| wstecz
Albertiana - po festiwalu
(aut. Małgorzata I. Niemczyńska,
Gazeta
Wyborcza 7.03.2005, DPS Forum 23.03.2005)
Nie było spektakularnego widowiska, wystudiowanych kreacji aktorskich,
precyzyjnej organizacji. Było za to dużo ciepła, serdeczności i
dobrej zabawy. I o to chodziło.
W Teatrze im. Juliusza Słowackiego odbył się wczoraj finał V Ogólnopolskiego
Festiwalu Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób Niepełnosprawnych
"Albertiana" 2005, połączony z wręczeniem tegorocznych
Medali św. Brata Alberta. Z rąk ks. kard. Franciszka Macharskiego
za swoje zasługi dla niepełnosprawnych otrzymali je: ks. infułat
Jerzy Bryła - diecezjalny duszpasterz osób głuchoniemych, pionier
duszpasterstwa specjalistycznego w Krakowie, Otylia Jędrzejczak
- pływaczka, złota medalistka igrzysk olimpijskich w Atenach w roku
2004 (w jej imieniu odznaczenie odebrali rodzice), Roman Kluska
- sponsor wielu dzieł charytatywnych, Marcin Przeciszewski - prezes
Katolickiej Agencji Informacyjnej i współzałożyciel wspólnot Wiary
i Światła w Polsce.
Wyróżnieni nie kryli wzruszenia. - W tym roku kapituła doceniła
pracę dla tych, co słyszą tylko oczami, mówią tylko rękami - opowiadał
o swojej nagrodzie ks. Bryła.
- Mamy wspaniałe dziecko - cieszyli się rodzice Otylii, którą uhonorowano
za przekazanie swojego złotego medalu olimpijskiego na cele dobroczynne.
- Możemy zapewnić, że wszystko, co zrobiła i z robi, będzie służyło
innym.
Główną część uroczystości stanowiły jednak występy artystyczne.
Rozpoczęto od wykonania hymnu Albertiany pt. "Miłość"
ze słowami Czesława Miłosza. Potem na scenie pojawili się główni
bohaterowie imprezy - niepełnosprawni artyści. Publiczność z entuzjazmem
przyjęła przedstawienie "Brzydkie kaczątko" w wykonaniu
mieszkańców Schroniska dla Osób Niepełnosprawnych z Zespołu Teatralnego
"Radwanek". W spektaklu tym, wyreżyserowanym przez Annę
Dymną, można było usłyszeć głosy m.in. Anny Polony, Jerzego Treli
i Ewy Kaim. Wystąpiły też nagrodzone na festiwalu zespoły teatralne:
Zielona Kapela, Pół Słowem, Pół Gestem, Teatr Biuro Rzeczy Osobistych,
Ra i Uśmiech. Większość z nich przygotowywała swoje przedstawienia
w ramach warsztatów terapii zajęciowej.
- Warsztaty te są sensem ich życia - twierdzi Anna Dymna, która
w Radwanowicach prowadzi warsztaty terapii artystycznej. - Jedynym
miejscem, w którym mogą czuć się potrzebni, zdolni i sprawni - pełnoprawnymi
ludźmi. Dzięki warsztatom żyją dłużej i radośniej.
|