|
wstecz
Jelenia Góra chce oddać placówki
(aut. Grzegorz Koczubaj; Słowo
Polskie 12.11.2003; DPS Forum 19.11.2003)
JELENIA GÓRA Miasto chce oddać placówki opiekuńczo-wychowawcze
Samorząd nie chce dalej prowadzić Domu Małego Dziecka, Pogotowia
Opiekuńczego i Ośrodka Adopcyjnego. Zdaniem władz miasta, lepiej
zrobią to organizacje pozarządowe, których działalność może być
finansowana z unijnych pieniędzy. Do 24 listopada organizacje i
instytucje zainteresowane prowadzeniem wspomnianych placówek mogą
składać oferty w urzędzie miasta. Pod koniec miesiąca prezydent
wyłoni zwycięzców konkursu. Tymczasem wśród pracowników tych placówek
panuje atmosfera niepewności i strach o miejsca pracy.
Lepiej i taniej
W wielu gminach w Polsce samorządy przekazały prowadzenie podobnych
ośrodków fundacjom, stowarzyszeniom czy nawet osobom prywatnym.
- Tak jest na całym świecie. Poza tym organizacje pozarządowe mają
większą możliwość pozyskiwania pieniędzy na swoją działalność. Niedługo
będziemy już w Unii, która, niestety, nie finansuje placówek prowadzonych
przez samorządy - przekonuje Bogusław Gałka, zastępca prezydenta
miasta. Władze miasta zapewniają jednocześnie, że przejęcie domu
dziecka czy pogotowia przez inne podmioty nie wpłynie w żaden sposób
na podopiecznych tych placówek. Zakres działalności pozostanie niezmieniony.
Np. Dom Małego Dziecka jest jedyną tego typu placówką w dawnym woj.
jeleniogórskim. Nowi "właściciele" będą sami musieli szukać
źródeł finansowania swoich placówek. - Tak, jak do tej pory będą
też otrzymywały dotacje od wojewody. Pogotowie Opiekuńcze nieco
ponad 1 mln zł, Dom Małego Dziecka 510 tys. zł, a Ośrodek Adopcyjny
82 tys. zł - wylicza Gałka. Podmioty, które przejmą te placówki,
będą musiały także przejąć dotychczasowych pracowników. Działalność
tych placówek będzie dokładnie kontrolowana przez służby wojewody.
Miasto deklaruje też, że nowe podmioty będą zwolnione z opłat za
korzystanie z obiektów.
Uciekną z karty
Pracownicy tych jednostek nie są jednak pewni, czy pracę rzeczywiście
będą mieli wszyscy. - Z pewnością nowy "szef" nie będzie
chciał zatrudniać wychowawców na kartę nauczyciela, tylko na zwykłe
umowy o pracę, bo to taniej wychodzi - mówią pracownicy. W praktyce
będzie to oznaczało na przykład w przypadku psychologa przejście
z 20- na 40-godzinny tydzień pracy. Nowy podmiot prowadzący placówki
nie będzie miał obowiązku zatrudniania w formie karty nauczyciela.
- Moi pracownicy są pełni obaw o swoją przyszłość. Ale ja ich uspokajam
- przecież wiadomo było, że kiedyś musi to nastąpić. Ja jednak wiążę
z tą zmianą duże nadzieje - mówi Elżbieta Robak-Bukowska, dyrektorka
Pogotowia Opiekuńczego.
CO TO ZA PLACÓWKI
Pogotowie Opiekuńcze jest miejscem, gdzie na "przeczekanie"
trafiają dzieci w wieku od 7 do 18 lat. Są tu zwykle przez kilka
miesięcy do momentu aż sąd nie postanowi o umieszczeniu ich w docelowej
placówce. Pogotowie ma 50 miejsc, teraz przebywa tam 30 dzieci.
Zatrudnionych jest 37 osób, w tym 21 w formie karty nauczyciela.
Dom Małego Dziecka - przebywają tu dzieci od 4 doby do 3 lat. W
tym czasie albo doczekają się adopcji, albo po ukończeniu 3 lat
trafiają do innych domów dziecka. Pracuje tu 20 osób, w tym 5 z
kartą nauczyciela. Ośrodek Adopcyjny - prowadzi adopcje, szkoli
rodziców rodzin zastępczych. Pracują tu 4 osoby.
zobacz też:
- Czysta gra (aut. Alicja Kozak, Gazeta
Wrocławska 21.11.2003; DPS Forum 30.11.2003)
|