|
wstecz
Nietutejszy
(na podstawie: Dziennik Elbląski 23.08.2001, aut. Ingrid Hintz)
- wyróżnienia w tekście i tytuł : DPS Forum)
Żadna z elbląskich placówek opiekuńczych
nie zgodziła się przyjąć na noc bezdomnego inwalidy z Gdyni. Po
kilkugodzinnych poszukiwaniach reporterzy Dziennika Elbląskiego
znaleźli dla niego miejsce w Domu Pomocy Społecznej Tolkmicku.
Policjanci natknęli się na 68-letniego
Czesława A. z Gdyni we wtorek około godziny 16 przy drodze nr 7
Gdańsk-Warszawa, 10 kilometrów za Elblągiem. Wędrował po siódemce.
Inwalida bez nogi, na specjalnym wózku
z zainstalowanymi lusterkami, migaczami, światełkami odblaskowymi
i trójkątem ostrzegawczym na oparciu siedzenia, odpoczywał w przydrożnych
zaroślach w okolicach Janowa.
- Dostaliśmy telefoniczną informację
o inwalidzie na siódemce. Mógł go ktoś potrącić samochodem - relacjonuje
starszy posterunkowy Rafał Popławski. Mężczyzna prawdopodobnie zabłądził.
- Jestem z Gdyni. Mieszkam tam w domu
opieki społecznej przy szpitalu. Tu przyjechałem pociągiem - opowiadał
zawile starszy człowiek. - Mam syna, ale jest niewidomy.
Policjanci zabrali inwalidę z drogi
do domu dla bezdomnych przy ulicy Nowodworskiej w Elblągu, prowadzonego
przez siostry albertynki. Zakonnice odmówiły przyjęcia bezdomnego.
- Siostra Teresa Ługowska powiedziała,
że nie ma warunków do jego przyjęcia. Poprosiliśmy ją o wydanie
zaświadczenia, że nie może przyjąć inwalidy. Kategorycznie odmówiła
napiania takiego dokumentu - opowiada starszy sierżant Ireneusz
Frydrychowicz.
O pomoc w znalezieniu schronienia policjanci
zwrócili się do naszej redakcji. Gdy wydzwanialiśmy po placówkach
opiekuńczych w Elblągu, policjanci czekali w szpitalu wojewódzkim
przy ulicy Królewieckiej aż lekarz zbada inwalidę. Po badaniu lekarz
stwierdził, że starszy mężczyzna nie kwalifikuje się do leczenia
i nie może zostać w szpitalu. Poszukiwania rozpoczęliśmy od telefonu
do domu dla bezdomnych przy ulicy Nowodworskiej.
- Nie mamy miejsca dla niepełnosprawnego
i to w dodatku bez nogi - stwierdziła siostra Teresa Ługowska, prowadząca
dom dla bezdomnych. - Ten pan nie jest z Elbląga, tylko z Gdyni.
Kto zapłaci za jego pobyt? Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim
bezdomnym.
Miejsca dla inwalidy nie udało nam się
znaleźć także w noclegowni przy izbie wytrzeźwień. - Proszę zadzwonić
rano do dyrektora - pouczyła nas pracownica izby.
Kolejna próba to Dom Pomocy Społecznej
w podelbląskim Władysławowie. Jest tu remont i nie ma ani jednego
wolnego miejsca. Pielęgniarz radzi nam, aby poszukać pomocy w domu
przy ulicy Toruńskiej. Placówka podlega pod Miejski Ośrodek Pomocy
Społecznej w Elblągu. Pielęgniarka dyżurna zmartwiła się sytuacją
inwalidy.
Zadzwonię do szefa - Co za straszna historia
- stwierdziła. - Zadzwonię do swoich przełożonych. Chyba coś się
znajdzie na jedną noc. Po 15 minutach pielęgniarka z Toruńskiej
była już mniej wylewna. Jej przełożeni nie wyrazili zgody na przenocowanie
inwalidy.
- Do nas trzeba mieć skierowanie z MOPS-u.
Mamy kolejki do naszej placówki - tłumaczyła pielęgniarka. - Poza
tym nasi podopieczni płacą za pobyt.
Kolejny telefon - oddział opiekuńczy
w szpitalu przy ulicy Żeromskiego. Tu nie ma ani jednego wolnego
łóżka. Podobnie w szpitalu wojskowym.
- Ale jeśli już nie macie z nim co zrobić,
to może się przespać u nas na wózku - usłyszeliśmy.
Ostatnia deska ratunku to Dom Pomocy
Społecznej w Tolkmicku. Dzwonimy do Tomasza Domżalskiego, dyrektora
placówki. - Jeżeli tak wygląda sytuacja, to nie ma problemu - stwierdził
krótko dyrektor Domżalski, gdy usłyszał historię inwalidy. - Niech
jak najszybciej przywożą do nas tego człowieka. Do Tolkmicka pan
Czesław trafił późnym wieczorem. Decyzję dyrektora Domżalskiego
popiera także Janusz Lichacz, szef Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie,
któremu podlega placówka w Tolkmicku.
- U nas też obowiązują skierowania,
ale najważniejszy jest człowiek - mówi Janusz Lichacz. - Ten
pan będzie u nas tak długo, jak będzie trzeba.
|