|
wstecz
Pożegnanie polskich sportowców XII
Igrzysk Paraolimpijskich
(mat.nadesłany; DPS Forum 21.09.2004)
WIELKOPOLSKA
Pięciu wielkopolskich paraolimpijczyków: Anna Szymul- lekkoatletka,
Albin Batycki- tenisista ziemny oraz pływacy- Maciej Sucharski,
Krzysztof Pateraka i Piotr Pijanowski (na zdjęciu z trenerką pływaków
Dorotą Płóciniak) otrzymali wczoraj z rąk marszałka województwa
- Stefana Mikołajczaka - nominacje na Igrzyska Paraolimpijskie do
Aten. Każdy ze sportowców notowany jest wysoko w światowych rankingach
i ma szanse na medal. Pływacy w ostatnich dniach przed startem -
już w Atenach - doskonalić będą szybkość przy starcie i nawrotach.
Trenerka pokłada wielkie nadzieje zwłaszcza w sztafecie. Po cichu
mówi nawet o złocie dla swoich podopiecznych. O złocie, zwłaszcza
na 200 metrów marzy też Anna Szymul, która w maju tego roku, na
mittingu lekkoatletycznym w Szczecinie pobiła rekord świata na tym
dystansie. Dziś nasi sportowcy wylatują do Aten. (Gazeta
Poznańska)
ŁÓDZKIE
Łodzianin Łukasz Labuch weźmie udział w paraolimpiadzie w Atenach.
Nasz zawodnik startować będzie w biegu na 100 i 200 metrów.
- Jak ocenia pan swoje szanse?
- Łukasz Labuch: W ostatnich mistrzostwach Europy zdobyłem
srebrny i brązowy medal. Teraz też chciałbym zająć miejsca
na podium. Żeby o tym myśleć muszę pobiec w granicach swoich
rekordów życiowych, czyli 12,26 sek na 100 m i 25,16 sek na
200 m.
- Kto jest pana trenerem?
- Cały czas szkoli mnie ojciec Kazimierz, który był skoczkiem
wzwyż. Od roku współpracujemy z trenerem AZS Krzysztofem
Węglarskim i widać efekty tej pracy. Moja forma rośnie i olimpijski
optymizm też.
- Czy przymierzał już pan olimpijskie stroje?
- Tak, pasują jak ulał i bardzo mi się podobają.
Trener Krzysztof Węglarski: Łukasz to fantastyczny,
wielce utalentowany chłopak. Wierzę, że spełnią się jego olimpijskie
marzenia i stanie w Atenach na podium. Zasłużył sobie na to ciężką,
wytrwałą pracą. Uważam, że jest dobrze przygotowany do startu w
Atenach. (Express
Ilustrowany)
ŚLĄSK
Niepełnosprawni sportowcy z naszego regionu otrzymali w środę olimpijskie
nominacje. Michał Czarski, marszałek województwa, podarował też
każdemu olimpijczykowi maskotkę łosia. - Nie będziemy łosiami i
przywieziemy medale - żartowali sportowcy.
Nasz region będzie reprezentować w Atenach jedenastu zawodników.
Najpoważniejszym kandydatem do złota jest Janusz Rokicki, kulomiot
z Cieszyna. - Na treningach pcham kulę na odległość 16 metrów. To
o dwa i pół metra lepiej od mojego rekordu świata! - mówił sportowiec.
- Cztery lata temu nawet nie wiedziałem, że jest coś takiego jak
sport niepełnosprawnych, a teraz jadę na igrzyska. Aż się wierzyć
nie chce - kręcił głową.
Grażyna Błaszczak, trenerka z Chorzowa, zabiera na igrzyska trójkę
pływaków. 15-letnia Kasia Pawlik jest najmłodsza w całej ekipie.
- Wszyscy mają szanse na medale. Najtrudniejszymi rywalami będą
przede wszystkim Chińczycy - zdradziła trenerka. - Będą medale,
czy nie, dla nas i tak jesteście najlepsi - podkreślał marszałek
Czarski.
Śląscy paraolimpijczycy wylatują do Aten w piątek, a swoje starty
rozpoczną tydzień później. (Gazeta
Wyborcza)
PODLASIE
Ośmiu niepełnosprawnych sportowców będzie reprezentować Podlasie
na paraolimpiadzie. Dzisiaj wylecą do Aten. Ośmioosobowa kadra z
Podlasia to spore osiągnięcie, zważywszy że przed czterema laty
w Sydney honoru regionu broniło trzech sportowców.
- Za to wszyscy zdobyli wtedy medale - tłumaczy Ryszard Rodzik,
prezes Startu Białystok, w barwach którego występują wszyscy nasi
niepełnosprawni olimpijczycy. - Kandydatem do obrony złota w pchnięciu
kulą jest Krzysztof Smorszczewski. Niestety, zwycięstwa w biegu
maratońskim nie powtórzy już Waldemar Kikolski, tragicznie zmarły
przed paroma laty nasz niedowidzący biegacz. Liczymy na sporą grupę
pływaków.
To właśnie pływacy zdominowali ekipę naszych paraolimpijczyków.
