|
wstecz
Turniej tańca dla niewidomych i
niedowidzących
(aut. Małgorzata Goślińska, Gazeta
Wyborcza 19.09.2004; DPS Forum 23.09.2004)
Nie patrzą na ruchy, tylko słuchają: pięta, palce, pięta, palce.
Gdy układ jest skomplikowany, macają nogi trenera od kolan po stopy.
W tańcu muszą liczyć kroki. Para wpadnie czasem na parę, partner
zgubi rękę partnerki, ale nigdy nie nadepnie jej na stopę. Bo jak
on zacznie z prawej, to ona z lewej. Nawet jeśli mają tylko jedno
oko.
Sobota, sala gimnastyczna Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Tychach.
Jan Kroschel i Janina Rosiek, para reprezentująca Tychy, siedzą
na ławce, gdy zaczyna się kategoria open. - Gdybym w niej wystartował,
tobym padł w seniorach. Jestem z Bydgoszczy. Żeby tu być, musiałem
spędzić dzisiaj cztery godziny w szpitalu w Tychach na dializie.
Mam nieczynną jedną nerkę i 53 lata - tłumaczy pan Jan. Trzy lata
temu stracił wzrok.
Obok Alicja Dąbrowska z Kluczborka. Jej partner nie dojechał. -
Miałam nowotwór i przerzuty. Jak tańczę, to o tym zapominam. Przyjechałam
chociaż popatrzeć. W każdej chwili mogę przestać widzieć.
Z tyłu Darek i Joanna Popławscy. On ze Smardzewic, ona z Tychów.
Dwa lata temu poznali się na parkiecie. Dzisiaj nie tańczą, bo Joanna
jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Darek włożył ciemne okulary. -
Jakie masz problemy ze wzrokiem? - pytam. Darek: - Już żadnych.
Nic nie widzę.
Walc angielski. Para z numerem 11 wpada na 2. - Jestem jednooki.
Taniec to świetna rehabilitacja. Uczy mnie orientacji w przestrzeni,
koordynacji ruchów, refleksu - mówi Sławek Jeżowski, numer 11.
Na parkiet wychodzą juniorzy. "Piątka" z Wrocławia to
czarne konie, dwukrotni mistrzowie Polski. Honorata Borawa i Dawid
Popławski mają po 22 lata. Ona krótkowzroczna, on dalekowzroczny.
Tańczą od ośmiu lat. Ten turniej nazywają rozgrzewką przez grudniowymi
mistrzostwami. - Trzeba dobrze rozegrać parkiet - mówią. Trzymać
się ścian, zaczynać z rogów, nigdy nie wychodzić na środek. Zajęli
pierwsze miejsce w stylu standardowym, w latynoamerykańskim pokonała
ich "trójka" z Wrocławia. Krzyczą ze szczęścia: Judyta
Lubczyk, lat 17, zaćma i astygmatyzm, Piotr Kulesza, lat 19, dwa
"plusy". Zdrowa dziewczyna Piotra zazdrośnie patrzy z
widowni.
Seniorzy zbiorą puchary tylko w swojej kategorii. Jednooki Sławek
z Anią Baranowską z Warszawy za standard, a Niki Wrona i Zdzisław
Mądry z Częstochowy za latyno. Mają razem 104 lata, a biegają po
sali jak podlotki. Jana, tego dializowanego z Bydgoszczy, prowadziła
Janina.
Włodek Stefanek z Warszawy widzi tylko światło i cienie. Dotyka
sukni Ani Grelak. - Jest różowa, a ja jestem blondynką - tłumaczy
mu partnerka. Mają najtrudniej. - Musi nam wystarczyć jedno oko.
Moje. Widzę przez nie jak przez nylon - mówi Ania. Niki i Zdzisław:
- Tańczymy, chodzimy po górach, nie nosimy okularów, bo na naszą
niską ostrość wzroku i tak nie pomogą. Udajemy, że dobrze widzimy. |