|
wstecz
Leczenie osób starych nie opłaca
się
(Gazeta Wyborcza, aut.Dorota Kozicka,
28.08.2002, w DPS Forum - 8.09.2002)
Droga starość
77-letnia Zofia Kucharska trafiła na oddział geriatryczny ze złamaną
nogą. - Dla mnie to jedyny ratunek - mówi pani Zofia. - Wszyscy
krewni poumierali, nawet syn. Jestem samotna, a nie mogę się samodzielnie
poruszać.
Leczenie starych, przewlekle chorych placówkom służby zdrowia nie
opłaca się, nawet jeśli pacjenci sami pokrywają część kosztów. Jedyny
w regionie oddział geriatryczny wojewódzkiego szpitala w Szczecinie
będzie zamknięty. Pieniędzy z kasy chorych nie wystarcza.
Zakłady opiekuńczo-lecznicze w Gryficach, Tucznie, Nowym Czarnowie,
które także przyjmują ludzi w podeszłym wieku również znajdują się
na granicy bankructwa, choć w tych zakładach pacjenci muszą częściowo
pokrywać koszty pobytu.
Kolejka donikąd
Oddział geriatryczny szpitala wojewódzkiego przyjął w tym roku
już 3003 chorych. Do 22 łóżek ustawia się kolejka pacjentów, którzy
nie zostaną już przyjęci.
- Polecono mi już w lipcu wstrzymać przyjęcia - mówi dr Maria
Gruszczyńska, ordynator Oddziału Geriatrii i Chorób Przewlekłych.
- Leczyliśmy pacjentów z całego województwa. Osoby starsze, cierpiące
na wiele poważnych schorzeń, np. na choroby serca, po udarach mózgu,
złamaniach szyjki udowej, ciężkich operacjach ortopedycznych. U
nas były poddawane rehabilitacji i często wracały do samodzielnego
życia.
Pacjentka, cierpiąca na chorobę wieńcową i arytmię serca jest
oburzona tym, że oddział będzie zamknięty.
- Wielokrotnie znajdowałam tu pomoc - mówi Maria Matwiejska. -
Na opłacenie zakładu opiekuńczo-leczniczego mnie nie stać. Jestem
na utrzymaniu męża emeryta.
Kto ma płacić?
Dyrekcja szpitala wojewódzkiego twierdzi, że nie mogła w nieskończoność
dopłacać do tego oddziału. Stawka płacona przez kasę chorych to
77 zł za dzień leczenia pacjenta, a rzeczywiste koszty wynoszą 168
zł.
- W zeszłym roku oddział przyniósł ponad 1,2 mln zł strat - mówi
dr Zenon Czajkowski. - A liczba zajętych łóżek sięgała 90 procent.
Bezskutecznie zwracaliśmy się do kasy chorych o podniesienie stawek.
W tej sytuacji Społeczna Rada Szpitala, w porozumieniu z organem
założycielskim, jakim jest Urząd Marszałkowski zdecydowała o zamknięciu
oddziału i utworzeniu Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Niestety,
w zakładzie część kosztów leczenia pokryć musi pacjent.
W kasie chorych ze zdumieniem przyjęto argumentację dyrektora
szpitala.
- To dyrektor Czajkowski zwrócił się do zarządu kasy o przeniesienie
około 60 procent wartości kontraktu z oddziałem geriatrycznym na
inne oddziały: reumatologiczny, kardiologiczny i neurologiczny -
mówi Małgorzata Pieleszek, rzecznik Zachodniopomorskiej Regionalnej
Kasy Chorych. -Przychyliliśmy się do tej prośby. Stawka płacona
przez nas w oddziale geriatrycznym - 77 zł dziennie na pacjenta
jest wyższa, niż w zakładach opiekuńczo-leczniczych. Tam wynosi
51 zł. Trzeba też pamiętać, że w tym roku dysponujemy budżetem o
45 milionów złotych mniejszym, niż w ubiegłym roku.
dr Krzysztof Kozak, dyrektor szpitala w Gryficach:
- Moim zdaniem nic nie da zamiana szyldu, z oddziału geriatrycznego
na zakład opiekuńczo-leczniczy. W naszym szpitalu od dawna funkcjonuje
taki zakład, z coraz gorszym skutkiem. Pacjenci z reguły mają niskie
dochody i nie mogą płacić więcej za leczenie. Stawka z kasy chorych,
wynosząca 51 zł absolutnie nie pokrywa kosztów leczenia, które u
nas wynoszą 82 zł dziennie na pacjenta. Dlatego szpital musi dorzucić
do funkcjonowania zakładu 16 tys. zł. Za oferowane nam pieniądze
nie da się leczyć i nie zbankrutować. Liczymy, że minister Łapiński
podniesie te stawki. Inaczej zakłady zbankrutują.
Dorota Kozicka
|