| wstecz
Skazane na szkoły specjalne
(aut. Izabela Rakowska-Boroń, Łukasz
Guza, Gazeta
Prawna 23-26.12.2005; dps.pl 28.01.2006)
Niepełnosprawny uczeń, raz skierowany
do szkoły specjalnej, bez względu na stopień dysfunkcji, ma niewielkie
szanse na to, by kontynuować później naukę w szkole integracyjnej.
System orzekania nie weryfikuje bowiem po raz kolejny stopnia dysfunkcji
dziecka ze szkoły specjalnej i możliwości przeniesienia go do innej
szkoły.
W podstawowych szkołach specjalnych uczy się obecnie 70 tys. niepełnosprawnych
dzieci. W szkołach integracyjnych tymczasem (przystosowanych do
nauczania zarówno dzieci pełnosprawnych, jak i niepełnosprawnych)
kształci się na poziomie podstawowym tylko co dziesiąty niepełnosprawny
uczeń. Zgodnie z raportem Open Society Institute, zaledwie 4 proc.
polskich niepełnosprawnych uczniów uczęszcza do integracyjnego gimnazjum,
a tylko 1 proc. do szkół średnich (tj. około 1 tys. osób w całym
kraju przy 185 tys. niepełnosprawnych w wieku 018 lat). Brak szkół
integracyjnych powoduje, że wiele dzieci z dysfunkcjami, które ukończyły
integracyjną podstawówkę, trafia do gimnazjów specjalnych.
500 mln zł otrzymał resort edukacji na modernizację szkolnictwa
specjalnego i integracyjnego z funduszy unijnych w latach 20042006.
W szkołach specjalnych powinny znaleźć się tylko te dzieci, których
stopień niepełnosprawności uniemożliwia właściwy rozwój w placówkach
ogólnodostępnych twierdzi Anna Zawisza, p.o. dyrektora Departamentu
Kształcenia Ogólnego i Specjalnego Ministerstwa Edukacji i Nauki.
O potrzebie nauczania w placówkach specjalnych orzekają lokalne
poradnie psychologiczno-pedagogiczne. Zdaniem działaczy organizacji
zrzeszających osoby niepełnosprawne, system orzecznictwa działa
nieprawidłowo.
Zdarza się, iż o potrzebach oświatowych dziecka z zespołem Downa
decyduje okulista twierdzi Ewa Suchcicka ze Stowarzyszenia Rodzin
i Opiekunów Osób z Zespołem Downa.
Resort edukacji, jak się dowiedzieliśmy, zamierza ustalić jaśniejsze
zasady okresowego dostosowania form nauczania do aktualnego tempa
rozwoju dziecka. Tymczasem wciąż nie ma na to pieniędzy.
Skargi do rzecznika praw dziecka dotyczą:
- likwidowania placówek specjalnych i integracyjnych,
- refundacji dowozu dzieci niepełnosprawnych do szkół podstawowych
i gimnazjów,
- złego traktowania i przemocy wobec dzieci specjalnej troski
w szkołach,
- organizacji pracy szkół specjalnych i braku realizacji zaleceń
poradni psychologiczno-pedagogicznych,
- orzekania o potrzebie kształcenia specjalnego i indywidualnego.
Nie jesteśmy zadowoleni z obecnej rekwalifikacji orzeczeń. Większą
rolę w tym procesie powinna odgrywać szkoła podkreśla A. Zawisza.
Konieczna jest bardziej wnikliwa obserwacja uczniów i wsparcie
dydaktyczne dla nauczycieli, np. przez specjalistyczne szkolenia
dodaje. Według niej, rodzice powinni bardziej wykorzystywać swoje
uprawnienia dotyczące kierowania dzieci do szkół integracyjnych.
Często brakuje im jednak determinacji.
Od niej właśnie zależy, czy dziecko, w miarę rozwoju, będzie
korzystało z właściwej formy nauczania uważa Anna Rozborska z
Polskiego Związku Niewidomych.
Samorząd tnie koszty
Prowadzenie szkół specjalnych należy do zadań własnych powiatu
i podlega nadzorowi kuratorium oświaty. Władze samorządowe usiłują
ingerować w arkusze organizacyjne, które określają tygodniową liczbę
godzin nauczania (w tym także zajęć rewalidacji indywidualnej prowadzonej
przez specjalistów). Arkusze te, zgodnie z wymaganiami edukacyjnymi,
muszą być zgodne z ramowymi planami nauczania dla każdej klasy.
W takich planach dla szkół specjalnych zajęcia rewalidacji indywidualnej
powinny być prowadzone w każdej klasie przez 10 godzin tygodniowo
zmniejszanie tej liczby jest niezgodne z przepisami. Mimo to jednak
szukające oszczędności samorządy zmuszają często dyrektorów szkół
do zmniejszenia liczby godzin przewidzianych na te zajęcia.
Specjalna integracja
Zgodnie z badaniami, uczniowie szkół integracyjnych osiągają lepsze
wyniki w czytaniu, rozumieniu tekstu oraz matematyce w porównaniu
z uczniami placówek specjalnych. Absolwenci tych pierwszych szkół
łatwiej znajdują pracę. Nie oznacza to jednak, że należy zlikwidować
szkoły specjalne lub przekształcić je w placówki integracyjne.
Nauczanie integracyjne jest korzystne, ale tej formy edukacji
nie można zastosować do wszystkich niepełnosprawnych uczniów. Dzieci
z głębszym upośledzeniem muszą rozwijać się własnym tempem, a tego
nie mogłyby robić w placówkach integracyjnych twierdzi E. Suchcicka.
Placówki specjalne mogą dostarczyć uczniom odpowiednią pomoc dydaktyczną
oraz trudno dostępne programy rehabilitacyjne. W Polsce, wzorem
Francji, mogłoby powstawać więcej placówek półspecjalnych. Niepełnosprawni
uczniowie mogliby więc uczęszczać do szkoły specjalnej, ale dwa
dni w tygodniu uczestniczyć w zajęciach w placówce ogólnodostępnej
wraz ze zdrowymi rówieśnikami.
OPINIA
Krystyna Mrugalska, prezes Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz
Osób z Upośledzeniem Umysłowym:
Dzieci i młodzież z różnego rodzaju niepełnosprawnościami mają
prawo uczyć się razem ze zdrowymi rówieśnikami. W Ameryce istnieje
na przykład system podobny do piramidy edukacyjnej, polegającej
na stopniowaniu restrykcyjności od uczestnictwa w masowej szkole
w zwykłej klasie aż do nauki indywidualnej w domu lub w całodobowej
instytucji opiekuńczej. W Polsce niestety sprawa integracyjnej edukacji
nie jest taka klarowna i zależy od bardzo wielu czynników, w tym
od woli dyrektora i nauczycieli, od rodziców zdrowych dzieci, od
fizycznego przystosowania szkoły, bardzo często od finansów i
chęci oszczędzania.
Najważniejsze jest jednak, aby interes dziecka niepełnosprawnego,
a nie szkoły, nauczyciela czy finansów gminy, był priorytetem. To
nie jest łatwe.
|