| wstecz
Stary człowiek w domu pomocy społecznej,
psychologiczne konsekwencje

(aut. Krystyna
Piotrowska-Breger; DPS Forum 28.07.2004)
Wybór z tekstu zamieszczonego w książce
pod red. Jerzego Krzyszkowskiego i Ryszarda Majera "Problemy
społeczne, pomoc społeczna, praca socjalna", której omówienie
można znaleźć TUTAJ
Krystyna Piotrowska-Breger
Akademia Ekonomiczna w Krakowie
Stary człowiek w domu pomocy społecznej, psychologiczne konsekwencje
(fragmenty)
"Oto starość. Musisz w to uwierzyć i powiedzieć
Na głos, nie, iżby usłyszeć protesty przyjaciół,
Ale by gusta swoje do tegoż stanu dostosować i wyrzec się
Tego, co jeszcze wczoraj wolno ci było..."
Jakże aktualna jest ta głęboka prawda autorstwa żyjącego w XVI
w. nieznanego poety. Starość jest jednym z okresów naszego życia.
Nieuniknionym procesem. Nawet pobieżne studia dotyczące sposobów
traktowania starego człowieka w różnych krajach świata, w różnych
epokach, kulturach, dostarczają nie tylko znacznej wiedzy, ale także
prowadzą do wielu pytań odnoszących się do egzystencjalnych i metafizycznych
problemów życia ludzkiego.
Znane są plemiona zabijające osoby zniedołężniałe, plemiona koczownicze
pozostawiające starych ludzi bez opieki na pastwę głodu czy dzikich
zwierząt, plemiona wojownicze, w których mężczyźni bez względu na
wiek musieli walczyć i najczęściej ginęli w licznych bitwach. Znane
jednak są także zachowania wobec starych ludzi pełne szacunku i
czci. Tak było w Chinach, starożytnej Grecji, czy Egipcie.
Zdumiewające, że pozycję starego człowieka w rodzinie, społeczeństwie,
zachwiały współczesne nam czasy. Wzmożone tempo przemian spowodowało,
że większym uznaniem darzy się nie mądrość starych ludzi, ich doświadczenie,
ale maksymalną wydajność pracy, spryt, inicjatywę, przedsiębiorczość,
podejmowanie ryzykownych decyzji, charakteryzujące młodych.
Taką sytuację obserwuje się zwłaszcza w tych krajach, w których
dokonują się liczne przemiany społeczne, gospodarcze, polityczne.
Ludzie starzy spostrzegani są w społeczeństwach takich krajów jako
obciążenie i przeszkoda w osiąganiu postępu i dobrobytu.
Odizolowywanie starego człowieka od środowiska, z którym się zżył,
ograniczenie kontaktów z bliskimi, skierowanie jego aktywności na
zupełnie nowe tory przyspiesza proces starzenia i śmierć (Dyczewski,
1994).(...)
Od 70. lat XIX w. zaczęto, a dały tu początek Niemcy, umieszczać
starych ludzi w domach pomocy. Rozmaicie formalnie wyglądała opieka
nad starymi ludźmi w poszczególnych krajach europejskich (Bois,
1996). Zawsze jednak i wszędzie ze starością napływał lęk przed
nią samą, lęk przed samotnością. A ten, jak pisze A. Kępiński, jest
zbliżony do lęku przed śmiercią. Samotność pośrednio równa się śmierci
(Kępiński, 1977).
Odpowiednio prowadzony dom pomocy mógłby zapobiec samotności,
zapewnić opiekę, której staremu człowiekowi zabrakło w domu rodzinnym.
Adaptacja w domu pomocy jest jednak na ogół procesem trudnym.
Wynika to z wielu powodów. Podstawową przeszkodę stanowi wiek. Im
człowiek starszy, im więcej lat przeżył w życzliwym mu otoczeniu,
im lepiej się w nim czuł, tym gorzej będzie przebiegał proces adaptacyjny.
Kolejny czynnik to doświadczenia życiowe. Ich owocem może być świadomość
wykorzystania wszystkich szans, które były dane, poczucie spełnienia
się w życiu (Zaborowski, 2001). Może jednak być i tak, że w okres
starości wchodzi się w stanie sprzeczności z sobą, innymi, przeszłością,
z poczuciem niespełnienia i goryczy.
Inna jeszcze trudność adaptacyjna wiąże się z przyczyną zamieszkania
w domu pomocy. Jeżeli decyzja została podjęta samodzielnie, świadomie,
dobrowolnie, po przeanalizowaniu swojej aktualnej sytuacji zdrowotnej,
materialnej, społecznej to jest wysoce prawdopodobne, że u takiej
osoby proces adaptacyjny przebiegnie pomyślnie dla niej i nowego
środowiska. Z wywiadów przeprowadzonych w trzech krakowskich DPS-ach
wynika, iż istnieje sprawdzona, skuteczna metoda adaptacji. Wygląda
to zwykle następująco: starsza osoba zaczyna się stołować w domu
pomocy, rozeznaje się w jego wnętrzu, wyposażeniu, zaczyna brać
udział w imprezach tam organizowanym, nawiązuje kontakty z mieszkańcami
i pracownikami, aż któregoś dnia, po tym okresie stawania się mieszkańcem,
podpisuje stosowne dokumenty i wprowadza się do domu opieki.
