońce wstanie jaśniejsze
Śmielszym obdarzy mnie
uśmiechem
I drzewa będą zieleńsze
Ptaki zatracą się w śpiewnym
szaleństwie
I ja śmiać się będę radośniej
Jutro pierwszy dzień wiosny
Ty zawsze wracasz o wiośnie
|