| wstecz
Stowarzyszenie Upadłych Aniołów
- PCK na cenzurowanym

(aut. Piotr Nisztor - Gazeta
Polska 18.01.2006; dps.pl 26.01.2006)
Prywata działaczy, wszechobecna korupcja
i niejasne interesy ludzi związanych z lewicą i służbami bezpieczeństwa
PRL spowodowały, że autorytet Polskiego Czerwonego Krzyża sięgnął
bruku. Dowiedzieliśmy się, że sprawę ma zbadać Centralne Biuro Śledcze.
Po 1989 r. w PCK znalazło się wiele tzw. upadłych aniołów: ludzi
wywodzących się z PZPR, agentów bezpieki i oficerów Ludowego Wojska
Polskiego. Bardzo szybko zorientowali się, że można tam dobrze zarobić.
Zaczęli więc systematycznie korzystać z majątku organizacji doprowadzając
ją do ruiny. Wielu z nich do dnia dzisiejszego zachowało duży wpływ
w tej instytucji. Dotarliśmy do dokumentów, które pokazują mechanizm
działania ludzi dawnego reżimu układy towarzyskie, niemal mafijne
powiązania oraz interesy, które naraziły PCK na milionowe straty.
Kontrola po 15 latach
Nadzór nad Polskim Czerwonym Krzyżem sprawuje premier, a statut
stowarzyszenia zatwierdza Rada Ministrów. Jednak kolejnych rządzących
nie interesowała panująca tam sytuacja. Tymczasem następowała systematyczna
degrengolada organizacji. Ujawniła to kontrola zakończona w listopadzie
2005 r. Okazało się, że do tego czasu w PCK nie było praktycznie
wewnętrznego systemu kontroli i nadzoru. Nie znalazłem żadnych
dokumentów pokontrolnych z wcześniejszych czasów powiedział GP
były dyrektor generalny Zarządu Głównego PCK, Marek Malczewski który
przeprowadził pierwszą od 15 lat tego typu kontrolę. Na grudniowym
zjeździe Zarządu Głównego zdecydowano się nie przedłużać z nim wygasającej
31 grudnia 2005 r. umowy o pracę. Powód? Strach o to, co mogą
wykazać kolejne kontrole powiedział nam zastrzegający sobie anonimowość
jeden z członków PCK.
Mimo że nie sprawdzono wszystkich oddziałów okręgowych PCK, raport
pokontrolny jest druzgocący. Wykryto bardzo duże nieprawidłowości
szczególnie w oddziałach: dolnośląskim (Wrocław), śląskim (Katowice)
i mazowieckim (Warszawa).
Czy Wydro wygra?
"W 2005 r. sytuacja finansowa Polskiego Czerwonego Krzyża
uległa znacznemu pogorszeniu i jest spowodowana nieregulowaniem
zobowiązań przez Śląski i Dolnośląski Zarząd Okręgowy PCK"
czytamy w Sprawozdaniu finansowym Polskiego Czerwonego Krzyża
za lata 2002-2005. Według kontrolerów, za fatalny stan finansów
w oddziale we Wrocławiu odpowiedzialny jest niedawno odwołany z
funkcji prezesa Andrzej Wydro (w prokuraturze toczy się postępowanie
przeciwko niemu). Do początku 2004 r. Wydro był jednocześnie prezesem,
dyrektorem biura i członkiem Zarządu Głównego PCK. W praktyce oznacza
to, że kontrolował sam siebie mówi Malczewski. Podczas kilkunastu
lat jego rządów tamtejszy PCK stanął na skraju bankructwa. Przez
kilka lat nie rozliczano pieniędzy za remont budynku PCK w Legnicy,
nie płacono składek za ZUS, rachunków za gaz, światło itp. Natomiast
sumy przesyłane do oddziału z Zarządu Głównego PCK zamiast na
dożywianie dzieci, przeznaczono na spłatę długów i trzynastki dla
pracowników. Tamtejsze władze samorządowe mają tak fatalne zdanie
na temat działalności oddziału, że nawet podczas kontroli żaden
z jej przedstawicieli nie chciał z nami rozmawiać. Nie ma więc wyjścia,
w tym regionie strukturę należy stworzyć od nowa mówi Malczewski.
Nierozliczone wyniki finansowe na dzień 1 stycznia 2005 r. wyniosły
w oddziale dolnośląskim ponad 1,2 mln zł.
Jeszcze gorsza sytuacja finansowa panuje w oddziale śląskim, który
nie rozliczył prawie 1,8 mln zł. Tak wielkie straty poniesione przez
tamtejszy Czerwony Krzyż to wynik działalności byłego prezesa Zygmunta
Machnika w latach 1997-2001 posła SLD. Obecnie w prokuraturze
toczy się postępowanie przeciwko niemu. Kontrola wykazała bowiem,
że w oddziale śląskim m.in. nie odprowadzano składek do ZUS, a pracownikom
biura przyznawano wysokie podwyżki.
