|
wstecz
Niepełnosprawni nie mają wpływu
na politykę...
(Dziennik Wschodni 16.10.2002; DPS
Forum 25.12.2002)
Zapomniany elektorat
Kandydujący do samorządu prawie nie interesują się problemami ludzi
niepełnosprawnych. Inwalidzi są pozbawieni możliwości wyboru radnych...
Przyszli radni, wójtowie, burmistrzowie, prezydenci chyba zapomnieli,
że będą reprezentować interesy wszystkich mieszkańców, w tym dużej
grupy inwalidów. W kampanii skupiają się na elektoracie ludzi sprawnych.
Przed wyborami niepełnosprawni bardziej niż zwykle czują się wyobcowani
z życia społecznego. - Nie są zainteresowani kampanią, ale
to dlatego, że kandydujący nie interesują się ich sprawami
- mówi Robert Gdela, instruktor ds. rehabilitacji Koła Terenowego
Polskiego Związku Głuchych w Białej Podlaskiej. Poprzez sprawnych
opiekunów w stowarzyszeniach niesłyszący dowiadują się tego, co
dotyczy ich codzienności. Rzadko pytają o wybory. - Przygotowujemy
gazetki informujące o wydarzeniach w kraju i regionie.
Ludzie ci nie wierzą, jakoby mieli wpływ na to, co się dzieje,
i że ktoś się z nimi liczy. Dlatego na ogół nie chodzą na wybory
- wyjaśnia R. Gdela.
- Zorganizujemy spotkanie na temat wyborów, ale jeszcze nie wiemy,
komu zaufać. Niewiele osób niewidzących uczestniczy w wyborach.
Tym razem pewnie nie będzie inaczej - twierdzi Teresa Bardak z koła
Polskiego Związku Niewidomych w Białej Podlaskiej. Podkreśla, że
kandydujący nie szukają kontaktu z tą grupą społeczeństwa. Nie
zabiegają u niepełnosprawnych o poparcie.
Brak podjazdów, wind w pomieszczeniach usytuowanych na piętrze
odbiera inwalidom na wózkach możliwość oddania głosu. - Od
lat nie uczestniczę w wyborach, bo wózkiem nie da się pokonać wysokich
schodów, jakie prowadzą do lokalu przy ulicy Orzechowej. Na osiedlu
mieszka wiele osób takich jak ja - słyszymy od pani Haliny
Podgórskiej.
Krajowe Biuro Wyborcze twierdzi, że to samorząd odpowiada za przygotowanie
lokalu.
- Trudno, abyśmy specjalnie na ten dzień przeprowadzili remonty.
Pozostaje apel do społeczeństwa, aby pomogło niepełnosprawnym pokonać
bariery - tłumaczy Andrzej Czapski, prezydent Białej Podlaskiej.
Ordynacja wyborcza nie przewiduje dodatkowych, ułatwiających życie
działań takich jak urna przenośna, czy dopisanie do listy wyborców
niepełnosprawnego w innym obwodzie. Jeżeli natomiast inwalida wyrobi
sobie w urzędzie gminy zaświadczenie, będzie mógł głosować nawet
w innej miejscowości, o ile tam go ktoś zawiezie. To się jednak
mija z celem. Wybiera się przecież radnych reprezentujących mieszkańców
przypisanych danemu obwodowi głosowania.
Dziennik Wschodni
|