| wstecz
Nauka jazdy dla niepełnosprawnych
(aut. Kinga Konieczny, Gazeta
Wyborcza 22.03.2005; DPS Forum 27.03.2005)
Gaz, sprzęgło, hamulec - wszystko w jednym drążku
przy kierownicy. Aby nim kierować, wystarczą dwie sprawne ręce.
W Szczecinie jest tylko jeden samochód do nauki jazdy
Należy do Szkoły Jazdy "Fedeńczak". Żółty seat ibiza
przeszedł modernizację w tym roku. Z zewnątrz niczym nie różni się
od typowego auta. Specjalny drążek, dzięki któremu możliwe jest
prowadzenie auta bez pomocy nóg, znajduje się przy kierownicy.
- Jeździ się nim świetnie, nie mam żadnych problemów - twierdzi
Maciej Staniszewski, kursant Fedeńczaka. Już podczas drugiej godziny
jazdy śmiało jechał przez miasto. Od kilku lat myślał o tym, żeby
zrobić prawo jazdy. Dopiero niedawno dowiedział się, że niepełnosprawni
mają taką możliwość w Szczecinie. Od razu się zapisał. Tym bardziej
że ma szansę na wykorzystanie zdobytych tu umiejętności: - Być może
szef zdecyduje się na przystosowanie służbowego samochodu do moich
potrzeb - ma nadzieję.
Oprócz niego na żółtym seacie u Fedeńczaka szkolą się jeszcze cztery
osoby.
- Dla nich to jak drugie życie - mówi instruktor Tadeusz Szumowski.
- Widzę, jak bardzo są zaangażowani, ile mają cierpliwości i jak
wielką motywację. Jeżdżą ostrożnie, może wolniej, ale zawsze zgodnie
z regułami.
Jest pewny, że na egzaminie sobie poradzą, choć martwi się trochę
o plac manewrowy: - Moim zdaniem oni powinni zdawać manewry w mieście,
w normalnych warunkach drogowych. Bardzo trudno wykonać wszystkie
ewolucje na małym placu, kiedy trzeba za pomocą rąk kręcić kierownicą
i jednocześnie sterować przyciskami drążka.
Przystosowywaniem aut do potrzeb niepełnosprawnych kierowców zajmują
się w Polsce tylko dwie firmy - bliższa jest Poznaniu. Tam właśnie
przerobiony został seat Fedeńczaka. Koszt zmian - ok. 4 tys. zł.
Auto po modernizacji nadal może służyć pełnosprawnym kierowcom.
Wystarczy przełączyć specjalny przycisk.
Dlaczego firma zdecydowała się na taką inwestycję?
- Bo nikt w Szczecinie, a nawet z tego, co wiem, w Zachodniopomorskiem
nie szkoli niepełnosprawnych - mówi Adam Fedeńczak, szef firmy.
- Byłem zaskoczony, że nikt nie poszedł w nasze ślady.
Kursy dla niepełnosprawnych były w jego firmie możliwie już wcześniej,
jeszcze przed przeróbką seata. Kilka lat temu Adam Fedeńczak przystosował
do potrzeb niepełnosprawnych skodę, ale niewiele osób o tym wiedziało.
Nie chciał rezygnować z usługi, bo widział, jak ważne jest to dla
tych, którzy decydowali się na kurs.
- Przyjeżdżali nieraz z odległych miejsc województwa, czasem kilkadziesiąt
kilometrów - mówi Fedeńczak. - Teraz zainteresowanie jest większe.
Może dzięki panu Tadeuszowi, który świetnie rozumie się z kursantami?
Utrzymamy tę usługę na pewno. Zastanawiałem się nawet nad przerobieniem
pandy, ale to nie ma znaczenia, bo osoby niepełnosprawne zdają egzamin
w samochodzie, w którym się szkolą.
Beata Andruszkiewicz, kierowniczka miejskiego zespołu ds. obsługi
niepełnosprawnych UM
Mamy wiele zgłoszeń od osób niepełnosprawnych poszukujących instytucji,
gdzie mogliby zrobić prawo jazdy. Miesięcznie dzwonią w tej sprawie
mniej więcej dwie osoby. Zainteresowanie kursami wzrasta, kiedy
PFRON uruchamia programy dofinansowania oprzyrządowania do samochodów
dla niepełnosprawnych, bo wtedy robienie prawa jazdy zaczyna mieć
sens. Gdyby możliwości dofinansowania zakupu dostosowanego do naszych
potrzeb samochodu były większe, zainteresowanie kursami na pewno
by wzrosło. Niestety te możliwości są ograniczone. Na razie więc
jeden samochód wystarczy.
not. end
|