| wstecz
Firma zapłaci niewidomej olsztyniance
(aut. Tomasz Falba, Stanisław Brzozowski
- Dziennik
Bałtycki 23.03.2005; DPS Forum 28.03.2005)
Trzy lata temu niewidoma Bożena Lichocka z Olsztyna wpadła do niezabezpieczonego
szybu, remontowanej przez gdańską firmę, windy. Do dziś kobieta
nie wstaje z łóżka.
Teraz sąd przyznał jej odszkodowanie. Tymczasem człowiek odpowiedzialny
za wypadek nadal naprawia windy.
Do zdarzenia doszło 3 kwietnia 2002 roku w ośrodku Polskiego Związku
Niewidomych w Olsztynie. Niewidoma mieszkanka ośrodka, 38-letnia
wówczas Bożena Lichocka wpadła do szybu windy. Spadła z parteru
do piwnicy. Połamała obie nogi. Do dzisiaj nie chodzi.
- Lekarze nie dają jej nadziei na poprawę - mówi matka poszkodowanej
Zofia Lichocka. - Prawdopodobnie już nigdy nie będzie mogła chodzić.
Jak potem ustalono do wypadku zapewne by nie doszło gdyby gdańska
firma Remdźwig, która tamtego dnia przeprowadzała remont windy,
odpowiednio zabezpieczyła miejsce naprawy. Niewidomych mieszkańców
ośrodka ostrzegano przed niebezpieczeństwem wywieszając kartkę z
informacją na ten temat. W rok po zdarzeniu olsztyński Sąd Rejonowy
ukarał tylko jednego z czterech oskarżonych: brygadzistę Stanisława
K., u którego parę godzin po wypadku stwierdzono 1,35 promila alkoholu
we krwi. Mężczyzna został skazany na 6 miesięcy pozbawienia wolności
w zawieszeniu na 2 lata i tysiąc złotych grzywny.
Barbara Lichocka wytoczyła proces gdańskiej firmie. Domagała się
od niej 300 tysięcy złotych zadośćuczynienia i miesięcznej renty
w wysokości 1,5 tysiąca złotych. W poniedziałek obie strony zawarły
przed Sądem Okręgowym w Olsztynie ugodę. Remdźwig ma jej teraz wypłacić
110 tysięcy złotych odszkodowania i miesięczną rentę w wysokości
500 złotych.
- Ugoda została zawarta, będziemy ją respektować - mówi Janusz
Krężoch, jeden ze współwłaścicieli Remdźwigu. - Co się stało to
się nie odstanie. Nam też nie zależy na ciągłym rozdmuchiwaniu tej
sprawy.
Krężoch przyznaje, że skazany przez sąd Stanisław K. wciąż pracuje
w jego firmie. - Nie widzę w tym niczego złego - mówi. - W naszej
ocenie sprawa jego odpowiedzialności nie była tak jednoznaczna,
jak ustalił sąd.
|