Szara eminencja z SB
Bardzo źle wygląda także sytuacja w oddziale mazowieckim, którym
od kilkunastu lat kieruje szara eminencja PCK, były pracownik Ministerstwa
Spraw Wewnętrznych Jerzy Czubak. Dotarliśmy do dokumentów dotyczących
jego przeszłości. "15.09.1967 r. zostałem przeniesiony do pracy
w organach resortu spraw wewnętrznych, gdzie piastowałem (
) szereg
odpowiedzialnych funkcji. Od stycznia 1963 r. jestem członkiem PZPR"
czytamy w napisanym przez niego w latach 80. życiorysie. Inny
dokument pokazuje bardzo silne powiązania Czubaka z komunistyczną
bezpieką. W piśmie z 13 marca 1987 r. skierowanym do gen. Czesława
Kiszczaka, ówczesny prezes PCK gen. Jerzy Bończak pisze: "Zwracam
się z uprzejmą prośbą do Towarzysza Generała o oddelegowanie do
pracy w Zarządzie Głównym Polskiego Czerwonego Krzyża mjr mgr Jerzego
Czubaka, który z wyboru pełni funkcję Wiceprezesa ZG PCK. Towarzysz
mjr mgr Jerzy Czubak jest doświadczonym i cenionym działaczem PCK,
a skoncentrowanie jego zainteresowań na pracy Stowarzyszenia będzie
z dużym pożytkiem społecznym. Prosiłbym jednocześnie Towarzysza
Generała o pozostawienie mjr mgr Jerzego Czubaka na zaopatrzeniu
finansowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych". Czubak został
więc urlopowany do pracy w ZG PCK. Od tego momentu zaczął on budować
"swoją prywatną organizację", oplecioną siecią niejasnych
interesów, układów towarzyskich i intryg.
Czubak pod kontrolą
Dotarliśmy do protokołu z kontroli przeprowadzonej w Mazowieckim
Zarządzie Okręgowym PCK od 20 lipca do 7 listopada 2005 r. Na podstawie
tego dokumentu do Komendy Rejonowej Policji w Warszawie wpłynęło
zawiadomienie o popełnieniu przez niego przestępstwa. "W toku
przeprowadzonej kontroli dotyczącej działalności Mazowieckiego Okręgu
PCK stwierdzono szereg nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem
tej jednostki organizacyjnej, za które odpowiedzialność ponosi Pan
Jerzy Czubak. Analiza zdarzeń wskazuje, że pozostali członkowie
Zarządu mogli nie wiedzieć co najmniej o niektórych działaniach
podejmowanych przez Pana Jerzego Czubaka." czytamy w dokumencie.
Obecnie prowadzone jest śledztwo w sprawie "nadużycia udzielonych
uprawnień i niedopełniania ciążących obowiązków przez osoby obowiązane
do zajmowania się sprawami majątkowymi i działalnością gospodarczą
w Mazowieckim Okręgu PCK (..) w okresie od 2000-2005 roku, w wyniku
czego wyżej wymieniony podmiot poniósł znaczną szkodę majątkową".
Organy ścigania badają nieprawidłowości związane m.in. z prowadzeniem
dokumentacji księgowej Mazowieckiego Zarządu Okręgowego PCK, dokonywaniem
nieuzasadnionych wypłat i niewłaściwych rozliczeń zbiórek publicznych.
Do wyjaśnienia pozostają także kwestie nieruchomości w miejscowości
Mierzwice w gminie Sarnaki (bezpodstawnie wpisanej do księgi wieczystej
MZO PCK jako właściciela) oddanej w dzierżawę Mieczysławowi Stefaniukowi
bez ważnej umowy, co naraziło PCK na szkody majątkowe. Pełnomocnictwa
w sprawie zarządzania nieruchomością udzielił mu prezes MZO PCK
Jerzy Czubak.
Utrudnianie kontroli i zemsta milicjantki
Według kontrolujących, Jerzy Czubak nie chciał dopuścić, aby niewygodne
dla niego dokumenty ujrzały światło dzienne. W tym celu pracownicy
mazowieckiego biura stowarzyszenia utrudniali przeprowadzenie kontroli,
nie udostępniając żądanej dokumentacji lub przekazując tylko jej
część. Ówczesny prezes ZG PCK gen. Andrzej Trybusz pismemnie obligował
MZO PCK do wydania dokumentów kontrolującym. Czubak w rozmowie z
GP stwierdził, że kontrolujący otrzymali od niego wszystkie potrzebne
dokumenty. Nic jednak nie znaleźli i na siłę przedłużali kontrolę,
aby znaleźć na mnie haki mówi. Innego zdania jest Marek Malczewski:
Wszystko trwało tak długo, ponieważ nie mogliśmy doprosić się
dokumentacji. Dlatego uchwałą Zarządu Głównego PCK [nr 45/2005 z
11 października 2005 r. przyp. PN] cały zarząd mazowieckiego oddziału
został zawieszony, aby dokończyć kontrolę. Jednak "dopiero
odwołanie w dniu 18.10.2005 r. przez Pełnomocnika ze stanowiska
p. o. dyrektora MZO PCK Pani Ireny Wielebskiej umożliwiło dalszą
kontrolę" czytamy w protokole pokontrolnym. Zanim Wielebska,
była pracownica milicji, została odwołana, zdążyła 15 grudnia 2005
r. złożyć zawiadomienie do Komendy Rejonowej Policji w Warszawie,
że ZG PCK fałszuje dokumenty. Hanna Pulit z ZG PCK uważa, że to
próba zemsty i odwrócenia uwagi od nieprawidłowości w mazowieckim
oddziale. Nigdy nie fałszowano żadnych dokumentów w Zarządzie
Głównym PCK odpiera zarzuty.
