| wstecz
WTZ w Mielnicy - Nie damy kierownika!
(aut. Olga Żaryn, Gazeta
Poznańska 5.06.2004; DPS Forum 14.06.2004)
Zarząd Fundacji ,,Mielnica" odwołał ze stanowiska kierownika
Warsztatów Terapii Zajęciowej w Mielnicy Dużej (powiat koniński)
- Jana Jastrzębskiego. Ten numer wam nie przejdzie! Zawiadomimy
sąd pracy, prokuraturę, władze powiatu, województwa, a nawet prezydenta
kraju, bo to co zrobiliście z kierownikiem to skandal - krzyczeli
potem pracownicy i rodzice podopiecznych WTZ. Krzysztof Połeć, członek
Zarządu Fundacji "Mielnica", poinformował wczoraj, że
decyzja w tej sprawie została podjęta jednogłośnie. Kierownik Jastrzębski
został zwolniony dyscyplinarnie. W uzasadnieniu rozwiązania umowy
o pracę można między innymi przeczytać: "Jan Jastrzębski bez
upoważnienia Zarządu Fundacji "Mielnica" przyjął darowiznę
z firmy "Helena", działał na szkodę Fundacji, nie respektując
zapisów ustawy o zakazie konkurencji, świadomie dezintegrował współpracę
pomiędzy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie a Fundacją Mielnica
oraz wywierał mobbing w stosunku do niektórych pracowników".
Absurdalne zarzuty
- Nie mam pojęcia o co chodzi. Od momentu wręczenia mi zwolnienia
jestem w szoku - mówi Jan Jastrzębski, były kierownik WTZ w Mielnicy
Dużej.
Wszystkie postawione mu zarzuty odrzucają zarówno pracownicy WTZ,
jak i rodzice podopiecznych.
- Darowizna od firmy "Helena", kilkadziesiąt kartonów
soków, była przeznaczona dla dzieci. To ma być przestępstwo? A mobbing?
Zapytaliśmy pracowników Warsztatów, czy czują się w jakiś sposób
skrzywdzeni przez kierownika, wszyscy zaprzeczyli - mówi Wioletta
Przybylska, księgowa WTZ.
Ponoć w sprawie stosowanego przez Jana Jastrzębskiego mobbingu
do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Koninie wpłynęło pismo
podpisane przez kilka osób z WTZ w Mielnicy Dużej. Pracownicy podkreślają,
że pismo to musiało zostać spreparowane, bo oni nie mają z nim nic
wspólnego. Piotr Rybiński z Komisji Zakładowej KNSZZ "Solidarność
80" działającej przy WTZ, twierdzi nawet, że takie pismo nie
istnieje.
- Cała ta sprawa to jeden wielki szwindel. Jan Jastrzę-bski wzorcowo
prowadzi warsztat, więc trzeba coś na niego znaleźć. A poza tym
ma dobre kontakty z siostrami Janaszek i soki z "Heleny"
również dostał dzięki tej znajomości - mówi Piotr Rybiński.
Człowiek sióstr
Jak wyjaśniają pracownicy WTZ, tajemniczy zarzut, dotyczący złamania
ustawy o zakazie konkurencji, wiąże się z kontaktami Jana Jastrzębskiego
z Fundacją "Podaje dalej" Zuzanny Janaszek-Maciaszek,
byłej szefowej Fundacji "Mielnica".
- I tu jest pies pogrzebany! Od kiedy siostry Janaszek przestały
kierować Fundacją, zaczęły się różne kłopoty. Pan Jastrzębski jest
"człowiekiem" sióstr, więc trzeba go zwolnić i dać na
to stanowisko kogoś swojego. Czuliśmy, że tak będzie. Najpierw poleciały
siostry Janaszek, a teraz czas na pozostałych - mówi Andrzej Podolski,
jeden z rodziców. Zarząd oddał sprawę do Prokuratury Rejonowej w
Koninie.
- To również jest bardzo ciekawe. Najpierw idą do prokuratury,
a dopiero potem zwalniają człowieka - mówi Piotr Rybiński, związkowiec.
Tymczasowym kierownikiem WTZ został Andrzej Sypniewski. Krzysztof
Połeć podkreśla, że w obecnej sytuacji trudno powiedzieć co będzie
dalej. Strony konfliktu mają się spotkać w najbliższy poniedziałek. |