|
Iwona Grabalska, niewidoma
katowiczanka, nagrała płytę "Czy wiesz, co to miłość?"
(aut. Angelika Swoboda, Gazeta
Wyborcza 5.10.2004; DPS Forum 10.10.2004)
Iwona Grabalska, niewidoma katowiczanka,
nagrała płytę "Czy wiesz, co to miłość?". Zamierza ją
promować w lokalnych rozgłośniach. - Nie chcę, żeby postrzegano
mnie jako biedną niepełnosprawną - mówi. Jeśli uda jej się płytę
sprzedać, pójdzie na kurs wokalny.
Z dzieciństwa pamięta przebój zespołu Happy End "Jak się masz,
kochanie". Szczupła 33-latka zaśpiewała go jako mała dziewczynka.
Potem nie mogła już żyć bez muzyki. W podstawówce nie przyjęli jej
do szkolnego zespołu muzycznego. Na szczęście w zawodówce pod Poznaniem,
do której później trafiła, spotkała Henryka Weredę, nauczyciela
muzyki. Usłyszał, jak nuciła piosenkę "Pan Czarodziej".
- Śpiewaj, dziecko, śpiewaj - przekonywał, a Iwona go posłuchała.
W średniej szkole muzycznej odkryła muzykę klasyczną i poezję.
Z pierwszym nauczycielem, także niewidomym, kontaktuje się do dziś.
- Był trochę takim moim muzycznym ojcem. Doskonale się rozumiemy
- przyznaje Iwona.
Nie lubi, gdy ktoś myśli, że jest niepozorną, pokrzywdzoną przez
życie niewidomą dziewczyną. Ma ciepły głos, określany jako liryczny
sopran. Nie sposób przestać go słuchać nawet kiedy mówi. Nie ma
w nim śladu tremy. Ale to tylko pozory: - Bywało, że na dwa dni
przed koncertem nic nie jadłam i nie piłam. Nie wyobrażam sobie,
że można nie czuć tremy. Nie jest co prawda paraliżująca i nieco
ustępuje, gdy już zacznę śpiewać, ale nigdy nie znika całkiem -
zdradza Iwona.
Wie, że ludzie najpierw na nią patrzą, a dopiero potem słuchają.
Dlatego konsekwentnie pracuje nad mimiką. - Proszę szczerze powiedzieć,
co jest nie tak. Uśmiech? Wyraz twarzy? - dopytuje się, gdy robimy
jej zdjęcia.
Nad płytą pracowała prawie dwa lata. - W bólach - żartuje. Wszystko
przez festiwal kolęd i pastorałek w Będzinie, na który pojechała
trzy lata temu z kolegą. Wygrali. Trafiła na strony lokalnej gazety,
a potem zadzwoniła do niej Teresa Niedbała, szefowa Gminnego Ośrodka
Kultury w Bobrownikach. Zapytała, czy nie chciałaby nagrać płyty.
Iwona już prawie zapomniała o tej propozycji, gdy okazało się, że
w Młodzieżowym Domu Kultury w Bytomiu czeka na nią studio i ekipa.
- Dowiedziałam się, kiedy fałszuję, ale to dobrze. Sporo się nauczyłam
- mówi bez fałszywej skromności.
Płyta "Czy wiesz, co to miłość?" to siedemnaście utworów.
Poezje Karola Wojtyły, coś Łucji Prus i Edyty Geppert. Ulubiony?
- "Modlitwa " Okudżawy. Piosenka dla mnie niemal święta
- odpowiada bez namysłu.
Na razie wydano tysiąc egzemplarzy. Płyta kosztuje 20 zł. Iwona
chciałaby dorobić do renty, kupić coś do domu i pójść na kolejny
rok kursu wokalnego.
- Kiedy następna? Nie wiem - śmieje się. Marzy jej się udana rodzina
i miłość. Przede wszystkim. |