| wstecz
Aukcja Wielkiego Serca
(aut. Katarzyna Bik, Gazeta
Wyborcza 23.11.2003; DPS Forum 30.11.2003)
Gdy po trzygodzinnej licytacji dzieł sztuki w Centrum Manggha w
Krakowie Andrzej Starmach stracił głos, Anna Dymna krzyknęła: -
Mamy ponad 240 tys. zł. Jesteście wspaniali! Tę rekordową kwotę
zebrano podczas 12. już Aukcji Wielkiego Serca na pomoc niepełnosprawnym
dzieciom...
A zaczęło się tak: - Magdalena Abakanowicz, "Ptak La",
tusz chiński lawowany, wymiary 30 x 42 cm, praca sygnowana z 2002
r., po licytacji telefonicznej 4,5 tys. zł, oczekuję 4,6 tys.! -
wykrzyczał jednym tchem prowadzący aukcję Andrzej Starmach.
Na wypełnionej po brzegi sali zapanowała cisza. Ktoś podniósł w
górę numer aukcyjny. - Mamy 4,6, kto da 4,7? - jątrzył Starmach.
- Telefon daje 4,8! - krzyknął głos na sali. - Sprzedane! - walnął
młotkiem w pulpit prowadzący aukcję. Kiedy na sali rozległy się
oklaski, napięcie zelżało. A potem już do końca, podczas licytacji
każdej z 225 prac, był w górze las rąk. Obrazy, grafiki, rzeźby,
akwarele, rysunki szły jak gorące bułeczki. Gdy Starmach widział
u kogoś wahanie, zaczynał podjudzać: - Żonie odmówisz? Przecież
para lepiej się chowa. Widzisz, jak to dobrze przyjechać do Krakowa.
Gdzie ci tak będą bić brawa za to, że wydajesz pieniądze?
Kupowali chętnie nie tylko stali bywalcy tej aukcji, którzy w sobotę
wynieśli po kilka dzieł sztuki. Walczyli o wymarzone prace też drobni
ciułacze, często tacy, którzy pierwszy raz wzięli udział w tej imprezie.
To głównie ich zasługa, że sprzedano aż 215 prac! - Było wspaniałe.
Mimo że społeczeństwo ubożeje, ma chęć pomagać najsłabszym - wychrypiał
po aukcji Andrzej Starmach.
Najwyższą kwotę - aż 20 tys. zł - zapłacił ktoś licytując przez
telefon obraz olejny na płycie pilśniowej "O 8" Zbigniewa
Beksińskiego, niesprzedany podczas ubiegłorocznej licytacji. Fantastyczną
cenę - 11 tys. zł osiągnął po zażartej walce olejny "Ptak na
gnieździe" Teresy Pągowskiej.
Janina Górka-Czarnecka, właścicielka galerii Artemis, która od
początku kupuje dzieła sztuki na tej aukcji, nie mogła wyjść z podziwu.
- Ludzie podciągnęli się w sztuce! Ta aukcja gromadzi od lat tych
samych uczestników, którzy wyrobili sobie poczucie smaku. Fuksy
już się skończyły. Sienicki poszedł drożej niż w galerii. Kupiłam
sobie tylko akwarelę Jana Dobkowskiego i grafikę Jana Świderskiego.
Radości na koniec nie ukrywali organizatorzy licytacji. - Baliśmy
się, jak to będzie, bo straszono nas recesją. A tu rekord! Nigdy
nie zebraliśmy tak dużo pieniędzy, to o 40 tys. zł więcej niż w
ubiegłym roku. Dzięki temu zorganizujemy obozy rehabilitacyjne,
wakacje i ferie, siłownię i będzie na nowe ubrania dla podopiecznych
- powiedział Jarosław Statek ze Stowarzyszenia "Wielkie serce"
- organizator imprezy. Cały dochód z niej przeznaczony jest na pomoc
300 niepełnosprawnym wychowankom ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego
im. Jana Matejki, najstarszej tego typu placówki w Krakowie. |