| wstecz
Premiera Integracyjnej Grupy Teatralnej
"Pomost" z Orzesza
(aut. Małgorzata Goślińska, Gazeta
Wyborcza 15.10.2004; DPS Forum 19.10.2004)
Po występie Integracyjnej Grupy Teatralnej "Pomost" z
Orzesza aktor Janusz Zabielski z przerażeniem zapytał swoją reżyserkę
Iwonę Garus-Woźniak: - Co myśmy zrobili tym widzom, że płaczą? W
sobotę w Orzeszu kolejna premiera Pomostu.
Błądząc po Orzeszu w poszukiwaniu Miejskiego Ośrodka Kultury, gdzie
w czwartek wieczorem Pomost miał mieć próbę generalną przed dzisiejszą
premierą, trafiliśmy do Domu Pomocy Społecznej dla Niepełnosprawnych.
W oknie kiwała się głowa mężczyzny. Potem zobaczyliśmy jego nogi,
bezwładnie wykręcone w kolanach. Ci, co mają trochę szczęścia i
chodzą, snuli się po korytarzach, uśmiechali do nas, wyciągali ręce,
witali - każdy po trzy razy. Trafili tu jako dzieci. Sześć lat temu
w ich życie między śniadaniem a snem wkradła się młoda reżyserka
Garus-Woźniak. Ze studentami i licealistami założyła Integracyjną
Grupę Teatralną i włączyła do niej pięciu mieszkańców DPS: Janusza
Zabielskiego, Andrzeja Nieszporka, Janusza Sobonia, Zygmunta Jarząbka
i Mariusza Kurczyka.
"Wianki", które dzisiaj o godz. 18.30 można będzie zobaczyć
w Orzeszu Jaśkowicach, to sztuka bez słów. - Przez pierwsze dwa
lata oswajali się ze sceną. Pierwszy spektakl graliśmy z publicznością
w cieniu. Czy się bali? Krzyczeli "cześć" do znajomych
i było po występach - śmieje się Iwona.
- Ale mi wstyd - Andrzej obraca się do mnie ze sceny z mokrymi
włosami. "Andrzej, Andrzej" - muszą go zachęcać aktorzy,
żeby włożył głowę do miski z wodą. No bo jak to wygląda, żeby woda
ciekła po twarzy.
Iwona: - On jest z nami dopiero od roku. Jeszcze nie wie, co czuje,
nie ma swojego zdania, nie potrafi powiedzieć, że mu się coś nie
podoba.
Kilka lat temu całe myślenie Zygmunta skupiało się na tym, co zrobić
z resztą swojej skromnej renty, którą dostaje do ręki. Wszystko
wydawał na owoce i słodycze, bo na śniadanie i kolację nie starczały
mu dwie kromki chleba z kostką dżemu, miodu albo parówką. Wyjście
do sklepu to była jedyna atrakcja.
To z Iwoną trzydziestoletni mężczyźni pierwszy raz poszli do kina.
Pomost zabiera ich do Tychów, Opola, Krakowa, Gdańska. - Januszek
Zabielski stanął na brzegu i nie oddychał. Pierwszy raz widział
morze - opowiada reżyserka.
Trzy lata temu dyrektor DPS zabronił swoim podopiecznym grać w
Pomoście, bo nie ma na to pieniędzy. Andrzej zamknął się w swoim
pokoju i wył z rozpaczy. Iwona się nie poddała, dyrektor nie daje
jej samochodu i opiekuna, więc sama załatwia dotacje na wyjazdy
i bierze mężczyzn na własną odpowiedzialność. Z każdego festiwalu
teatralnego przywożą jakąś nagrodę, a publiczność płacze. - To nie
są festiwale dla niepełnosprawnych. Inaczej cóż by to była za integracja
- podkreśla reżyserka.
Janusz Soboń wydzwania do rodziców, żeby przyszli go obejrzeć.
Odwiedzają syna co niedziela. Reszta mężczyzn nie ma nikogo. Zygmunt:
- Jestem w teatrze, żeby rozmawiać z ludźmi.
W sztuce "Wystarczy być" Iwona powiedziała do Zabielskiego:
"Przejdź na drugą stronę sceny". - Januszek nie potrafi
chodzić. Siedział na wózku. Chodziło mi o to, żeby przejechał, a
on tak się wczuł w rolę, że wstał i przeszedł. |