|
wstecz
Brak pieniędzy na gliwicki hostel
(aut. Tomasz Głogowski; Gazeta
Wyborcza 25.07.2003; DPS Forum 27.07.2003)
Jedyny w Gliwicach hostel, w którym niepełnosprawni
mieszkają wspólnie z osobami upośledzonymi, ma kłopoty. Zabrakło
pieniędzy na zatrudnienie asystentów socjalnych, bez których lokatorzy
nie mogą się obejść.
Hostel powstał trzy lata temu dzięki zaangażowaniu Społecznego
Komitetu Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym. Miasto przekazało za
darmo mieszkanie na os. Sikornik i zrezygnowało z pobierania czynszu.
Pomogli też sponsorzy i ludzie dobrej woli. Mieszkają tu w szóstkę.
Jurek, sparaliżowany po nieudanym skoku do wody, niedawno skończył
liceum zawodowe. Sebastian, Krzysiek i Kasia są lekko opóźnieni
w rozwoju, a Halina ma zespół Downa. Razem z nimi mieszka Krzysztof
Karas, przykuty do wózka inwalidzkiego nauczyciel i szef hostelu.
Tu nauczyli się samodzielności. Sami sprzątają, myją łazienki i
zmywają naczynia. Chłopcy pomagają sparaliżowanemu Jurkowi w poruszaniu
się, a on wspiera ich w trudnych sytuacjach. Porozmawia i doradzi.
Halina przed przyjściem do hostelu mieszkała w domu dziecka. Nie
potrafiła nawet posmarować sobie kromki chleba. Tu przygotowuje
jedzenie dla innych.
Krzysztof Karas: - Na Zachodzie hostele są bardzo popularne, ale
u nas wciąż przegrywamy z tradycyjnymi domami opieki społecznej
Przez pierwsze dwa lata hostel nie miał problemów finansowych.
Dostał grant z Unii Europejskiej, pomagali fundacja państwa Buzków,
prywatni sponsorzy i miasto. Kłopoty zaczęły się w tym roku. Skończyły
się unijne pieniądze, a gmina odrzuciła prośbę o dotację. Zabrakło
na zatrudnienie niezbędnych asystentów socjalnych. Pomagają niepełnosprawnym
w toalecie, umawiają wizyty u lekarza, chodzą na zakupy. - Potrzebujemy
jeszcze czterech asystentów. Ten rok przebiedujemy, ale boję się,
co będzie w przyszłym. - mówi Karas. Dodaje, że potrzeba mu 30 tys.
zł. Nie wie, skąd je wziąć.
Okazuje się, że dla hosteli nie ma czytelnych przepisów. Nie może
jak zwykły dom pomocy społecznej zawrzeć kontraktu z gminą na finansowanie
usług asystentów. Co roku musi też prosić miasto o dotację, a gmina
ma prawo odmówić (jak zrobiła to ostatnio). - Mamy dużo więcej wniosków
o dotację niż pieniędzy. Zawsze więc ktoś będzie niezadowolony -
mówi Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy magistratu. - Przypomnę
tylko, że hostel już dostał mieszkanie od gminy i nie płaci czynszu
- dodaje.
Komisja ds. rodziny i polityki społecznej przy gliwickiej Radzie
Miejskiej przygotowała projekt nowej uchwały dotyczącej pomocy organizacjom
pozarządowym. Zaproponowała, by organizacje mogły zawierać z gminą
długoterminowe kontrakty (od roku do trzech lat) na świadczenie
usług. Jeśli we wrześniu Rada Miejska zaakceptuje uchwałę, hostel
dostanie więcej pieniędzy i będzie mógł zatrudnić dodatkowe osoby
do pomocy.
|