|
wstecz
Właściwe wydawać pieniądze
- Rozmowa z Romanem Sroczyńskim, prezesem Zarządu PFRON
(rozmawiała GK, Gazeta
Prawna 03.2005; DPS Forum 15.03.2005)
- Jak podsumowałby pan rok 2004, który był okresem dość burzliwym
dla środowiska osób niepełnosprawnych i ich pracodawców?
To był trudny rok. Od stycznia ruszył elektroniczny system dofinansowania
wynagrodzeń osób niepełnosprawnych. System ma niespotykaną dotychczas
skalę i jest skierowany nie tylko do zakładów pracy chronionej,
ale i pracodawców z otwartego rynku pracy. Pierwszy maja, czyli
dzień przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, przyniósł pewne
zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że dostosowanie polskich rozwiązań do
tych, które wykorzystują pozostałe państwa unijne, będzie trudne.
- Fundusz jest naprawdę wielką instytucją, która sama zbiera
2 mld zł rocznie, otrzymuje prawie 1 mld zł dotacji i kilkaset
milionów złotych z Unii Europejskiej.
Nie doceniliśmy jednak zakresu i ciężaru zmian jakościowych dotyczących
pomocy publicznej udzielanej pracodawcom osób niepełnosprawnych.
W latach 90. Polska w porównaniu z innymi krajami członkowskimi
uzyskiwała znakomite wyniki w zatrudnianiu osób niepełnosprawnych.
Z tym wiąże się oczywiście fakt, że wydawaliśmy na ten cel relatywnie
więcej. Począwszy od chwili, kiedy zaczęliśmy przygotowywać się
do członkostwa w UE, stopniowo zmniejszał się zakres wspierania
finansowego zatrudniania osób niepełnosprawnych. Nie spodziewano
się jednak, że będzie to aż tak istotny spadek. Niestety, nie wszyscy
poznali w porę europejskie zasady udzielania tej pomocy. Spóźnione
były przepisy krajowe, przede wszystkim ustawa o pomocy publicznej,
i te specyficzne, które regulują zasady wspierania zatrudnienia
osób niepełnosprawnych. Mimo to nie potwierdziły się na szczęście
prognozy radykalnego spadku liczby pracujących niepełnosprawnych.
- A co można powiedzieć o działalności samego PFRON w minionym
roku?
Dla funduszu był to bardzo udany rok, ponieważ odnotowaliśmy
rewelacyjny wręcz wzrost przychodów. To i cieszy, i martwi: dobrze,
że są pieniądze, ale gorzej, że przedsiębiorcy nadal wolą płacić
na PFRON niż zatrudniać niepełnosprawnych.
Uważam, że największym sukcesem funduszu w 2004 r. było to, że
przeszliśmy na nowy system finansowego wspierania zatrudnienia właściwie
bez problemu. Za relatywnie niewielkie pieniądze wprowadziliśmy
chyba najbardziej nowoczesny w Polsce system informatyczny. Był
on w ciągu roku kilkakrotnie modyfikowany, ale wspólnie z pracodawcami
uporaliśmy się z powstałymi w związku z tym trudnościami.
Jesteśmy jedyną centralną instytucją finansową, która posiada międzynarodowy
certyfikat ISO. Zgodnie z jego wymogami przeprowadziliśmy badanie
wśród pracowników. Okazało się, że olbrzymia większość jest zadowolona
z pracy w firmie i w pełni się z nią identyfikuje, co jest rzadkością
w urzędach państwowych.
- Czy to się przekłada na wyniki finansowe?
Fundusz jest naprawdę wielką instytucją, która sama zbiera 2
mld zł rocznie, otrzymuje prawie 1 mld zł dotacji i kilkaset milionów
złotych z UE. O tym, że dobrze wykonujemy swoje zadania, świadczą
od lat bardzo pozytywne oceny NIK. Dodam, że pozyskanie złotówki
przez porównywalne instytucje jest tańsze tylko w tzw. skarbówce.
