| wstecz
Warszawa bez barier - spotkanie
w redakcji Gazety Wyborczej
(aut.Dariusz Bartoszewicz, Gazeta
Wyborcza 11.05.2004; DPS Forum 13.05.2004)
W poniedziałek w naszej redakcji odbyło się
pierwsze posiedzenie Rady Programowej "Warszawa bez barier".
Niepełnosprawni walczą o swoje prawa, bo całe miasto w demokracji
powinno być powszechnie dostępne.
Osoby na wózkach i krzesłach zasiadły za jednym stołem. Za plecami
mieliśmy wystawę architektoniczną "Plany na przyszłość".
Tak zawiązana nieformalna grupa ekspertów będzie teraz m.in. naciskać
urzędy, by egzekwowały prawo, które mówi, że każdy nowy budynek
publiczny ma być dostępny dla wszystkich. - A nie jest, bo po jego
otwarciu zawsze pojawiają się jakieś nieoczekiwane schody. Nasz
cel to raz na zawsze skończyć z barierami. Prezydent Sztokholmu
obiecał, że całe miasto będzie całkowicie dostępne dla niepełnosprawnych
w 2010 r. Kiedy to się stanie w Warszawie? - pytał Piotr Pawłowski,
prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji.
Kultura dla silnych i zdrowych
W Warszawie nie wszyscy mogą skorzystać z oferty nawet z tych kin
i teatrów, które są oznaczone jako przyjazne dla niepełnosprawnych.
- Na przykład Teatr Powszechny. Przy wejściu czeka na mnie schodek,
do szatni - kolejne trzy schodki. Toalety są w piwnicy, windy nie
ma - mówi Piotr Pawłowski.
Wytyka, że w obiektach kultury może siedzieć tylko obok pierwszego
lub ostatniego rzędu, by nie tarasować przejścia i nie przeszkadzać
innym. W nowoczesnych multipleksach dla osób na wózkach przygotowano
co prawda specjalne "dziury", czyli miejsca, z których
są wymontowane fotele. - Ale tylko w pierwszym rzędzie, dlatego
praktycznie nie chodzę do kina - zdradza Piotr Pawłowski.
Za najwygodniejsze i najbardziej przyjazne uważa kino Muranów.
Przejście nie do przejścia
Bulwersujący przykład podała Izabella Odrobińska, przewodnicząca
Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Kiedyś załatwiała
sprawy w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
przy rondzie ONZ. Potem musiała się udać do Marriotta. I jeden,
i drugi budynek ma udogodnienia dla osób poruszających się na wózku.
- I co z tego, jeśli miasto jest pełne barier? Po drodze wyrasta
przeszkoda nie do pokonania: przejście podziemne pod skrzyżowaniem
al. Jana Pawła II z Al. Jerozolimskimi. Musiałabym jechać aż do
ul. Żelaznej, potem do Chałubińskiego, następnie Koszykowej, by
w końcu zawrócić i dostać się do Marriotta - opowiadała Izabella
Odrobińska. Tylko pozornie krótkiego dystansu między dwoma budynkami
nie mogła sama pokonać. Musiała zamówić taksówkę.
Demokracja dla sprawnych
- Sprawa powszechnej dostępności przestrzeni publicznej miasta,
jego budynków, parków, środków komunikacji jest przecież warunkiem
demokracji - zauważył Krzysztof Chwalibóg, przewodniczący Polskiej
Rady Architektów.
Przypomniał, że o tym doskonale pamiętają władze miast europejskich.
W Barcelonie czy Skandynawii są oznaczone na planach "szlaki
powszechnej dostępności". - To powinno się zapisać w strategii
rozwoju miasta, a potem w studium zagospodarowania - mówił. Uznał,
że brakuje świadomości już "na poziomie planowania miasta",
wśród urbanistów i władz.
Za wzór stawiano Gdynię. Tam prezydent nie otwiera obiektów "tylko
dla młodych i zdrowych". Jolanta Budny, doradca w gdyńskim
ratuszu ds. barier architektonicznych, zdradziła, że wszystko zaczęło
się od policzenia niepełnosprawnych (stanowią 16 proc. tamtejszej
populacji), opracowania strategii i wyznaczenia pełnomocnika przy
prezydencie, który tym się zajmuje. Wola polityczna sprawiła, że
główna ulica turystyczno-handlowa w tym portowym mieście - Świętojańska
- jest po remoncie pozbawiona barier (dla sklepikarzy były nawet
zachęty finansowe, by je usuwać). - Dlatego minister infrastruktury
nagrodził to rozwiązanie - przypomniał Kazimierz Kobylecki z tamtejszego
departamentu architektury i budownictwa.
- W Warszawie mimo niedawnego remontu Nowego Światu czy Marszałkowskiej
wszędzie mamy po dwa, trzy schodki, które skutecznie odcinają nas
od sklepów i innych lokali. Co zrobić, żeby to się nie powtarzało?
- pytał Piotr Pawłowski.
- Państwo powinno uczestniczyć w projektowaniu zmian na Krakowskim
Przedmieściu, w pracach nad planem zagospodarowania pl. Defilad
czy Piłsudskiego - stwierdził Tomasz Zemła, naczelnik wydziału administracji
architektoniczno-budowlanej Warszawy.
Stowarzyszenie Integracja marzy o tym, by przy okazji remontów
kolejnych gmachów czy całych ulic skutecznie usuwać bariery architektoniczne.
- Tak naprawdę czasem wystarczy worek cementu - przypomniał Piotr
Pawłowski. |