Mazowieckie PCK sprzedaje na allegro
Jerzy Czubak powiedział nam, że będzie bronił swojego dobrego imienia.
Już wpłynął mój wniosek do sądu przeciwko panu Malczewskiemu o
naruszenie moich dóbr osobistych. Uważam bowiem, że efektem jego
działań miało być usunięcie mnie z PCK i zakamuflowanie jego machinacji
finansowych mówi. Zdaniem Czubaka, chodzi tu o nadużycia finansowe,
jakich Marek Malczewski miał się dopuścić jeszcze jako dyrektor
generalny ZG PCK, podczas ubiegłorocznego balu charytatywnego (8
stycznia 2005 r. w Hotelu Sobieski w Warszawie), z którego cały
dochód miał być przeznaczony na pomoc ofiarom tsunami w Azji. Z
bilansu finansowego balu wynika bowiem, że impreza przyniosła straty
sięgające 3,5 tys. zł. Za taki stan Czubak obarcza Malczewskiego.
Ten odpiera zarzuty i twierdzi, że to działania Czubaka doprowadziły
do strat. Z naszych informacji wynika, że podczas sprzedaży zaproszeń
na wspomniany bal doszło do pewnych nieprawidłowości. Ustaliliśmy,
że dzień przed balem 7 stycznia 2005 r. pomiędzy godziną 10.35
a 10.46 Mazowiecki Zarząd Okręgu PCK (nazwa sprzedającego: MZO
PCK, zarejestrowany 3 stycznia 2005 r. pięć dni przed balem) wystawił
na internetowej giełdzie 12 podwójnych zaproszeń. Cena wywoławcza
każdego z nich wynosiła
270 zł, czyli o 80 zł mniej niż oficjalna
cena 350 zł. W ofercie sprzedaży napisano m.in. że "wśród
zaproszonych gości będą przedstawiciele władz rządowych, samorządowych,
przedstawiciele służby zdrowia, aktorzy oraz wielu wspaniałych ludzi".
Nikt jednak nie chciał nabyć wystawionych na aukcję zaproszeń.
CBŚ zbada sprawę
Z namaszczenia Czubaka prezesami stowarzyszenia zostawali kolejno:
Andrzej Podsiadło (były prezes PKO BP), Aleksander Małachowski (były
marszałek Sejmu), Andrzej Trybusz (Główny Inspektor Sanitarny Kraju)
oraz niedawno wybrany Jarosław Pinkas (wiceminister zdrowia).
Wcześniej zabiegano, aby prezesem PCK został Zbigniew Religa. Kiedy
to się nie udało, funkcję prezesa postanowiono powierzyć wiceministrowi
Pinkasowi z mazowieckiego oddziału, zupełnie nieświadomemu panującej
w PCK sytuacji. O wielu sprawach dowiedział się dopiero po wyborze.
Pokazano mu dokumenty i przedstawiono sytuację. Był naprawdę przerażony
powiedział nam zastrzegający sobie anonimowość pracownik PCK.
Wiceminister Pinkas w rozmowie z GP nie chciał komentować panującej
wewnątrz PCK sytuacji. Nie wiedziałem, że jest aż tak źle. Jestem
zdruzgotany tym co zobaczyłem powiedział tylko. Jego poprzednik,
gen. Trybusz również nie chciał komentować tej sprawy. Nieoficjalnie
dowiedzieliśmy się, że w związku z dużymi nieprawidłowościami wykrytymi
w PCK mają zostać przedsięwzięte radykalne kroki, zmierzające do
uzdrowienia sytuacji. Według naszych informacji, sprawę ma zbadać
Centralne Biuro Śledcze.
Mimo problemów Jerzy Czubak nie zrezygnował z działalności w PCK.
14 stycznia odbyły się wybory nowego prezesa Mazowieckiego Zarządu
Okręgowego PCK, które wygrał
Jerzy Czubak.
APEL
Osoby, które mają informacje na temat losów majątku PCK (np. nieruchomości)
po 1989 r. prosimy o kontakt: piotr.nisztor@gazetapolska.pl |