Niestety, najczęściej decyzję o zamieszkaniu w domach pomocy nie
są podejmowane dobrowolnie, zaś presja rodziny może przybierać różne
formy. Jedną z nich jest manipulacja. Najbliżsi wywieraj ą nacisk
na starego członka rodziny, wymuszając na nim zgodę na zamieszkanie
w domu pomocy. Stosują różne argumenty, np. zajmowany dotąd przez
niego pokój jest niezbędny dla dorastającego wnuka. Decyzja taka
ma tylko pozory samodzielnej. Stary człowiek, by uchronić własne
poczucie wartości i ważności jest w stanie uwierzyć, iż decyzja
przez niego podjęta nie została wymuszona. Usprawiedliwia w ten
sposób swoją rodzinę przed sobą, personelem domu pomocy, współmieszkańcami.
Bywa też i tak, że rodzina nie manipuluje, nie stosuje zawoalowanych
sposobów, by się pozbyć starego członka rodziny, ale stwarza mu
takie warunki, że jedynym bezpiecznym dla niego miejscem jest dom
pomocy. Można przypuszczać, że w takiej rodzinie nigdy nie było
dobrej atmosfery, szacunku, miłości. Starość i jej różne konsekwencje
uintensywniły tylko występujące konflikty, wyrządzane krzywdy. Ilustruje
to wypowiedź jednej z mieszkanek DPS: "dotkliwe razy syna alkoholika
stawały się coraz bardziej bolesne. Poniżaniu i kłótniom nie było
końca".
Osoba stara może też znaleźć się w domu pomocy wbrew własnej woli,
nieświadoma podstępu użytego wobec niej. Znakomitą okazję do takiego
działania rodziny stwarza choroba starego człowieka, na skutek której
znajduje się on w szpitalu. Rodzina wykorzystuje ten czas dla likwidacji
mieszkania, stawiając powracającego do zdrowia w sytuacji bez wyjścia.
Można także po pobycie starego człowieka w szpitalu, "w trosce"
o niego, po załatwieniu wszystkich formalności, umieścić go w "sanatorium",
które po pewnym czasie okaże się domem pomocy. Takie przypadki zdarzają
się niemal w każdym domu pomocy (Piotrowska, 1996). Niestety mają
one czasem także swój tragiczny finał, bądź w postaci próby samobójczej,
bądź popełnionego samobójstwa. Osoby takie czują się bowiem oszukane,
zawiedzione, zupełnie odrzucone przez najbliższych.
Wreszcie starego człowieka można umieścić w domu pomocy droga
sądową. Chodzi o osoby niemogące o siebie zadbać, z uwagi na daleko
posunięte choroby. Może to być, np. choroba Alzheimera czy inne
z wielu chorób podeszłego wieku, tak psychicznych, jak i ograniczających
sprawność ruchową (Brice, 1986; Sęk, 2000).
Nie tak znów rzadko zdarzają się przypadki ubezwłasnowolnienia
starego członka rodziny. Umieszczenie go w domu pomocy umożliwia
przejęcie kontroli nad jego majątkiem. Przecenia się ludzi młodych,
nie docenia starych. Spycha się ich na margines życia społecznego,
wyłącza z normalnego funkcjonowania rodziny. (...)
Niestety organizowana pomoc zbyt często zamiast przywracać starego
człowieka społeczeństwu -izoluje go. Projektuje się specjalne domy
dla starego człowieka, a nawet całe osiedla, które gwarantują mu
dobre warunki, ale równocześnie usuwają go poza nawias normalnego,
wspólnego życia z innymi grupami wiekowymi (Breger, Pomeranz, 1985).
Oczywiście decyzja o zamieszkaniu w nowym miejscu, w jakże odmiennych
od dotychczasowych warunkach, to dopiero pierwszy etap żmudnego
procesu adaptacyjnego. Osoba stara wchodzi do domu pomocy z całym
balastem swojego bardziej lub mniej udanego życia, samotna lub pozostawiająca
swoich bliskich, a raczej pozostawiona przez nich, do zupełnie obcego
jej środowiska. Są to przede wszystkim współmieszkańcy w pokoju,
właśnie w pokoju, nie w mieszkaniu, co z psychologicznego punktu
widzenia pozostaje nie bez wpływu na proces adaptacji. Pozostałe
pomieszczenia, z których będzie korzystać, to pomieszczenia wspólnej
użyteczności. Ich wysoka jakość, wyposażenie, nie są w stanie zapewnić
poczucia prywatności. Chodzi tu także o bardziej lub mniej atrakcyjne
oferty spędzania wolnego czasu. Jakże go teraz przybyło. Nie trzeba
wykonywać wielu, coraz bardziej z wiekiem czasochłonnych czynności
- zakupów, sprzątania, przygotowywania posiłków. Z jednej strony
wygoda dla zmęczonego ciała, z drugiej jednak pozbawienie możliwości
wykonywania tych czynności, które dla wielu osób były podstawową
formą aktywności. Kolejny raz daje o sobie znać poczucie bezużyteczności.
