|
wstecz
Ciasno w śląskich dps-ach

(aut. Aleksandra Ślifirska, Dziennik
Zachodni 12.08.2005; dps.pl 12.08.2005)
Na miejsce w Domu Pomocy Społecznej trzeba czekać dwa, trzy lata.
Za kilka lat problem będzie jeszcze dotkliwszy starszych katowiczan
będzie coraz więcej. Bratanice 96-letniej Elżbiety Lapisz, mieszkanki
Załęża, zwróciły się w czerwcu do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej
z prośbą o umieszczenie krewnej w Domu Pomocy Społecznej. Z informacji
pracownika socjalnego wynikało, że w okolicznych ośrodkach nie ma
miejsc, więc kobieta trafiła do ośrodka w Gorzycach...
Z dala od swych najbliższych cierpi i tęskni. A krewni, mimo że
miejsce znaleźli dla niej w Bytomiu, bezskutecznie walczą teraz
z MOPS-em o przeniesienie staruszki.
Na początku naszą ciocią zajmowała się kuzynka, jednak sama miała
problemy ze zdrowiem. Opieka spadła więc na nas. Jednak nie jesteśmy
już pierwszej młodości, więc najrozsądniej było znaleźć dla cioci
miejsce w DPS, gdzieś w pobliżu mówi Helena Lapisz, 75 letnia
bratanica z I grupą inwalidzką. Już po dziewięciu dniach pracownik
socjalny wydał decyzję, że w przypadku pani Elżbiety DPS to konieczność.
Jednak pojawił się problem: w Katowicach i ościennych miastach
na wolne miejsce trzeba czekać dwa, a nawet trzy lata. DPS-y są
przeładowane. Krewni nie mieli więc wyboru: zgodzili się na przeprowadzkę
do Gorzyc pod Wodzisławiem.
Tam ciotka naszych Czytelniczek zamieszkała w lipcu. To nie był
dobry pomysł. Dla nas dojeżdżanie tam to ogromny problem, zresztą
same jesteśmy schorowane, a ciocia tęskni mówi Teresa Lapisz.
Jednak w międzyczasie okazało się, że jest wolne miejsce w DPS "Kombatant"
w Bytomiu. Mało tego, wolne miejsce było już wtedy, kiedy kobietę
umieszczano w Gorzycach.
Krewne staruszki nie mogą pogodzić się z błędem pracownika MOPS.
Ten poprosił o pisemną deklarację staruszki, w której zgadza się
na przeprowadzkę. Takie pismo ponad 90-letnia staruszka napisała
własnoręcznie, ale mimo to decyzji dalej nie ma.
Błąd pracownika wynikał stąd, że rozeznanie co do wolnych miejsc
w DPS-ch MOPS przeprowadza tylko dwa razy w roku. Dane jakimi kierował
się pracownik socjalny, pochodziły z maja. Pani Lapisz została
umieszczona w Gorzycach, bo z naszych danych wynikało, że tylko
tam jest wolne miejsce. Nie chcieliśmy narażać jej na czekanie,
bo jej opiekunki też są osobami starszymi. Do samej przeprowadzki
jesteśmy nastawieni jak najbardziej przychylnie, ale procedury są
takie jakie są mówi Małgorzata Trzęsimiech, z-ca dyrektora. MOPS
zapewnił nas jednak, że wszystkie formalności zostały już załatwione
i być może już dziś pojawi się decyzja o przeniesieniu kobiety do
Bytomia.
DPS w liczbach
Na terenie województwa śląskiego dostępne jest ponad 8000 miejsc
w domach pomocy społecznej. Są to zarówno domy koedukacyjne, tylko
dla mężczyzn lub tylko dla kobiet. Nie wszystkie domy przyjmują
osoby stare, mieszkańcami większości są osoby przewlekle chore psychicznie
lub somatycznie, niepełnosprawni oraz upośledzeni dzieci, młodzież
i dorośli.
- W Bytomiu są cztery DPSy, w tym dwa dla staruszków (łącznie
mają 175 miejsc).
- W Chorzowie jest pięć DPSów, z czego dwa dla osób starszych
(razem 141 miejsc).
- W Rudzie Śląskiej jest pięć domów, jeden z nich jest dla osób
w podeszłym wieku (75 miejsc).
- W Świętochłowicach jeden z dwóch DPSów opiekuje się staruszkami
(58 miejsc).
- Są też gminy i powiaty, w których żaden z domów nie jest dla
staruszków. Tak jest w Mysłowicach i Piekarach Śląskich (one mają
po jednym DPSie), Siemianowicach (gdzie są dwa) i Tarnowskich
Górach, gdzie domów opieki społecznej jest sześć.
(podajemy dane za stroną internetową Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach)
Będziemy coraz starsi...
Statystyki Głównego Urzędu Statystycznego mówią, że w najbliższych
latach przybędzie nam zdecydowanie ludzi starszych. Z wyliczeń GUS-u
wynika, że obecnie w Katowicach żyje 57.949 ludzi powyżej 60 roku
życia. W 2006 przybędzie ich o 2 tysiące, a w roku 2007 liczba wzrośnie
do ponad 60 tysięcy. Miasto nie deklaruje budowania nowych DPS.
Ponoć są one zbyt drogie w utrzymaniu. Najpopularniejszą formą pomocy
są usługi opiekuńcze oraz mieszkania chronione, choć na razie w
Katowicach jest... jeden tego typu lokal, przy ul. 1 Maja. Na początku
przyszłego roku powstaną dwa kolejne, które będą się mieścić przy
ul. Łętowskiego w Piotrowicach.
Za mało!
W Katowicach są tylko dwa DPS prowadzone przez miasto: przy ul
Traktorzystów, gdzie znajduje się 65 osób na liście oczekujących
oraz przy ul. Adamskiego. Tutaj chętnych jest 70. Na terenie samych
Katowic funkcjonują jeszcze dwie placówki prywatne przy ul. Zajączka
i ul. Ligęzy, jednak nie są one wpisane do rejestru Urzędu Wojewódzkiego,
co oznacza, że w razie niskiej emerytury gmina nie może dofinansowywać
mieszkańcom pobytu, który miesięcznie kosztuje ponad 2 tys. zł.
|