U nas kosztuje to 3,4 gr, a tam poniżej 2 gr. Szkoda, że w debacie
publicznej nie mówi się o tym, ile danej instytucji przysparza jeden
etat. U nas przynosi rocznie ponad 2 mln zł, co daje nam znów drugie
miejsce po skarbówce. Praca, jaką wykonuje pracownik funduszu, jest
średnio warta pięć razy więcej niż kosztuje jego zatrudnienie.
- Od roku funkcjonuje System Obsługi Dofinansowań. Czy wprowadzenie
dopłat do wynagrodzeń osób niepełnosprawnych zatrudnionych na
otwartym rynku pracy spowodowało zwiększenie zainteresowania zatrudnieniem
ich poza sektorem chronionym?
Na razie nie jest to zjawisko masowe. Pracodawcy muszą przekonać
się, że zatrudnianie osób niepełnosprawnych przynosi realne korzyści:
nie płacą na PFRON i otrzymują dofinansowanie podwyższonych kosztów
związanych z zatrudnianiem osób niepełnosprawnych. W innych krajach
unijnych nie ma sektora pracy chronionej w takiej postaci jak w
Polsce. U nas zatrudnianie niepełnosprawnych jest ciągle dobrze
opłacanym przez państwo zadaniem. Oprócz dopłat do wynagrodzeń prowadzący
ZPChr są nadal zwolnieni z podatku lokalnego, otrzymują dofinansowanie
do odsetek od kredytów inwestycyjnych, nie odprowadzają też zaliczek
na podatek dochodowy od niepełnosprawnych pracowników (10 proc.
wpłacają do funduszu, a resztę na zakładowy fundusz rehabilitacyjny).
W 2004 r. budżet państwa przeznaczył na wsparcie pracodawców osób
niepełnosprawnych ponad 1 220 mln zł, w tym na dofinansowanie wynagrodzeń
prawie 816 mln zł. Resztę, w zależności od potrzeb, finansuje PFRON.
Stan zatrudnienia osób niepełnosprawnych zarejestrowanych w systemie,
mimo pewnych wahań, utrzymuje się na poziomie około 200 tys. osób.
Trzeba jednak liczyć się z tym, i mamy taką nadzieję, że wprowadzenie
dofinansowania wynagrodzeń osób niepełnosprawnych na otwartym rynku
pracy doprowadzi do masowego ich zatrudnienia poza sektorem chronionym.
- Pracodawcy narzekają, że rozliczenie zaliczek, jakie otrzymali
z SOD, jest bardzo skomplikowane, że nie określono dokładnie metody,
jaką należy się posługiwać. Obawiają się więc, że w czasie kontroli
może to być oceniane zbyt uznaniowo i otrzymane pieniądze trzeba
będzie zwrócić nawet po 10 latach.
Dla polskich przedsiębiorców to nowość, ale ta metoda jest od
dawna konsekwentnie stosowana w innych krajach członkowskich. To
na pracodawcy ciąży obowiązek udowodnienia, jakie koszty ponosi
w związku z zatrudnianiem osoby niepełnosprawnej. A ponieważ każdą
taką osobę należy traktować indywidualnie, trudno sobie wyobrazić,
żeby państwo narzuciło jakiś jednolity model określania tych kosztów.
Ci, którzy uważają, że rozliczenia są zbyt skomplikowane, mogą wybrać
ryczałt. Pieniądze, jakie wówczas otrzymają, są, co prawda, niższe
niż przy rozliczeniu, na tyle jednak wysokie, aby były atrakcyjne
dla przedsiębiorców.
Poza tym wciąż wzrasta liczba pracodawców, zwłaszcza prowadzących
firmy z dala od wielkich centrów, którzy twierdzą, że potrafią rozliczyć
się metodą kosztową. Wielu skorzysta z nowej możliwości stosowania
metody mieszanej, polegającej na tym, że część pracowników można
rozliczyć się metodą kosztową, a część ryczałtem.
