| wstecz
X Jubileuszowy Festiwal Osób Niepełnosprawnych
(Poznań)
(aut. Natalia Mazur, Gazeta
Wyborcza 10.10.2003; DPS Forum 15.10.2003)
X Jubileuszowy Festiwal Osób Niepełnosprawnych - w przyszłym miesiącu
Iwona urodziła się z wodniakiem mózgu. - Nie dożyje drugich urodzin
- wyrokowali lekarze. 26-letnia dziś Iwona za parę tygodni zostanie
różą. I jak w opowiadaniu o Małym Księciu: "jakżeż będzie wzruszająca".
23 listopada odbędzie się w Poznaniu X Jubileuszowy Festiwal Osób
Niepełnosprawnych. Jego dyrektorem jest Tomasz Pawłowski, prezes
honorowy Stowarzyszenia Kulturalnego im. Praksedy Lemańskiej, opiekującego
się niepełnosprawnymi. Do licznych realizowanych przez Pawłowskiego
projektów należy m. in. autorski program wychowania przez sztukę.
Od pięciu lat jest on prowadzony w Warsztatach Terapii Zajęciowej
w podpoznańskich Wirach.
Natalia Mazur: Ostatnio festiwal został wpisany do kalendarza imprez
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Co to znaczy?
Tomasz Pawłowski: To oznacza, że festiwal uznano za wydarzenie
podobnej rangi, jak "Malta" czy "Ale kino!"
W tym roku imprezę organizujemy już po raz dziesiąty, a na dodatek
wieńczy ona, obchodzony również w Polsce, Europejski Rok Niepełnosprawnych.
Na festiwal przyjadą więc niepełnosprawni, którzy najlepiej wypadli
na innych, organizowanych w ramach Roku Niepełnosprawnych przeglądach.
Kogo będziemy podziwiać 23 listopada w Sali Wielkiej poznańskiego
zamku?
- Na festiwal zgłosiło się 160 chętnych. Przyjadą m.in. podopieczni
ośrodka w Babinie i dziewczyny z domu prowadzonego przez siostry
serafitki. Na scenie wystąpią teatry amatorskie, będą też występy
taneczne i piosenkarskie. Nie znam jeszcze tytułów ani dokładnej
treści przedstawień. Największe atrakcje trzymane są zresztą w tajemnicy,
aż do chwili pojawienia się artystów na scenie.
Jakie były festiwalowe hity w poprzednich latach?
- Dwa lata temu furorę zrobiły podopieczne sióstr serafitek, które
brawurowo odtańczyły kankana. Niektórym spośród widzów udało się
podpatrzeć, jak ukryte z boku sceny zakonnice podpowiadają dziewczynom
kolejne kroki. To prawdziwy festiwal bez barier. Wszyscy bawią się
razem.
Może zdradzi Pan chociaż, jaki pokaz przygotowują uczestnicy założonych
przez Pana Warsztatów Terapii Zajęciowej?
- Właśnie trwają gorące przygotowania do pantomimy "Mały Książę".
Uczestnicy warsztatów terapeutycznych będą nie tylko aktorami: księciem,
liskiem, drzewami, różami. Własnoręcznie wykonują też kostiumy i
scenografię. To dla nich ogromne przeżycie. Udział w festiwalu daje
im poczucie samorealizacji, spełnienia.
Ale festiwal to także niepowtarzalne przeżycie dla publiczności.
- To prawda. U nas rzadko widuje się na ulicach niepełnosprawnych.
Niektórzy traktują ich jak trędowatych. Inni pochylają się z litością,
mówiąc "jacy oni biedni, jacy nieszczęśliwi". Widzów festiwalu
zadziwić może, ile szczerej radości mają w sobie ci ludzie. Wejście
w ich świat to jak przejście do innej, magicznej krainy, w której
nie ma sztywnych ram i schematów. Jak u Małego Księcia.
Czy, będąc niepełnosprawnym, można stać się gwiazdą?
- Istnieją oczywiście zespoły popularniejsze, goręcej oklaskiwane.
Uczestnikom festiwalu nie chodzi jednak o gwiazdorstwo, bo oni ze
sobą nie rywalizują. Stają się kimś wyjątkowym przez samo pojawienie
się na scenie. W naszym festiwalu przyznajemy Grand Prix, ale nagrody
dostają wszyscy: każdego z uczestników chcemy obdarować sprzętem
rehabilitacyjnym.
To brzmi pięknie, ale realizacja tego zamiaru jest chyba niezwykle
kosztowna?
- Nadal poszukujemy sponsorów. Mamy nadzieje, że dzięki ich wsparciu
uda nam się zrealizować plan. I wielu spotka tak szczęśliwy los,
jak np. występującą w naszym zespole Krysię Kowalską. Krysia cierpi
na postępujący gościec stawowy, ale dzięki rehabilitacji rok temu
wstała z wózka.
|