| wstecz
"Dom krzywd"- finał sprawy
sądowej
(aut. anet, emka, Gazeta
Wyborcza 22.01.2004; DPS Forum 6.02.2004)
zobacz też:
Sąd nie popiera tego, co zrobiliście,
ale był powód waszego oburzenia - mówił sędzia Piotr Augustyniak.
Wychowankowie domu dziecka, którzy zbili kolegów znęcających się
nad młodszymi dziećmi, nie poniosą kary.
Sprawa, która zakończyła się prawomocnym wyrokiem, dotyczy drastycznych
wydarzeń w Domu Dziecka nr 5 w Łodzi. Rok temu ujawniliśmy, że najstarsi
wychowankowie placówki przy ul. Małachowskiego zbili pasem młodszych
kolegów. To była kara za to, że ci dręczyli i molestowali seksualnie
kilkuletnie maluchy. Personel placówki wiedział o tym, ale nie reagował.
Za to po samosądzie jego przywódca, niepełnosprawny Piotr Yasin,
został wyrzucony do schroniska dla bezdomnych. Dyrekcja zawiadomiła
o pobiciu policję, ta zaś prokuraturę. Yasina i czterech jego kolegów
oskarżono o pobicie.
Proces w pierwszej instancji zakończył się błyskawicznie. Nastolatkowie
przyznali się do pobicia, ale tłumaczyli, że gdyby wychowawcy reagowali
na to, co się dzieje w placówce, nigdy nie doszłoby do samosądu.
Sąd warunkowo umorzył postępowanie. Prowadząca proces sędzia Anna
Starczewska-Jeromin przyznała, że samosąd, którego dopuścili się
oskarżeni, nie powinien mieć miejsca, ale ponieważ była to reakcja
na zło - oskarżeni nie poniosą kary.
Do takich samych wniosków doszło trzech sędziów sądu okręgowego,
którzy potwierdzili warunkowe umorzenie sprawy. Sąd przyznał, że
nastolatkowie działali "w ludzkim odruchu", chcąc ukarać
tych, którzy wyrządzali krzywdę młodszym. Podkreślił też, że wina
spada również na wychowawców, którzy choć mieli taki obowiązek -
nie reagowali na to, co się w domu dziecka działo. - Tylko żeby
nie było wątpliwości - zwrócił się do oskarżonych sędzia Piotr Augustyniak.
- To, co zrobiliście, było złe, to przestępstwo, bo przemocy nie
wolno w ogóle stosować, i nie jest tak, że sąd akceptuje to, co
zrobiliście.
Nastolatkowie byli zadowoleni z wyroku. Piotr Yasin mówił: - Myśmy
tylko chcieli, żeby tam się coś zmieniło. A gdyby teraz nas ukarano,
to ci, których my zbiliśmy, byliby pokrzywdzonymi. A przecież to
oni krzywdzili młodszych. |