|
wstecz
Protest SOSW we Wrocławiu
(aut. Agnieszka Czajkowska; Gazeta
Wyborcza 26.06.2003; DPS Forum 26.07.2003)
Specjalne Ośrodki Szkolno-Wychowawcze
z Kruczej i Żelaznej protestują przeciwko planom miasta
Nauczyciele ze Specjalnych Ośrodków Szkolno-Wychowawczych nie chcą
zgodzić się na przeniesienie ich placówek do budynków przy Wejherowskiej.
Najbardziej zdesperowani są rodzice.
W Departamencie Spraw Społecznych i Wydziale Edukacji i Sportu
Urzędu Miejskiego od kilku tygodni trwają przygotowania i negocjacje
w tej sprawie. Zgodnie z planami urzędników dwa Specjalne Ośrodki
Szkolno-Wychowawcze z Kruczej i Żelaznej miałyby się przeprowadzić
do Centrum Kształcenia i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych CEKiRON
przy Wejherowskiej. CEKiRON założyła i prowadzi we Wrocławiu Diakonia
Ewangelicka.
- Obu ośrodkom szkolno-wychowawczym gwarantujemy pełną autonomię
- zapewnia Władysław Sidorowicz, dyrektor Departamentu Spraw Społecznych.
- Diakonia stworzyła u siebie świetne warunki i wysoki poziom kształcenia
osób niepełnosprawnych. Nasze szkoły mogą na tym tylko skorzystać
- uważa.
Dyrektor Sidorowicz wyjaśnia, że gminie udało się wynegocjować
korzystne warunki umowy z Diakonią. CEKiRON i tak dofinansowywany
jest przez miasto. - Przeniesienie dwóch ośrodków na Wejherowską
pozwoli nam zaoszczędzić milion zł rocznie - wylicza Sidorowicz.
- Nie stać nas na remont kapitalny np. budynków szkoły przy Kruczej,
a jest on konieczny ze względu na standardy unijne i bezpieczeństwo.
Poza tym te zmiany to początek reformy szkolnictwa specjalnego,
które i tak trzeba będzie usprawnić.
Rada Pedagogiczna ośrodka przy Kruczej zaprotestowała. - Wysłaliśmy
już do władz pismo - mówi pedagog placówki. - Nie chcemy być przeniesieni
do budynków Diakonii. Naszym dzieciom z bardzo specyficznymi schorzeniami
i dysfunkcjami należy się osobne kształcenie. Dla nich każda zmiana
to potworny stres!
O przenosinach nie chcą też słyszeć rodzice uczniów. - Nie ufamy
władzom miasta - podkreśla jedna z matek. - Nikt z urzędników na
spotkaniach z nami nie dał nam nawet gwarancji, że budynki przy
Wejherowskiej są przygotowane na przyjęcie dwóch szkół! Miasto na
razie nie wie, jak zagospodarować budynek przy ul. Kruczej.
Podobnie zareagowali pracownicy ośrodka szkolno-wychowawczego przy
Żelaznej. Jeśli placówka przeniosłaby się na Wejherowską - budynek
dostałaby wrocławska Gmina Żydowska. Przy Żelaznej przed wojną i
po wojnie do 1968 roku mieściły się kolejne szkoły żydowskie. -
Trzeba oddać budynek temu, komu on się należy - przyznają nauczyciele
z Żelaznej. - Ale my też nie godzimy się na przejście do CEKiRON-u.
Czy Wrocław nie mógłby przeznaczyć jednego lokalu na szkołę dla
niepełnosprawnych dzieci?
Przekazanie Gminie Żydowskiej szkoły przy Żelaznej byłoby korzystne
dla miasta, bo Gmina Żydowska w takim przypadku zrzekłaby się praw
do zespołu lokali przy Poznańskiej (wygasający Zespół Szkół nr 1).
Budynkiem nadal zarządzałoby nadal miasto.
- Dziwi mnie postawa nauczycieli i rodziców - komentuje Władysław
Sidorowicz. - Przecież obiecaliśmy, że nie będzie zwolnień i będzie
obowiązywała Karta nauczyciela. A do 2006 roku miasto będzie prowadzić
obie szkoły przy Wejherowskiej.
Dlaczego tak późno, już po zakończeniu roku szkolnego, Krucza i
Żelazna dowiedziały się o pomyśle miasta? - Teraz robimy założenia
budżetowe - odpowiada Sidorowicz. - Planowaliśmy, że zamiast utrzymywać
dwie szkoły specjalne, część zaoszczędzonych pieniędzy włożymy w
uruchomienie Zakładu Aktywizacji Zawodowej dla młodzieży niepełnosprawnej.
Rodzice powinni pamiętać, że oprócz kształcenia muszą myśleć o przyszłości
swoich dzieci.
|