|
wstecz
Pracowniczy fundusz do prywatnych
celów
(aut. Krzysztof Olszewski, 6.02.2003,
Gazeta Wyborcza, DPS Forum 12.02.2003)
Szefowie olsztyńskich zakładów pracy
chronionej wykorzystywali pracowniczy fundusz do prywatnych celów.
Wczasy we Włoszech, ubezpieczenia na
życie i wysokie bezzwrotne pożyczki - na takie cele szefowie jednej
z olsztyńskich firm wykorzystali fundusz pomocy osobom niepełnosprawnym
- ustaliła Najwyższa Izba Kontroli. Dzięki lukom w prawie za wyprowadzenie
pieniędzy z zakładu pracy chronionej nie poniosą jednak żadnych
konsekwencji.
Olsztyńska delegatura NIK skontrolowała, w jaki sposób firmy korzystały
z pieniędzy pochodzących z tzw. Zakładowego Funduszu Rehabilitacji
Osób Niepełnosprawnych w latach 2000-2002.
Środki na ten fundusz pochodziły z podatku dochodowego od osób
fizycznych i podatku od nieruchomości. Zgodnie z prawem zakłady
pracy chronionej nie odprowadzają ich do do skarbówki czy samorządów,
tylko przeznaczają na własne cele. - Aż w czterech z pięciu
zakładów w regionie stwierdziliśmy nieprawidłowości - mówi
Krzysztof Fabiański, wicedyrektor olsztyńskiej delegatury NIK.
Kontrola objęła m.in. olsztyńską firmę S., produkującą styropiany,
która w ub. roku zatrudniała 110 niepełnosprawnych. Z funduszu,
z którego pracownicy mieli uzyskiwać bezzwrotne pożyczki, korzystali
tylko szefowie firmy. W sumie na prywatne cele wykorzystali kilkaset
tys. zł.
NIK ustalił, że Andrzej G., członek zarządu firmy, dostał ponad
23 tys. bezzwrotnej pożyczki - z czego 5 tys. przeznaczył na wczasy
we Włoszech. Następnie wraz z Antonim B., prezesem zarządu (wziął
ponad 8 tys. zł pożyczki), wykupili sobie ubezpieczenia na życie.
Obaj panowie tłumaczyli kontrolerom NIK, że ubezpieczenie było
niezbędne, ponieważ " mają samochody bez kierowcy, a ciągłe
podróże po Polsce narażają ich na stres i ewentualny wypadek".
Z funduszu niepełnosprawnych korzystali też m.in. główny księgowy
( ponad 9 tys. zł), naczelny inżynier ( 15. tys. zł) i żona prezesa
firmy S. (ponad 2 tys.zł).
- Działanie tych ludzi jest niemoralne - uważa Fabiański. - Nie
udostępniali niepełnosprawnym publicznych środków. Szeregowi pracownicy
najprawdopodobniej nie wiedzieli, że z takiego funduszu mogą w ogóle
korzystać.
Jak przyznają kontrolerzy NIK, dzięki lukom w prawie za wyprowadzenie
pieniędzy z zakładu pracy chronionej nie ponosi się jednak żadnych
konsekwencji. Wszystko przez Ustawę o rehabilitacji, która nie
określa precyzyjnie, na co można przeznaczyć pieniądze z funduszu
zakładowego.
Lukę w prawie wykorzystała też olsztyńska firma budowlana. Z pieniędzy,
które zgodnie z prawem należało przeznaczyć na sprzęt ułatwiający
pracę niepełnosprawnym, firma R. wydała ponad 340 tys. zł na prywatną
przychodnię lekarską w Gdańsku. Z przychodni nie skorzystał żaden
olsztyński niepełnosprawny. Co więcej, firma, mimo inwestycji, zwolniła
połowę zatrudnianych inwalidów. - Najbardziej bulwersujące
jest to, że wydatki te były zgodne z prawem, bo przepisy umożliwiają
rozbudowę prywatnych firm za publiczne pieniądze - mówi
Fabiański.
Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli tę "patologiczną sytuację"
może zmienić nowelizacja ustawy o rehabilitacji, która czeka na
podpis Prezydenta RP. Nowe przepisy mają ograniczyć wyprowadzanie
pieniędzy z firmy i listę dóbr, które mogą być zakupione przez zakłady
pracy chronionej. - Jeśli ustawa zostanie podpisana, nie będzie
dochodziło do marnotrawstwa publicznych pieniędzy - uważa Fabiański.
Krzysztof Olszewski
Gazeta Wyborcza
|