|
wstecz
Od kilku tygodni do kilku lat czeka
się na przyjęcie do domów opieki społecznej na Lubelszczyźnie
(aut.Joanna Sadowska, Dziennik
Wschodni 14.02.2003; DPS Forum 20.02.2003)
Czekają w kolejce dziesięć lat
Na Lubelszczyźnie funkcjonują 43 domy pomocy społecznej. Długi
czas oczekiwania na miejsce dowodzi, że jest ich ciągle za mało
Od kilku tygodni do kilku lat, tyle czeka się na przyjęcie do domów
opieki społecznej na Lubelszczyźnie. Zdarza się, że chętni rezygnują
z miejsca w kolejce, bądź po prostu umierają zanim nadejdzie ich
kolej. Tylko nieliczne DPS przyjmują od ręki.
Długie oczekiwanie na miejsce w DPS spowodowane jest dużą liczbą
chętnych. A miejsca zwalniają się najczęściej wtedy, gdy któryś
z pensjonariuszy umiera. Rzadko ktoś rezygnuje, choć i takie przypadki
się zdarzają. Zdecydowanie największe oblężenie przechodzą placówki
dla osób z zaburzeniami psychicznymi. W niektórych na miejsce trzeba
czekać nawet dziesięć lat.
Do tego rodzaju placówek trafiają zwykle ludzie w sile wieku
i pozostają najczęściej do końca życia, dlatego kolejki są długie
mówi Anna Waldowska, inspektor z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie
w Chełmie. Do Domu Pomocy Społecznej w Chojnie Nowym rocznie przyjmuje
się od pięciu do sześciu osób, a na liście oczekujących jest 50
nazwisk.
Podobna sytuacja jest w domach pomocy w Bończy i Surhowie, gdzie
na miejsce oczekuje około 80 osób. Jak mówi Krzysztof Mazurek, główny
specjalista ds. pomocy instytucjonalnej z PCPR w Krasnymstawie,
kolejka oczekujących z roku na rok się wydłuża. Jeszcze w listopadzie
ubiegłego roku o miejsce ubiegało się o dziesięć osób mniej niż
obecnie. Rocznie obydwa domy przyjmują średnio 11 osób.
W Krasnobrodzie na przyjęcie do domu pomocy trzeba czekać do trzeciego
kwartału przyszłego roku, ale już w Majdanie i Ruskich Piaskach
okres oczekiwania jest kilkuletni. W DPS w Tyszowicach skierowania
wypisywane są na 2005 rok. Kolejka był zawsze, odkąd dom istnieje
mówi Mirosław Bilski, dyrektor placówki. Ludzie o tym wiedzą
i dlatego formalności załatwiają z wyprzedzeniem. Jeżeli ich sytuacja
rodzinna w międzyczasie się zmieni po prostu rezygnują, nie ponosząc
żadnych konsekwencji. Takie wypadki zdarzają się jednak rzadko.
W Różance, z listy oczekujących w miejscowym DPS rocznie z tego
powodu ubywa około 5 nazwisk. Drugie tyle wykreśla sama natura.
W lubelskim DPS im. Wiktorii Michelisowej na wolne miejsce czeka
się do czterech lat. W DPS im. Matki Teresy z Kalkuty, maksymalnie
trzy lata. Najwięcej chętnych zgłasza się w okresie jesienno-zimowym.
To także jest czas, gdy zwalnia się najmniej miejsc. Przez półtora
miesiąca przed Bożym Narodzeniem nie mieliśmy żadnego zgonu mówi
Jakub Adamczuk, pracownik socjalny z DPS im. Matki Teresy z Kalkuty.
Trudno wyjaśnić dlaczego tak jest, ale ludzie przed świętami nie
umierają.
Dopłata za luksus
W placówkach państwowych miesięczny koszt pobytu określa ustawa.
Wynosi on 70 procent dochodu mieszkańca w przypadku gdy dom nie
spełnia pełnego standardu (na Lubelszczyźnie żadna placówka nie
spełnia go w 100 procentach). W domach prywatnych koszty są różne.
Np. pensjonariusz Domu Opieki Forest w Lublinie płaci miesięcznie
od 1400 do 2100 zł.
Joanna Sadowska
Źródło
|