|
wstecz
Warszawska galeria pokazuje niepełnosprawnych
(PAP)
Tomasz Gudzowaty jest autorem zdjęć pokazywanych
od 2 marca w warszawskiej Starej Galerii ZPAF. Ich tematem są niepełnosprawni
sportowcy uczestniczący w igrzyskach paraolimpijskich w Sydney (2000
rok).
Gudzowaty powiedział Polskiej Agencji
Prasowej :"Paraolimpiada dawała szansę na zrobienie zdjęć ważnych,
zwrócenia uwagi społeczeństwa na problem niepełnosprawnych". Więcej
na ten temat znalazło się w jego wywiadzie:
PAP: Jest Pan uznawany za fotografa
zajmującego się przyrodą...
T.G.: Jestem młodym fotoreporterem, na
początku drogi, w trakcie wybierania tej dziedziny fotoreportażu,
która jest mi najbliższa. Zaczynałem od fotografii przyrodniczej,
ale te zdjęcia stanowiły tylko 30-40 procent materiałów, które wykonywałem
w ciągu roku. -
PAP: Dlaczego pojechał Pan na paraolimpiadę,
a nie na olimpiadę?
T.G. Zeszły rok upłynął pod znakiem sportu.
Odbyły się trzy bardzo duże imprezy: igrzyska letnie, mistrzostwa
Europy w piłce nożnej i w końcu paraolimpiada. Ta ostatnia pozostawała
w cieniu. Tymczasem właśnie paraolimpiada dawała możliwość zobaczenia
prawdziwych emocji, które towarzyszą rywalizacji sportowej. Sportowiec
niepełnosprawny musi dać z siebie o wiele więcej niż sportowiec
całkowicie zdrowy. Polscy sportowcy niepełnosprawni znajdują się
od dawna w czołówce światowej. W Sydney zdobyli 53 medale zajmując
ósme miejsce na świecie i czwarte w Europie. Na paraolimpiadzie
istnieje szansa sfotografowania ludzi, którzy potrafią cieszyć się
życiem mimo olbrzymiego nieszczęścia, które ich spotkało.
PAP: Ile zrobił Pan zdjęć, a ile z nich
Pan wybrał?
T.G. Przy fotografii newsowej zdjęć,
które zostaną wydrukowane w gazetach, jest relatywnie więcej niż
w innych rodzajach fotografii. Ale i tak świat obiega sto zdjęć
z 4 czy 5 tysięcy. Zauważyłem, że im jestem starszy, tym mniej fotografuję.
Spośród kilku tysięcy zdjęć i tak lubię zazwyczaj jedno, dwa.
PAP: Kiedyś, opowiadając o Kenii, powiedział
Pan, że im później zaczyna się fotografować, tym lepiej. Najpierw
trzeba poznać otoczenie. Jak wchodził Pan w środowisko sportowców?
T.G. W Sydney znalazłem się 10 dni wcześniej.
Jadąc tam miałem już nawiązane kontakty z kierownictwem ekip, zawodnikami.
Na olimpiadzie istnieje wiele stanowisk dla fotografów. Pozycja,
na której zostałem ustawiony, zmusiła mnie do skoncentrowania się
na finałach. Uczestniczyłem także w treningach, dzięki czemu mogłem
przewidzieć, co będzie się działo podczas zawodów. Potem fotografując
np. wyścigi pływaków wiedziałem, na którym torze muszę się skoncentrować,
który z zawodników jest faworytem. Czasami jakiegoś sportowca warto
pokazać, wypromować, nawet jeśli nie ma szans na wygraną.
Tomasz Gudzowaty jest z wykształcenia
prawnikiem. W 1999 roku zdobył I nagrodę na World Press Photo w
kategorii "Natura i środowisko", w kolejnym roku jego zdjęcie zajęło
drugie miejsce w tej samej kategorii.
|