- Część swoich zadań i kompetencji fundusz jakiś czas temu
przekazał samorządom. Czy stało się to z korzyścią dla osób niepełnosprawnych?
Uważam, że sam pomysł jest dobry. Nie można przecież ze szczebla
warszawskiego rozwiązywać problemów lokalnych. Jednak taką zmianę
należało wprowadzić później i pokusić się o to, aby samorząd otrzymał
nie tylko pieniądze, ale też określone w ustawie zadania oraz procedury
wykonawcze. Dzięki temu w całej Polsce zadania te byłyby wykonywane
w ten sam sposób. Tak się jednak nie stało. W efekcie samorządy
zostały skazane na własną inicjatywę. Powstało wtedy sporo błędów.
Konsekwencje wielu z nich dają znać o sobie do dziś. Na przykład
według polskiego prawa nie można podpisać umowy samemu ze sobą.
Chodzi o zatrudnianie niepełnosprawnych w samorządowych jednostkach
organizacyjnych. Zatrudniający je starostowie podpisywali umowy
z podległymi sobie dyrektorami powiatowych centrów pomocy rodzinie,
czyli właśnie sami ze sobą. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych
musieliśmy uznać te pieniądze za niewłaściwie wydatkowane i zażądać
ich zwrotu.
- Czy znaczy to, że samorządy źle wykonują swoje obowiązki
w tym zakresie?
Miały, co prawda, miejsce tak egzotyczne przypadki, jak wykorzystanie
pieniędzy przeznaczonych na pomoc dla niepełnosprawnych na kolczykowanie
krów, ale generalnie muszę pochwalić polskie samorządy. W ostatnich
latach nastąpił przyspieszony proces edukowania samorządów, w czym
fundusz ma niemały udział.
Po stronie sukcesów zarówno samorządów, jak i funduszu należy odnotować
fakt, że w 2003 r. na liście samorządów mających na koncie nieprawidłowości
w rozliczeniach z funduszem było 271 powiatów, a dziś jest ich poniżej
40. To umożliwia realizację zakrojonego na szeroką skalę realizowanego
przez PFRON programu Wyrównywania różnic między regionami. Gdyby
zlikwidowano tę instytucję i powiaty musiałyby samodzielnie pozyskiwać
pieniądze na rehabilitację, to kilkadziesiąt powiatów nie miałoby
ani grosza na ten cel. Nie ma bowiem na ich terenie dużych firm,
które płaciłyby na PFRON. Jedynie województwo mazowieckie więcej
do funduszu wpłaca niż z niego otrzymuje. Pozostałe dostają więcej
niż wpłacają.
- Jakimi funduszami będzie dysponował PFRON w tym roku i
na co będą one przeznaczane?
Pieniędzy będzie sporo. Będzie to kwota około 3 mld zł, może
nawet więcej. W tym około miliarda z dotacji budżetowej, a dodatkowo
będą jeszcze fundusze unijne. Z tego około 600 mln zł przeznaczymy
na działania samorządów wynikające z ustawy rehabilitacyjnej. Zwiększamy
środki na programy, które dziś realizujemy. Innymi słowy, nie ma
takiej dziedziny, w której finansowanie nie byłoby zwiększone.
- A na co fundusz przeznaczy pieniądze, które otrzyma w tym
roku z UE?
Możemy mieć do dyspozycji około pół miliarda złotych. Środki
te mają być wykorzystane przede wszystkim na realizację działań
prowadzących do tego, aby jak najwięcej osób niepełnosprawnych utrzymywało
się z pracy. Wszyscy wiedzą już, że zatrudnienie jest pożądanym
i najlepszym efektem całego procesu rehabilitacji, przywracania
zdolności do samodzielnego życia społecznego i zawodowego. Już ogłosiliśmy
pierwszy konkurs, w którym wnioski można było składać do 15 stycznia
br. Fundusz też może przedstawiać własne projekty działań na lata
2005-2006.
|