Zapewniony komfort życia w domu pomocy nie zawsze spotyka się z
akceptacją starego człowieka. Jest wbrew dotychczasowemu rytmowi
jego życia. Trudność sprawia także konieczność dostosowania się
do reguł życia w społeczności, np. pór posiłków, braku wpływu na
menu.
Najtrudniejszym jednak problemem starego człowieka jest konieczność
uczenia się wspólnego życia z obcą osobą lub osobami, na dobór których
nie ma się właściwie żadnego wpływu. Przypadek zrządzi, z kim dzielony
będzie pokój, stół w jadalni. Także, co młodym ludziom wydaje się
zaskakujące, szokiem dla starego człowieka, zwłaszcza kiedy jeszcze
jest sprawny, jest znalezienie się w środowisku wyłącznie innych
starych ludzi, często niesprawnych fizycznie i dodatkowo ze starczymi
zaburzeniami psychicznymi. Taka sytuacja z pewnością nie ułatwia
procesu adaptacyjnego. Ludzie żyją bowiem w środowisku różnych wiekowo
osób, toteż dom pomocy może wywrzeć przygnębiające wrażenie.
Niebagatelną rolę na przebieg procesu adaptacyjnego mają kontakty
z rodziną i przyjaciółmi. Ich wizyty pozwalają utrzymać łączność
ze środowiskiem, w którym się dotychczas przebywało. Sporadycznie
niestety kontakty te są regularne i długotrwałe. Bardzo ważną rolę
dla procesu adaptacyjnego odgrywa pierwszy kontakt starego człowieka
z personelem, pierwszy dzień z nim spędzony. Chodzi o troskę, ciepło,
przekazywane tak werbalnie jak i pozawerbalnie, gotowość do udzielania
rad, szeroko rozumianej pomocy, rozładowywanie napięcia. Do tego
jednak potrzebne jest doświadczenie zawodowe, duże zaangażowanie,
kultura osobista, empatia, żeby wymienić kilka istotnych cech, które
powinny charakteryzować pracownika domu pomocy.
Każda z placówek ma rozmaite sprawdzone strategie pomocy w procesie
adaptacyjnym swoich mieszkańców (Szlęzak, Parlak, 2001). Należy
jednak pamiętać, że strategia sprawdzona w przypadku jednej osoby
niekoniecznie zda egzamin w odniesieniu do innej. Niezbędne jest
podejmowanie prób, poszukiwanie nowych form pomoc przyjmowanym mieszkańcom.(...)
W tekście posłużono się danymi uzyskanymi drogą wywiadów z dyrektorami
trzech domów pomocy społecznej w Krakowie przy ul. Helclów, Radziwiłłowskiej
i Zielnej, a także z psychologiem pracującym w DPS przy ul. Helclów
oraz mieszkankami tego domu. Za udzieloną pomoc bardzo dziękuję.
Bibliografia:
- Bois J. P., Historia starości, Warszawa 1996, Volumen,
- Breger W. N., Pomeranz W. R., Nursing Home Development, New
York 1985, Van Nostrand Reinhold Company.
- Brice R, Psychogeriatria, Warszawa 1986, PZWL.
- Dyczewski L., OFM Conv, Ludzie starzy i starość w społeczeństwie
i kulturze, Lublin 1994, KUL.
- Kępiński A., Lęk, Warszawa 1977, PZWL.
- Kępiński A., Melancholia, Warszawa 1996, WL.
- Montaigne M., Próby, Warszawa 1957, PIW.
- Piotrowska K., Sercem pisane, Kielce 1996, wyd, WZOS.
- Rembowski J., Psychologiczne problemy starzenia się człowieka,
Warszawa, Poznań 1984, PWN.
- Roszkowska-Wiśniewska K., Stary człowiek w rodzinie, Warszawa
1975, PZWL.
- Sęk H., red., Społeczna psychologia kliniczna, Warszawa 2000,
PWN.
- Sillamy N., Słownik psychologii, Katowice 1995, Książnica.
- Szlęzak M., Parlak D., Proces adaptacji osoby starszej do warunków
domu pomocy społecznej, Kraków 2001, wyd. ROPS.
|
 |
|