| wstecz
Nastolatek - zabójca przekazany
do schroniska
(mat. nadesłany ;PAP
12.08.2003; DPS Forum 15.08.2003)
Nie wiadomo jeszcze, na podstawie jakich przepisów będzie odpowiadał
przed sądem 16-letni zabójca ośmioletniego Bartka z Domu Dziecka
we Fromborku (woj. warmińsko-mazurskie). We wtorek Sąd Rodzinny
w Braniewie zdecydował o umieszczeniu go tymczasowo w schronisku
dla nieletnich.
"Po opracowaniu przez biegłego psychologa pełnej opinii i
sporządzeniu danych o stanie rozwoju umysłowego chłopca sędzia podejmie
dalsze decyzje, jaki bieg nadać tej sprawie" - powiedział PAP
prezes Sądu Rejonowego w Braniewie Andrzej Gorajski.
Nie wiadomo więc na razie, czy nastoletni zabójca będzie odpowiadał
za zbrodnię jak dorosły. Jak dodał sędzia, "sprawa jest nietuzinkowa"
i wymaga głębokiej analizy.
Z braniewskiego sądu 16-latka przewieziono do Policyjnej Izby Dziecka
w Elblągu.
16-latek przyznał się do zbrodni, której dopuścił się w niedzielę
na terenie posesji Domu Dziecka. On i jego ofiara byli wychowankami
tego Domu. Ciało ośmiolatka znaleziono w parku z ranami kłutymi
i nożem wbitym w klatkę piersiową.
Według policji z Braniewa, chłopcy budowali razem szałas. W pewnym
momencie doszło między nimi do sprzeczki, zakończonej tragiczną
śmiercią Bartka.
Z rozmowy przeprowadzonej przez dziennikarza PAP z Magdaleną Hołubowską,
wicedyrektorką placówki wychowawczej, w której przebywali obaj chłopcy,
wynika, że zabójca nigdy nie zdradzał agresywnych zachowań wobec
innych dzieci.
"Był po prostu drobnym złodziejaszkiem i kombinatorem. Poza
tym że potrafił wulgarnie się wyrażać, gdy mu coś nie wychodziło,
nie przejawiał zachowań, które mogłyby wskazywać, że jest zdolny
do czegoś takiego" - powiedziała Hołubowska.
16-latek nie miał żadnych kontaktów z bliskimi. Ojciec powiesił
się kilka lat temu, a matka w ogóle się nim nie interesowała. Jego
brat przebywa w zakładzie karnym. Według dyrekcji Domu Dziecka,
"nie udało mu się także nawiązać kontaktu z siostrą",
a jego wujek odmówił jakichkolwiek spotkań z chłopcem.
Zamordowany Bartek był, według dyrekcji, spokojnym dzieckiem. Przebywał
tam wraz ze swoim bratem Michałem. Matka nie interesowała się nimi,
a ojciec miał ograniczone prawa rodzicielskie.
"Nie mieliśmy żadnych podstaw, żeby przekazywać mu dzieci,
ponieważ dom, w którym mieszka, to melina i są tam ciągle libacje
alkoholowe. Ostatni raz Bartek widział ojca dwa lata temu"
-dodała wicedyrektor.
zobacz też:
|