W Sydney w tej dyscyplinie reprezentowała nas jedna zawodniczka,
teraz wystąpi ich sześcioro.
- Osoby niepełnosprawne zainteresowały się sportem, wyszły z domów
- ocenia Halina Stepańczuk, trenerka trzech białostockich zawodniczek.
- Nie wstydzą się już zdejmować w szatni protez. Przełom nastąpił
we wrześniu ubiegłego roku, gdy zawodniczki zaczęły trenować razem
z pływakami pełnosprawnymi. To zaowocowało wynikami i zdobyciem
kwalifikacji olimpijskiej.
Uroczyste pożegnanie w Pałacyku Gościnnym zgotowały wczoraj podlaskim
paraolimpijczykom władze miasta.
- Wasz udział w igrzyskach to powód do dumy dla naszego miasta
i regionu - mówił Ryszard Zimnoch, wiceprezydent Białegostoku. -
To również dowód, że osoby niepełnosprawne potrafią przekraczać
bariery, na jakie natrafiają w życiu codziennym.
Kto wystąpi w Atenach?
Na igrzyskach paraolimpijskich Podlasie będą reprezentować zawodnicy
Startu Białystok: Krzysztof Smorszczewski (41 lat, lekkoatletyka);
Katarzyna Brzostowska (18 lat, pływanie); Beata Drozdowska (20 lat,
pływanie); Magdalena Jarosławska (25 lat, pływanie); Joanna Mendak
(15 lat, pływanie); Magdalena Szczepińska (20 lat, pływanie); Kamil
Drągowski (17 lat, pływanie); Mirosława Turowska (42 lata, tenis
stołowy).
Sylwetki paraolimpijczyków:
- Krzysztof Smorszczewski do sportu niepełnosprawnych trafił 17
lat temu, od razu po wypadku, w którym stracił obie nogi. Porusza
się na wózku, co nie przeszkadza mu w osiąganiu sukcesów na arenie
międzynarodowej od 1998 r. W Sydney zdobył złoty medal w pchnięciu
kulą. - Wszyscy liczą na powtórkę. Ta presja wyniku bardziej mnie
martwi niż potencjalni rywale. Sport dał mi dużo. Miałem szczęście,
że po wypadku od razu zająłem się treningami, to mi pomogło. O
naszym kalectwie częściej mówią ludzie pełnosprawni niż my sami.
Dla nas brak nogi, ręki czy inna ułomność jest czymś normalnym.
Treningi pozwalają mi pokonywać bariery architektoniczne w wielu
miastach naszego kraju, a tych ciągle nie brakuje.
- Katarzyna Brzostowska, trenuje pływanie od siedmiu lat, jest
po amputacji nogi. Uczennica III LO w Białymstoku będzie jedną
z młodszych zawodniczek, które wyjadą do Aten. - Sport pomaga
mi pokonywać słabości, dzięki niemu dążę do samodoskonalenia.
Kiedyś dużo myślałam o swoim kalectwie, ale treningi pomogły mi
o tym zapomnieć. Przyzwyczaiłam się do swojej ułomności i traktuję
to naturalnie. Dzięki sportowi nabrałam pewności siebie. Duże
wsparcie otrzymuję od znajomych oraz rodziny, którzy za mój występ
w Atenach trzymają kciuki.
- Beata Drozdowska, trenuje pływanie od siedmiu lat, ma prawostronne
porażenie mózgowe. Na igrzyska pojedzie po raz drugi. W Sydney
wywalczyła srebrny medal. Na co dzień studentka drugiego roku
Akademii Medycznej na kierunku dietetyki: - Sport to dla mnie
oderwanie od rzeczywistości. Osoby niepełnosprawne postrzegane
są jako takie, które powinny w czterech ścianach zmagać się ze
swoim kalectwem. Kiedyś moi sąsiedzi uważali mnie za biedną kalekę,
teraz gratulują, gdy coś o mnie przeczytają w gazecie lub zobaczą
w telewizji. Pływanie otworzyło mi drzwi na świat. Chodzę na uczelnię
i rozmawiam z ludźmi, zamiast chować się przed nimi. Dzięki temu
stałam się bardziej odważna.
- Mirosława Turowska, trenuje tenis stołowy od siedmiu lat, jest
po amputacji nogi. Będzie najbardziej doświadczoną zawodniczką
z Podlasia. Mimo 42 lat na igrzyskach zadebiutuje, dlatego jest
ciekawa imprezy i rywalek. - Dzisiejsza gala uświadomiła mi rangę
igrzysk. Sport to mój sposób na życie, tenis stołowy pozwala mi
się realizować. To pozwoliło mi zmienić również stosunek do kalectwa.
Traktuję je jak coś, co zdarzyło się na pewnym etapie życia. Ułomność
odczuwam na każdym kroku, bo to ogromne obciążenie. Ale sport
pozwala przezwyciężać te słabości. Kciuki za mnie będą trzymać
znajomi i przyjaciele, których dzięki rywalizacji sportowej mam
bardzo dużo. (Gazeta
Wyborcza)
|