| wstecz
Opolskie pierniki na Święta
(aut. Beata Łabutin, Gazeta
Wyborcza 13.12.2005; dps.pl 13.12.2005)
Zapach pierników i bakalii, gwar i podniecenie, gorączkowa krzątanina
- podopieczni zakładów terapii zajęciowej i aktywizacji zawodowej
piekli we wtorek pierniki marzeń wraz ze studentami z Instytutu
Sztuki Uniwersytetu Opolskiego. Wszyscy razem zasiedli za wspólnymi
stołami w holu zakładu przy ul. Mielęckiego. Kilkadziesiąt osób
lepiło, wykrawało, ozdabiało, wymieniając się uwagami i radami.
- To będzie anioł - mówi zupełnie już dorosły Grzegorz, uczestnik
warsztatów terapii zajęciowej. - Patrz, co mam - studentka w niebieskim
sweterku ostrożnie podaje chłopakowi piernikowe ciasto wyglądem
do złudzenia przypominające makaron. - To będą włosy mojego anioła!
- cieszy się Grzegorz i przylepia je do głowy figurki.
Inni mają przed sobą gwiazdki, trójkąty, kwiatki i rozety, przybrane
kokosowymi wiórkami, drobinkami czekolady, malutkimi kolorowymi
cukiereczkami, rodzynkami, migdałami, a nawet pestkami dyni i słonecznika.
Ktoś ulepił nawet prawdziwą gąsienicę z oczami z rodzynków i grzbietem
przyprószonym kokosem. Jednym praca idzie sprawniej, bo mają zręczne
palce, innym powoli, mozolnie, jak Jackowi z zespołem Downa. Wkrótce
jednak i jego ciasteczka są gotowe i zachwycają wszystkich sąsiadów.
Wspólne wypiekanie świątecznych pierników to pomysł Aleksandry
Janik, zastępczyni dyrektora Instytutu Sztuki na UO. - Z niepełnosprawnymi
podopiecznymi fundacji Dom Rodzinnej Rehabilitacji dla Dzieci z
Porażeniem Mózgowym państwa Jednorogów współpracujemy od dawna.
Mamy za sobą wspólny plener malarski, nasi studenci odbywają tu
praktyki, a teraz postanowiliśmy wciągnąć uczestników warsztatów
do zabawy, która zaowocuje wystawą w galerii Aneks, gdzie co roku
od pięciu lat przedstawiamy prace związane z tematyką bożonarodzeniową.
W tym roku pokażemy w galerii artystyczne pierniki, upieczone przez
niepełnosprawnych, pierniki marzeń - wyjaśnia Aleksandra Janik.
Dlaczego nazywa je piernikami marzeń?
- Od czternastu lat co roku przed świętami Bożego Narodzenia spotykamy
się ze znajomymi ze studiów na wspólnym pieczeniu pierników. Dla
niektórych z nas to jedyna okazja w ciągu roku, by się zobaczyć
- mówi pani Ola. - Nasze pierniki przybierają różne kształty, a
to domku, a to dzidziusia, kształt tego, co tam kto ma na sercu
- opowiada. - Potem rozsyłamy je znajomym z życzeniami. Ostatnio
upiekliśmy sobie piernik w kształcie chińskiego smoka i proszę sobie
wyobrazić, udało się nam pojechać do Chin! Marzenia piernikowe się
spełniają, jestem o tym przekonana - śmieje się.
Ciasto do wypieków przygotowała wspólnie ze studentami wcześniej,
ponieważ zanim wykroi się z niego świąteczne kształty, musi mieć
odpowiednią konsystencję.
Choć pierwsze blachy ciasteczek nieco się przypaliły, nikt nie
czynił z tego dramatu. - Cóż, uzyskaliśmy dzięki temu różne odcienie
brązu - westchnął ktoś ze stojących przy piecu.
Pierniczki wypieczone przez studentów i ich niepełnosprawnych podopiecznych
będą upiększane w Instytucie Sztuki. Od czwartku (15.12.2005 - przyp.dps.pl)
zaś można będzie je oglądać w galerii Aneks, wernisaż zaplanowano
na godzinę 18.
|