|
wstecz
Nowy dom pomocy w Lublinie
(aut. Anna Augustowska; Gazeta
Wyborcza 17.08.2003; DPS Forum 22.08.2003)
Pięć lat - do 2008 roku - trzeba dziś
czekać na miejsce w domu pomocy społecznej w Lublinie. Potrzebujących
pomocy jest tak wielu, że Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie rozpoczął
starania o uruchomienie w mieście nowego domu pomocy
Pięć lat - do 2008 roku - trzeba dziś czekać na miejsce w domu
pomocy społecznej w Lublinie. Potrzebujących pomocy jest tak wielu,
że Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie rozpoczął starania o uruchomienie
w mieście nowego domu pomocy.
W tym tygodniu ma zapaść decyzja, czy projekt będzie realizowany.
W Lublinie działa pięć całodobowych placówek, w których ludzie
starzy, samotni, często też chorzy znajdują pomoc, rehabilitację
i opiekę medyczną. Jednak od dłuższego już czasu ilość miejsc jakimi
te placówki dysponują jest niewystarczająca.
- Zdarza się, że w wyjątkowo pilnych sytuacjach musimy naszego
podopiecznego umieszczać w placówkach poza Lublinem, a dopiero z
czasem, kiedy pojawia się wolne miejsce, przenosić do miejskiego
ośrodka - mówią w MOPR w Lublinie. - Dla starszej osoby to dodatkowy,
niepotrzebny stres.
Problemem, z którym boryka się nie tylko opieka społeczna, ale
także dyrektorzy szpitali, jest brak szpitalnych oddziałów opieki
długoterminowej. W Lublinie chorzy wymagający dłuższej opieki medycznej,
którzy nie mogą wrócić po zakończonej kuracji do domu, w zasadzie
nie mają gdzie się podziać. Tylko dwa lubelskie szpitale: kolejowy
i neuropsychiatryczny dysponują takimi łóżkami, ale ilość tych miejsc
jest dramatycznie mała.
Poza tym w mieście w ogóle nie ma zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych,
a usługi długoterminowej opieki świadczone w domu chorego zaspokajają
tylko znikomą część stale rosnących potrzeb.
- Sytuacja wymaga podjęcia szybkich decyzji, tym bardziej, że miasto
nie jest organem założycielskim dla żadnego szpitala i w związku
z tym nie możemy organizować nowych oddziałów z łóżkami dla przewlekle
chorych - mówi dyrektor MOPR w Lublinie Antoni Rudnik.
Szacuje się, że w mieście potrzeba co najmniej 50 takich łóżek.
Władze znalazły miejsce na przygotowanie placówki łączącej funkcję
domu pomocy z ośrodkiem dla ciężko chorych.
- Uznaliśmy, że dobrze nadawałby się do tego opuszczony przez szkołę
budynek przy ul. Zemborzyckiej. Już jest częściowo wyremontowany,
gdybyśmy znaleźli pomoc ze strony funduszu zdrowia, który opłaciłby
świadczone tu usługi, dom, jako filia Betanii - domu pomocy z al.
Kraśnickiej, mógłby już wkrótce ruszyć - dodaje dyrektor Rudnik.
O tym, czy projekt będzie realizowany, dowiemy się wkrótce. W tym
tygodniu ma się odbyć spotkanie przedstawicieli władz miasta, MOPR,
funduszu zdrowia i Miejskiego ZOZ, którzy zdecydują, czy w Lublinie
powstanie nowy dom pomocy.
Miejsce będzie za pięć lat
Pani Maria ma 87 lat. Nigdy nie miała własnej rodziny, dziś nie
ma nikogo, kto by się nią zajął, kiedy po długiej chorobie wróciła
do domu. Dlatego zdecydowała się na dom pomocy społecznej. Złożyła
konieczne dokumenty i wtedy okazało się, że będzie musiała czekać
do 2008 roku.
- Mam nadzieję, że dotrwam. Na szczęście jakoś sobie sama radzę.
Co by było gdybym po powrocie ze szpitala nie mogła chodzić? - zastanawia
się pani Maria. |