|
wstecz
Standard od kuchni
(aut. Iwona Kuźniak ; Dziennik
Zachodni 21.03.2003; DPS Forum 29.03.2003)
Dom Pomocy Społecznej, przy ul. Rzemieślniczej
w Dąbrowie Górniczej to jedno z największych w naszym kraju schronień
dla osób przewlekle, psychicznie chorych. W tej chwili przebywają
w nim 193 osoby. - Standard Domu odpowiada czasom, w jakich powstawał.
Model lat 70-tych niestety, obecnie się nie sprawdza. Wszystkie
Domy w kraju muszą jak najszybciej dostosować się do wymogów Unii
Europejskiej, mają na to czas do 2006 r. - mówi Aleksander Jachimowski,
dyrektor DPS. - Podobnie jak inne Domy, opracowaliśmy plan naprawczy,
zakładający gruntowną modernizację budynku. Według obowiązujących
standardów
w Domu będzie mogło przebywać mniej, bo 117 osób. Generalnego remontu
wymagają sanitariaty. Jedna łazienka powinna służyć najwyżej 5 osobom,
u nas korzysta z niej nawet 15, jedna toaleta powinna być przewidziana
dla 4 osób, korzysta z niej 9. Remontu wymagają pokoje (ich parametry
muszą być zgodne z wymaganymi), korytarze. Po prostu cały budynek.
- Jak obliczyliśmy, koszt modernizacji budynku wyniesie ok. 4,5
mln zł - dodaje Jerzy Ciszewski, wicedyrektor DPS. - Jeśli chodzi
o program inwestycyjny, mamy już trzyletnie opóźnienie. Nie stoimy
w miejscu, staramy się przeprowadzać choćby drobne remonty własnymi
siłami. Udało nam się odnowić sporo pomieszczeń socjalnych, oddziały,
utworzyliśmy dwa dodatkowe gabinety fizjoterapii, pokój gościnny
dla rodzin odwiedzających chorych, wszystko to dzięki pomocy sponsorów
i zaangażowaniu pracowników. Europejskim standardom odpowiadają
jedynie kuchnia i kotłownia gazowa.
Dyrekcja liczy, że uda się uzyskać dofinansowanie z Funduszu Ochrony
Środowiska na wymianę dachu, izolacji azbestowej i okien.
Mieszkańcy, którzy mają stały dochód, zaczęli doposażać pokoje.
Pan Andrzej kupił telewizor, kanapę i szafkę. Bez pomocy sponsorów
w Domu nie przeprowadzonoby żadnych prac, nie byłoby nawet pieniędzy
na zapewnienie np. odzieży dla najuboższych mieszkańców. Sytuację
utrudnia fakt, że w ubiegłym roku dotacja celowa przyznawana na
każdego mieszkańca Domu została zmniejszona aż o 200 zł i ta sytuacja
trwa.
Dom dla osób psychicznie chorych, których liczba sięga prawie 200
osób, nie zatrudnia pielęgniarek. Funkcje pielęgniarskie pełnione
wcześniej przez pracowników zostały im "zabrane", w zamian
przydzielono im funkcje opiekunów.
- Jeśli ta sytaucja trwałaby dłużej niż 5 lat, nasi pracownicy
utraciliby uprawnienia pielęgniarskie. Dzięki pomocy Zarządu Powiatu
i starosty udało się te funkcje przywrócić - dodaje Aleksander Jachimowski.
- Przez 2 lata Dom, którego mieszkańcy wymagają całodobowej opieki
medycznej, nie miał pielęgniarek, które wykonałyby np. zastrzyk.
Problemów, z którymi boryka się DPS jest wiele. Dużym utrudnieniem
w pracy jest brak oddziału psychiatrycznego w Szpitalu Powiatowym.
Dla DPS byłaby to sytuacja idealna. Teraz ponosi ogromne koszty
związane z transportem pacjentów do Lublińca.
Choć w Domu przebywa zbyt dużo podopiecznych, pracownikom udało
się wprowadzić indywidualną terapię i leczenie. Dla każdego mieszkańca,
zespoły terapeutyczno-opiekuńcze układają plan wspierania, oparty
na obserwacjach potrzeb chorego.
aut. Iwona Kuźniak ; Dziennik Zachodni
|