|
wstecz
Kostek Bąkowski - niesłyszący sportowiec
(aut. Małgorzata Lampa, Gazeta
Wyborcza 2.02.2004; DPS Forum 8.02.2004)
"Szybko biegnij do mety" -
dopinguje Ola na zawodach swojego chłopaka. Kostek nie słyszy jej
słów. Nie z powodu adrenaliny, po prostu jest głuchy
Młody, przystojny chłopak dziarsko wchodzi do pokoju. Siada na
krześle, jego dłonie zaczynają energicznie się poruszać. - Kocham
biegać, żyję sportem - wyznaje. Kostek Bąkowski z Poznania ma 65
medali i sześć pucharów, dwa razy poprawił rekord Polski w biegu
na 110 m przez płotki na zawodach dla niepełnosprawnych.
Nie słyszy od dziecka. - Nie wiadomo, dlaczego się taki urodziłem
- "mówi" w języku migowym. Ma zdrowych rodziców, młodszą
siostrę.
Jego przygoda ze sportem zaczęła się, gdy miał 14 lat. Uczył się
jeszcze wtedy w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Niesłyszących przy
ul. Bydgoskiej. - Mój nauczyciel WF namówił mnie, abym wystartował
w letniej spartakiadzie dla młodzieży niesłyszącej, która odbywała
się w Poznaniu - opowiada. - Zdobyłem wtedy moje dwa pierwsze złote
medale. Wygrałem biegi na 300 i 600 m - dodaje. Po tym sukcesie
zaczął ćwiczyć ze słyszącymi zawodnikami z Towarzystwa Sportowego
Olimpia. W 1995 r. w mistrzostwach Polski dla niepełnosprawnych
był pierwszy w biegu na 400 m, w mistrzostwach Europy w Lozannie
w Szwajcarii zajął ósme miejsce. Dwa lata później na olimpiadzie
w Kopenhadze dwa razy był czwarty na mecie.
W 1998 r. odkrył dyscyplinę, w której szło mu jeszcze lepiej -
bieg przez płotki. Na międzynarodowych zawodach dla niepełnosprawnych
w Dortmundzie zdobył złoty medal na 60 m, ustanowił też rekord Polski.
Potem dwa lata z rzędu poprawiał rekord naszego kraju, został też
wicemistrzem Europy. Od tego czasu bardzo często stawał na podium
w różnych krajach. Cały czas biega przez płotki i w sztafecie. Jego
rodzina i dziewczyna Ola trzymają za niego kciuki i dopingują. Kostek
chce być mistrzem Europy. Ostatnia szansa na to przeszła mu niedawno
koło nosa. - Nie pojechałem na zawody do Bułgarii, bo Polski Związek
Sportowy Głuchych miał kłopoty finansowe i nie płacił składek -
wyjaśnia. Chłopak został zawieszony przez Europejską Organizację
Sportową dla Niesłyszących, nie mógł wystartować. Teraz liczy, że
może uda mu się pojechać na następne zawody za rok do Australii.
- To moje marzenie - nie ukrywa Kostek. Czy mu się uda? To zależy
nie tylko od jego samozaparcia, ale również od pieniędzy. - Potrzebuję
je na trening i podróż - mówi chłopak. - Może znajdzie się jakiś
sponsor...
|