|
wstecz
Schronisko Nasze Gospodarstwo w
Nowym Skoszynie (Świętokrzyskie) przed rozbudową
(aut. Janusz Kędracki, Gazeta
Wyborcza 9.02.2005; DPS Forum 14.02.2005)
- Kiedyś ludzie długo zastanawiali się,
teraz proszą o miejsce. Wieś się starzeje szybciej niż miasto -
mówi ksiądz Jan Mikos z Nowego Skoszyna. Ma już część materiałów
i gotowy projekt rozbudowy jedynego w Polsce domu opieki dla mieszkańców
wsi. Nie może jednak dostać państwowej dotacji, dopóki sam nie będzie
miał kilkuset tysięcy złotych
- Kiedyś ludzie długo zastanawiali się, teraz proszą o miejsce.
Wieś się starzeje szybciej niż miasto - mówi ksiądz Mikos. Dzięki
niemu powstało w 1989 roku Schronisko Nasze Gospodarstwo w Nowym
Skoszynie (gmina Waśniów). Kupił on 15 hektarów w malowniczo położonym
terenie - za wsią, pod lasem u stóp Szczytniaka, trzeciego po Łysicy
i Świętym Krzyżu szczytu w Górach Świętokrzyskich. Pomogła fundacja,
którą kierował prof. Andrzej Stelmachowski. Zbudowane i wyremontowane
zostały domy mieszkalne oraz zabudowania gospodarcze, aby mieszkańcy
mieli warunki zbliżone do tych, w jakich żyli poprzednio. Mogą pomagać
przy hodowli zwierząt, uprawie warzyw, w kuchni czy w innych pracach
domowych. Jest nawet piekarnia, są stawy rybne, po których pływają
łabędzie.
Jak wylicza ksiądz Mikos, przez te 16 lat godziwe warunki w Naszym
Gospodarstwie znalazło już ponad sto starszych, samotnych, chorych
i opuszczonych ludzi ze wsi. Obecnie mieszkają tam 24 osoby, w tym
pani Galina, repatriantka z Uzbekistanu. - W mieście ci ludzie zginą.
Tu dobrze się czują, ani razu nie było grypy czy zapalenia płuc
- twierdzi ksiądz Mikos, który mieszka ze swymi podopiecznymi.
Od kilku lat zabiega on o rozbudowę schroniska, ponieważ przybywa
na wsi osób potrzebujących opieki. Ma już gotowy projekt budynku,
w którym mogłoby zamieszkać 50 osób. - Każdy pokój z łazienką, żeby
spełnić wszelkie normy. Część pomieszczeń przeznaczylibyśmy na rehabilitację
- wylicza ksiądz. Pokazuje zasypany śniegiem plac, na którym leżą
bryły piaskowca na fundament. Teren jest uzbrojony i częściowo już
oznakowany pod budowę. - Mamy część materiału, stal, drewno - zaznacza
ksiądz Mikos. Dodaje, że udało się to zgromadzić dzięki pomocy polskiego
Żyda z Tel Awiwu, którzy po lekturze artykułu w "Polityce"
przekazał schronisku 70 tys. zł. Chce zamieszkać w nowym budynku.
- Ma zagwarantowany pokój - podkreśla ksiądz.
Rozpoczęcie budowy stoi jednak pod znakiem zapytania. Ksiądz wydeptuje
ścieżki do rozmaitych władz i ciągle słyszy pytanie, ile ma własnych
środków.
- Musi mieć udział własny 50 procent, resztę możemy dołożyć ze
środków PFRON - informuje Marek Gos, członek zarządu województwa.
Dodaje, że już w ubiegłym roku dla schroniska było zarezerwowane
700 tys. zł, ale nie można było przekazać tych pieniędzy. W tym
roku sytuacja może się powtórzyć. - Jeżeli nie będzie pełnego zabezpieczenia
własnych środków - twierdzi Gos. I dodaje, że inwestycji nie da
się rozłożyć na kilka lat.
Ksiądz Mikos nie ma raczej szans na zgromadzenie kilkuset tysięcy
złotych. - Optymizm mój jest skąpy - mówi. Zaraz jednak dodaje,
że z budowy nie zrezygnuje. - Na całość nas nie stać, więc będziemy
stawiać poziomami - zapowiada.
Możesz pomóc
Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta Nasze Gospodarstwo w Nowym
Skoszynie jest organizacją pożytku publicznego. Można na jego rzecz
przekazać 1 procent podatku od osób fizycznych. Numer konta bankowego:
74 1240 1385 1111 0000 1192 5750 |