|
wstecz
Kurs nurkowania dla niepełnosprawnych
(rozm. Karol Kobos, Gazeta
Wyborcza 10.07.2005; dps.pl 14.07.2005)
Pod wodą nie ma barier (rozmawiał Karol Kobos)
Katarzyna Mielczarek od 14 lat porusza się na wózku. W 2001 roku
ukończyła kurs nurkowania w ramach programu "Zerowa grawitacja".
Ania Rocka i Justyna Pyz są wolontariuszkami ze stowarzyszenia Nautica.
Szkolą niepełnosprawnych nurków. Wspólnie z Romanem Zającem z fundacji
Jedność promowali ten sport w czasie weekendowej imprezy w warszawskim
Blue City...
Czy szkolenie niepełnosprawnych nurków różni się od zwykłego
kursu?
Justyna Pyz: Niepełnosprawni są ostrożniejsi i bardziej odpowiedzialni.
Nie ma brawury. Ale pływanie wygląda tak samo, sprzęt też jest taki
sam. Czasem trzeba tylko na poczekaniu coś wymyślić - inaczej przymocować
ciężarki albo przytrzymać butlę.
Ania Rocka: Od nas wymaga to większej uwagi, ale nie jest bardziej
niebezpieczne. Na zwykłym kursie instruktor uczy kilka osób, a tu
każdy kursant ma swojego opiekuna.
Kasia Mielczarek: Pomoc jest potrzebna, bo pod wodą są prądy i
wiry. Zdrowy nurek machnie płetwami i jest bezpieczny, a mnie czasem
trzeba popchnąć lub poholować.
Czy każdy niepełnosprawny może nurkować?
A.R.: Nie, tak samo, jak nie każda sprawna osoba się nadaje. Ale
zdrowy może nurkować po przyniesieniu zaświadczenia od lekarza rodzinnego,
a niepełnosprawny musi zrobić specjalistyczne badania. Inaczej nikt
nie zejdzie z nimi pod wodę.
Ilu niepełnosprawnych nurkuje w Polsce?
A.R.: Około stu osób. Część zaliczyła tylko kurs basenowy. Żeby
uzyskać licencję, potrzebny jest jeszcze kurs na otwartych wodach,
a wyjazdy nie są tanie. Ale coraz więcej osób się na to decyduje.
Co ich przyciąga?
Roman Zając: Nurkowanie to sport partnerski. Pływa się w parach
lub grupach, a wzajemna pomoc jest stałym elementem. Integracja
jest naturalna, nie wymuszona.
K.M.: W samym pojęciu integracji jest podział. A w bazie nurkowej
się tego nie odczuwa. Mamy te same obowiązki, każdy zajmuje się
sprzętem. Na miarę własnych możliwości czyści go i porządkuje. Jeśli
nie może, to pilnuje tych, którzy mu pomagają. Wszystko robimy razem.
A.R.: Każdy z nas ma swoje problemy. Pod wodą można o tym zapomnieć...
A Tobie udaje się zapomnieć?
K.M.: Tak. Tam nie ma barier i nie ma wózka. Mogę się oderwać od
swoich ograniczeń. Pływam z drugą osobą. Wzajemna odpowiedzialność
nas zrównuje. To naturalna forma rehabilitacji - psychicznej i fizycznej.
Co dało Ci nurkowanie?
K.M.: Początek nowego życia. Przed wypadkiem trenowałam pływanie,
a potem osiem lat nie byłam na basenie. I to był przełom, otworzyłam
się. Zresztą wszyscy to potwierdzają. Dla wielu to największa przygoda
w życiu. Wyjeżdżamy za granicę, spędzamy 30 godzin w samochodzie
- to są dla nas wyzwania. I okazuje się, że to wszystko jest możliwe.
A potem jest więcej wyjazdów, treningów, spotkań.
A.R.: Razem oglądamy slajdy czy filmy z wyjazdów, robimy otwarcie
i zakończenie sezonu nurkowego, wspólne imprezy. Na kursach są osoby,
które przed wypadkiem nie umiały pływać albo takie, które doznały
urazu wskutek skoku na główkę. Pokonują swój lęk przed wodą i kończą
kurs. Ich sukcesy są wzruszające i nam też dają siłę.
J.P.: A my uczymy się pomagać w naturalny sposób.
Jak wygląda kurs?
A.R.: Zajęcia basenowe prowadzimy przez cały rok w kilku ośrodkach
w Polsce. Latem jeździmy do bazy na chorwackiej wyspie Hvar. Tam
są zajęcia na wodach otwartych. Po tym kursie nurek dostaje licencję
HSA - Handicapped Scuba Association [Stowarzyszenie Nurków Niepełnosprawnych
- red.].
Szczegółowe informacje na temat kursów nurkowych dla niepełnosprawnych
można znaleźć na stronie internetowej stowarzyszenia Nautica: www.nautica.pl.
|